Podatki w turystyce

Zarzynanie złotej kury

Podziemny tramwaj - to jeden z pomysłów Elżbiety Szumskiej (na zdjęciu w kabinie motorniczego). Żeby go uruchomić, zleciła odkopanie Sztolni Dolnej Czarnej, zasypanej przez wycofujących się Niemców/ fot. Marek Perzyński

Kopalni złota w Złotym Stoku grozi bankructwo - alarmują dolnośląskie gazety. Jest się o co niepokoić. Jedna z największych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska zatrudnia w sezonie około 60 osób i należy do największych pracodawców w okolicy.

Czy rzeczywiście są powody do niepokoju - zapytaliśmy Elżbietę Szumską, właścicielkę większościowemu pakietu w spółce, do której należy kopalnia złota.

200 tys. zł. i do tego odsetki

-Tak - odparła. - Burmistrz Złotego Stoku uznał, że podziemna trasa turystyczna powinna być opodatkowana. Jakoś byśmy to przeżyli, gdyby nie to, że zażądał zapłacenia podatku pięć lat wstecz, co daje 200 tysięcy złotych. I do tego odsetki.

Wiktor Lubieniecki, były burmistrz Złotego Stoku, obecnie dyrektor Wydziału Polityki Regionalnej w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu, powiedział dziennikarzom, że wyrobiska pokopalniane nie są nieruchomościami, więc nie podlegają opodatkowaniu. Innego zdania jest Stanisław Gołębiowski, obecny burmistrz Złotego Stoku. Nie zmienia zdania mimo krytyki prasowej. I widma likwidacji podziemnej trasy turystycznej. To, że inne podziemne trasy turystyczne w Polsce takiego podatku nie płacą, nie uważa za argument. Uważa, że gmina Złoty Stok powinna otrzymywać zysk z kopalni złota, skoro ma w niej  35 proc. udziałów.

Elżbieta Szumska twierdzi, że czysty zysk w tym roku to raptem 40 tys., bo utrzymanie kopalni i pracowników kosztuje, ponadto środki przeznaczane są na wyrównanie strat, jakie kopalnia miała w chwili przejęcia przez nią większościowego pakietu.

Bywały dni, gdy na śniadanie i kolację była tylko duszona cebula

Środowisko turystyczne regionu stoi murem za Szumską, wie, że kopalnia złota w Złotym Stoku stała się żyłą złota dzięki jej pomysłowości i determinacji. Postawiła wszystko na jedną kartę, zadłużyła się, żeby kupić udziały. Wcześniej prowadziła gospodarstwo rolne, ale koniunktura na owce skończyła się. Pierwszy raz do wejścia do kopalni złota, nieczynnej od lat 60. XX w., namówił ją znajomy. Odtąd buszowała w niej po nocach, gdy dzieci już spały. W podziemiach czuła się szczęśliwa, wolna, zapominała o widmie komornika. Nie ukrywa, że z wejściem w turystyczny interes skończyła z biedowaniem na gospodarce, wcześniej bywały dni, gdy na śniadanie i kolację była tylko duszona cebula.

Liczyli na kolejne miejsca pracy w obsłudze ruchu turystycznego

- Nie wiem, co teraz będzie, nawet jeśli przetrwamy, nie będzie inwestycji, które musiałam wstrzymać - mówi Elżbieta Szumska. Nie powstanie więc między innymi złota uliczka. Turyści, którzy przyzwyczaili się, że w kopalni złota w Złotym Stoku stale jest coś nowego, odejdą zawiedzeni. Zmartwieni są mieszkańcy Złotego Stroku, którzy liczyli na kolejne miejsca pracy w obsłudze ruchu turystycznego w kopalni złota. Wytwórcy pamiątek i szefowie oficyn wydawniczych, którzy współpracują z kopalnią, są zaś przerażeni. Jeśli przestanie ona funkcjonować lub podupadnie, wielu grozi bezrobocie.

Marek Perzyński


Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit