Zmienił oblicze motoryzacji i... Świeradowa-Zdroju

Wielka jest chwała mistrza Sobiesława

Sobiesław Zasada (z lewej) i starosta wrocławski Andrzej Szawan/ fot.: Marek Perzyński

Jak jedna inwestycja turystyczna może uruchomić efekt kuli śnieżnej, pokazuje przykład kolejki gondolowej w Świeradowie-Zdroju (Dolny Śląsk). Gdy powstała, ceny gruntów w okolicy wzrosły czterokrotnie i zaczęły jak grzyby po deszczu powstawać hotele. - Jak tak dalej pójdzie, Świeradów za pięć lat przegoni Krynicę-Zdrój – uważa Sobiesław Zasada, znany rajdowiec, a obecnie biznesmen i inwestor kolejki gondolowej w Świeradowie-Zdroju. I pomyśleć, że mały włos, a inwestycja ta nie doszłaby do skutku.

Gdy Zasada obwieścił światu, że będzie budował w Świeradowie-Zdroju gondolę, podniósł się rwetes. – Wypłoszy cietrzewie – protestowali ekolodzy. Zwolennicy inwestycji, którzy zobaczyli w kolejce szansę na rozwój Świeradowa-Zdroju, załamali ręce. Przestarzała infrastruktura turystyczna lokowała to miasto w dolnych miejscach rankingów  atrakcyjności.

Cietrzewie nie ucierpią, uznano w końcu, choć ekologów to nie przekonało i kolejce gondolowej wciąż są niechętni. Za to chętnie zaczęto w Świeradowie inwestować. Zapyziały kurort to przeszłość. Świeradów trafił do pierwszej ligi turystycznych miast i ostatniego słowa nie powiedział. Oprócz wyciągu, pomogło mu otwarcie granicy z Czechami, co napędziło do Świeradowa kuracjuszy z Niemiec. Gdzie Rzym, a gdzie Krym, ktoś powie zdziwiony. Żeby zrozumieć, jak sąsiedztwo z Czechami pomogło w przyciągnięciu niemieckich gości, trzeba spojrzeć na mapę. Najłatwiej dojechać z Niemiec do Świeradowa przez Czechy i jest to, jak tu mówią, „rzut beretem”.

- Wyciąg zbudowałem cztery lata temu, ale się nie zestarzał i wciąż jest to najnowocześniejszy wyciąg tego typu w Polsce – mówi Sobiesław Zasada.

Jak trafił do Świeradowa-Zdroju? Przez sport. Zanim został mistrzem kierownicy, uprawiał wyczynowo różne dyscypliny i osiągnął spore sukcesy. Wciąż jeździ na nartach. - I dobrze mi to wychodzi mimo wieku – mówi (rocznik 1930). - A tereny wokół Świeradowa-Zdroju są wręcz wymarzone do uprawiania narciarstwa zjazdowego, brakowało tylko infrastruktury.

Za swe zasługi Zasada dostanie na Dolnym Śląsku pomnik, ale – co ciekawe – nie w Świeradowie-Zdroju, choć odmienił oblicze tego miasta, lecz koło Wrocławia. A ściślej mówiąc, przy autostradzie A 4. W tym roku przypada bowiem okrągła, 40. rocznica światowych rekordów pobitych przy pomocy polskiego fiata 125p i grupa zapaleńców z sekcji historii motoryzacji Otwartego Muzeum Techniki we Wrocławiu (w większości studenci Politechniki Wrocławskiej) postanowiła to przypomnieć. W programie jest m.in. przejazd fiatów 125p po autostradzie A4 (dotąd zgłoszono 60 pojazdów), bo rekordy zostały na niej pobite. Ponadto: wystawy pamiątek, premiera filmu dokumentalnego (właśnie jest realizowany), panel dyskusyjny – wszystko o rekordzie sprzed 40 lat. Po to, by wskrzesić idee sportów samochodowych na Dolnym Śląsku i ożywić go dodatkowo turystycznie. Podano termin wydarzenia - 22-23 czerwca, ale może się on zmienić. Trwałą pamiątką po jubileuszu będzie pomnik – fiat z granitu. Blok już jest – 35-tonowy. Po obróbce rzeźbiarskiej „stopnieje” do 40 ton.

- Rekordu nie pobiłem sam, to zasługa siedmiu zawodników, z których jednego już nie ma wśród nas, z kilkoma kolejnymi nie mam kontaktu, ale na obchodach we Wrocławiu co najmniej czterech powinno się pojawić – zastrzega Sobiesław Zasada. Jest ambasadorem tej idei. Pozostaje pytanie, skąd wziąć pieniądze na pomnik? Na konferencji prasowej w starostwie wrocławskim ziemskim (20 marca) szef firmy kamieniarskiej ze Strzegomia zapytał o to wprost organizatorów, a potem w kuluarach także Sobiesława Zasadę. Zasada obiecał, że uruchomi swoje kanały.

Andrzej Szawan, starosta wrocławski, który ukończył technikum samochodowe we Wrocławiu, wie, że w polskim narodzie drzemie duch motoryzacji. Nie zdziwił się, że frekwencja na konferencji w starostwie była duża. Wspomnieniom nie było końca, pomysłów tysiąc i, co istotne, wysuwali je ludzie młodzi. W Ślęzie, na rogatkach Wrocławia, powstało niedawno przy zamku Topacz muzeum motoryzacji. Niektóre osoby z nim związane mają w swoim garażu po... dwa fiaty 125p. A w dniu konferencji przed budynek starostwa podjechał identyczny fiat, jakim Zasada i jego koledzy bili 40 lat temu rekordy na autostradzie pod Wrocławiem. Wtedy było to duże wydarzenie medialne. Na żywo transmitowała je telewizja. Temat podchwyciły światowe media. W dniach 15-30.06.1973 r. siedmioosobowa załoga jadąca polskim fiatem 125p pobiła trzy rekordy świata prędkości średniej w jeździe długodystansowej.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit