Regionalne centrum kształcenia kadr dla turystki na Dolnym Śląsku potrzebne od zaraz

Nad teorią musi wziąć górę praktyka

Dolnoślązacy budują swą tożsamość dopiero od 1945r. Na zdjęciu uczestnicy Międzynarodowej Biesiady Zespołów Kresowych na zamku Grodziec / fot. Marek Perzyński

Zaczęto mówić o konieczności powołania na Dolnym Śląsku regionalnego centrum kształcenia kadr dla turystki i podnoszą się głosy, że powinno być ono afiliowane przy Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej. - Jesteśmy je stanie szybko je uruchomić, i to bez wielkiego budżetu – zapewnia Rajmund Papiernik dyrektor biura zarządu DOT.

Dyrektor Papiernik zastrzega, że od razu trzeba postawić sprawę jasno i przedstawić program szkoleniowy lub przynajmniej jego zarys. Dlatego potrzebna jest Rada Programowa, w której skład wejdą przedstawiciele branży turystycznej, uczelni wyższych, samorządów terytorialnych i samorządu wojewódzkiego. Niestety, obecnie jest tak, że na wielu uczelniach mających kierunek „turystyka” teoria bierze górę nad praktyką. Centrum kształcenia kadr dla turystki nie będzie uczelnią wyższą bis.

Jak trudno o dobry personel na swojej skórze odczuł Jerzy Pokój, przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Jest nie tylko konsumentem w turystyce, ale i gestorem turystycznym. Do niego należą Western City i pensjonat Palomino w Ścięgnach koło Karpacza. Dlatego powołanie centrum kształcenia kadr dla turystki popiera, ale to za mało. Swój autorytet musi wykorzystać do tego, żeby politycy ograniczyli się do zapalenia zielonego światła dla inwestycji, a resztą pozostawili fachowcom.

Niewiedza zniszczyła dwór

Nie wiadomo więc jeszcze, jaki kształt przybierze centrum kształcenia kadr dla turystki, ale wiadomo z całą pewnością, że w jego ramach powinno odbywać się kształcenie regionalne. Bo małą ojczyznę trzeba kochać rozumnie i szanować, ale Dolnoślązacy dopiero uczą się Dolnego Śląską i zazdroszczą komfortu mentalnego na przykład góralom z Podhala czy rodowitym Ślązakom z Katowic. Górale i Ślązacy są zakorzenieni w swym regionie od wieków i potrafią wykorzystać to celnie jako atut marketingowy. Dolnoślązacy budują swą tożsamość od 1945 r. i wciąż mają wpadki wynikające z braku wiedzy. Stanąłem jak wryty kilkanaście lat temu w Radostowie koło Lubania, widząc, że zburzono ruiny dworu. - To było poniemieckie – stwierdziła sucho mieszkanka wsi, gdy zapytałem, dlaczego spychacz rozjeżdża zabytek. Ale ktoś miał świadomość, że renesansowa kamieniarka jest cenna i odkładał ją na boku. Nie było sensu dyskutować z kobieciną, że w ten sposób mieszkańcy wsi sami pozbawili się atrakcji i że dwór wcale nie był poniemiecki. A nawet gdyby był – to cenny obiekt i należało o niego zadbać. Choćby pozostawić jako trwałą ruinę. Dziś takie ruiny na Dolnym Śląsku się odbudowuje. Tak jest choćby w Warcie Bolesławieckiej i w Piławie Górnej. Robią to ludzie, którzy wiedzą, że historia Dolnego Śląska jest i polska, i niemiecka, i czeska, a nawet austriacka. Dwór, który zburzono w Radostowie, pochodził z okresu, gdy żyli jeszcze Piastowie śląscy, ale zhołdowali ich królowie czescy.

Urynkowić folklor

Zabytki to wielki skarb i atut Dolnego Śląska - zadaniem regionalnego centrum kształcenia kadr dla turystki jest to Dolnoślązakom wreszcie uzmysłowić. To także jeden z produktów turystycznych regionu. Niedocenionymi skarbami są też kultura i folklor Dolnoślązaków. Niby wiemy, że to region zróżnicowany, ale nikt dotąd nie stworzył atlasu kulinarnego Dolnego Śląska. Nie stworzył, bo brakuje na ten temat usystematyzowanej wiedzy. Jest wprawdzie Festiwal Tradycji Dolnego Śląska, ale na imprezie się kończy. Etnografowie nie zasypiają wprawdzie gruszek w popiele, ale ich publikacje na temat zjawisk kulturowych na ogół dalekie są od języka popularnego. Urynkowieniem tej wiedzy zająć się powinno właśnie centrum kształcenia kadr dla turystki.

- Promocją produktu turystycznego trzeba zająć się systemowo – mówi dyr. DOT, Rajmund Papiernik. - To działanie na wczoraj. Pieniądze? Są potrzebne, żeby ruszyć z centrum kształcenia kadr dla turystki, ale bynajmniej nie będą to duże sumy, jeśli słusznie zrezygnujemy z rozbudowanej struktury i postawimy na adaptację posiadanych pomieszczeń oraz wykorzystamy kadrę, którą już dysponujemy, choćby podczas szkoleń.

Marek Perzyński

 

 


Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit