Edukacyjna akcja Beskidzkiej Organizacji Turystycznej

Narciarskie ferie dla góralskich dzieci

W zeszłym roku Beskidzka Organizacja Turystyczna wyszkoliła 60 dzieci. W tym roku w akcji ma wziąć udział setka dzieciaków/ fot.: Archiwum BOT

Stowarzyszenie Beskidzka Organizacja Turystyczna postawiła sobie szczytne i godne pochwały zadanie: w tym roku z inicjatywy BOT na nartach nauczy się jeździć setka dzieci z Brennej. Będzie to już druga edycja akcji „Narciarska Brenna”.


W zeszłym roku, podczas pierwszej edycji akcji, uczyło się narciarstwa lub szlifowało swoje umiejętności 60 dzieci. W tym roku podczas ferii zajęcia będą prowadzone przez instruktorów narciarstwa PZN w grupach 10-cio osobowych, dobranych według wieku i umiejętności. Zajęcia są planowane po dwie godziny dziennie przez 10 dni (od poniedziałku do piątku), w ośrodkach narciarskich Dolina Leśnicy i Brenna-Węgierski. Na zakończenie szkolenia odbędą się zawody narciarskie.

Akcja cieszy się ogromnym powodzeniem. – W poprzedniej edycji mieliśmy ponad 160 zgłoszeń, ale dofinansowanie jedynie na 60 dzieci, i tyle zostało objętych szkoleniem. W tym sezonie już mamy prawie 130 zgłoszeń i liczymy na przeszkolenie 100 dzieci – mówi Tomasz Lorek, prezes Beskidzkiej Organizacji Turystycznej.

Nauki jazdy na nartach prawie nie trzeba reklamować

- Do powiadomienia wszystkich potencjalnych zainteresowanych stosujemy ankiety zgłoszeniowe kolportowane we wszystkich klasach szkół podstawowych – do przekazania rodzicom do wypełnienia. Ankiety wracają do nas również poprzez szkoły – wyjaśnia Tomasz Lorek. – Ponadto informacja o akcji jest zamieszczana na stronach internetowych BOT i gminy Brenna, ale jako uzupełnienie wyżej opisanego kanału informacji. Natomiast w kolejnych sezonach chcielibyśmy zainteresować akcją pozostałe miasta i gminy, na terenie których działa BOT – czyli Istebną, Szczyrk, Ustroń i Wisłę. Aby akcja na tak dużą skalę była możliwa, musielibyśmy – po pierwsze – mieć zagwarantowane dofinansowanie z tych miejscowości, po drugie – nawiązać umowy z ośrodkami narciarskimi z miejscowości Beskidzkiej 5, gdzie byłyby prowadzone zajęcia (zniżki na przejazdy), po trzecie – zagwarantować zdecydowanie większą liczbę wykwalifikowanych instruktorów narciarstwa PZN, co w okresie ferii śląskich nie jest tu proste. Dotychczas w Brennej współpraca dobrze się układa z ośrodkami narciarskimi Dolina Leśnicy i Węgierski w Brennej oraz ze szkołą narciarską BRENNA-SKI.PL – no i oczywiście z gminą Brenna. Ale jesteśmy optymistami i liczymy na to, że w przyszłym sezonie możliwość masowej nauki jazdy na nartach będą miały dzieci z terenu całej Beskidzkiej 5.

Górale często nie uprawiają ani turystyki górskiej ani narciarstwa

Po co uczyć góralskie dzieci jazdy na nartach? Powinny przecież umieć szusować jeszcze zanim dobrze nauczą się chodzić. – To tylko pozory. Mieszkańcy miejscowości górskich bardzo często nie korzystają z tych naturalnych możliwości i nie uprawiają ani turystyki górskiej ani narciarstwa – zaznacza Tomasz Lorek. – Oczywiście są wyjątki – to dzieci, które trenują w klubach sportowych, ale większość rodziców (szczególnie w rodzinach z problemami alkoholowymi) na nartach nie jeździ, więc nie są w stanie nauczyć dzieci. Dodatkowymi przeszkodami dla dzieci z rodzin wiejskich są finanse – narciarstwo (sprzęt, wyciągi, instruktorzy, itp.) jest dość drogim sportem, i dla wielu rodzin bez wsparcia finansowego nauka jazdy na nartach dla dziecka jest poza możliwościami.

Dlatego w atrakcyjność tej oferty tym łatwiej uwierzyć, gdy mowa o kosztach takich ferii. Stowarzyszenie stara się o dofinansowanie na realizację projektu od władz Brennej. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem gmina zapłaci 2/3 kosztów projektu. Wtedy cena za udział dziecka w programie nauczania płacona przez rodziców wynosić będzie 100 zł. To cena za kurs narciarski i wyciągi. Nie obejmuje ewentualnego wypożyczenia sprzętu narciarskiego i dojazdu dziecka na stok.

Oferta Beskidzkiej Organizacji Turystycznej jest jedną z atrakcyjniejszych propozycji spędzenia ferii. – Jestem przekonany, że wiele dzieciaków, gdyby nie zabawa połączona z nauką na stoku, podczas ferii trenowała by jedynie mięsień prawego kciuka – mówi Lorek. Ma cichą nadzieję, że z dzieciaków wyrosną przyszli instruktorzy narciarstwa. A tych nigdy w Beskidach dość.

Monika Pacukiewicz

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit