Świąteczny hit turystyczny

W Polsce na Wielkanoc słychać nawet szum skrzydeł aniołów

Stół wielkanocny pań ze Stowarzyszenia Optymistów Krzeszowskich … Więcej

Polska Wielkanoc to już produkt turystyczny. Tych, którzy uważają, że nie wypada wydarzenia o głębokim ładunku duchowym traktować w ten sposób, warto odesłać do hoteli i pensjonatów w tym okresie. Są pełne. I co ciekawe, zapełniają się głównie obiekty o wysokim standardzie, czyli nie na każdą kieszeń. Nawet w nich na stole musi znaleźć się święconka, a obiekt zdobią między innymi wielkanocne palmy. Bo polska tradycja to marka.

W wielu miejscach Europy Wielkanoc zatraciła już religijny charakter, dlatego tak wielu Niemców lubi przyjeżdżać wtedy do nas. Mówią, że w Polsce na Wielkanoc słychać nawet szum skrzydeł aniołów. No i dobrze można zjeść.
Polacy pilnują więc swej tradycji, bo to dziedzictwo nie tylko narodowe, ale też - jak się okazuje - kapitał ekonomiczny. Jak Polska długa i szeroka przetaczają się przez nią przed i po Wielkanocy przeglądy tradycyjnych stołów wielkanocnych. Niektóre mają charakter pokazu, inne - też konkursu. Towarzyszą im na ogół pokazy palm. Są regiony w Polsce, gdzie osiągają one ogromne rozmiary. Do miejsc, w których się je wykonuje, należy Dolny Śląsk. To region regionów. Po 1945 roku zasiedlili go polscy osadnicy z bodaj wszystkich regionów Polski w jej granicach z 1939 r. Tak obok siebie zaczęli mieszkać zaburzanie, ludzie z Polski centralnej, górale, mieszkańcy Rzeszowskiego, a nawet Kaszubi, czy polscy reemigranci z Rumunii i Jugosławii.

Kapitał kulturowy

Taka mieszanka jest barwna, jak wielkanocna palma. To wielki kapitał kulturowy Dolnego Śląska. Jego władze się tym obecnie szczycą. Nie uważają jednak, że należy się im z tego powodu palma pierwszeństwa. Bo inne regiony w Polsce też są kulturowo mocne i potrafią ten argument marketingowo wykorzystać. Ale Dolnoślązacy mają powodów do dumy szczególnie dużo. Przez wiele lat mówiono, że tu pod względem tradycji nic nie ma. Wszystko jest nowe, etnograf niczego ciekawego tu nie znajdzie. Tymczasem znaleźć może wszystko. Nawet palmy wielkie, jak domy. Ta, którą z okazji tegorocznego pokazu stołów wielkanocnych gminy Kamienna Góra (12 kwietnia) zrobiły panie ze Stowarzyszenia Optymistów Krzeszowskich w Krzeszowie, miała 5,70 m wysokości. Notabene podobne palmy wykonywane są po sąsiedzku, w Chełmsku Śląskim. Byłyby jeszcze większe, ale wtedy nie zmieściłyby się do kościoła.Gigantyczna palma wykonana przez …Więcej
Krzeszów to miejsce szczególne na wielkanocnej mapie Polski. To dolnośląska Jerozolima. Zawdzięczamy ją cystersom, do których do 1810 r. należał nie tylko Krzeszów, ale i między innymi Chełmsko Śląskie (do 1945 r. miasto, obecnie wieś). Zbudowali Krzeszów na wzór Jerozolimy, bo to przecież najważniejszego miasto dla chrześcijan.

Chrystus bierze na ramiona krzyż. Na oczach turystów

W Wielki Piątek w Krzeszowie jeden z mężczyzn bierze na ramiona krzyż, pilnują go żołnierze, towarzyszą płaczki, intrygują kapłani żydowscy, sądzi Piłat. Mieszkańcy idąc za Jezusem dźwigają swe grzechy. Turyści są mile widziani. Także im dedykowane jest to przejmujące misterium.
Krzeszowska wielkopiątkowa droga krzyżowa to inscenizowane nabożeństwo. Dlatego prowadzi je ksiądz, ale wszystkie oczy skierowane są na Jezusa. Zawisł na krzyżu, skonał, oddał życie za człowieka, żeby odkupić jego pierworodny grzech. Poniósł największą ofiarę. Ale zmartwychwstał, co daje człowiekowi nadzieję na życie wieczne. Ci, którzy pójdą za Chrystusem, odrodzą się. Śmierć ziemska nie jest kresem egzystencji człowieka, uczy Kościół. To najkrótsza teologia misteriów wielkopiątkowych. W Krzeszowie odbywają się one od niepamiętnych czasów. Starsi mieszkańcy Krzeszowa pamiętają, jak w rolę Chrystusa wcielał się starszy mężczyzna. Potem była przerwa. Ks. Marian Kopko, obecny proboszcz Krzeszowa, misterium reaktywował. Angażuje młodzież.
Kalwaria krzeszowska to rozległe założenie architektoniczne, dlatego żeby mogli w plenerowym nabożeństwie wielkopiątkowym wziąć udział wszyscy bez względu na wiek i stan zdrowia, ograniczamy się do 14 stacji, czyli tylu, ile na ogół przedstawianych jest w kościołach – mówi ks. Marian Kopko. – Trwa około półtorej godziny. Rozpoczynamy je przy bazylice, na tyłach której, w podziemiach, znajduje się replika Grobu Bożego. W tym roku misterium odbędzie się 18 kwietnia. Początek: godz. 10.00.

Dolnośląska Jerozolima

Kalwaria w Krzeszowie zrealizowana została jako kopia Jerozolimy. Składa się z 33 stacji umieszczonych w 23 kaplicach, niektóre są tak duże, że przypominają kościoły. Odtwarza wiernie jerozolimską Drogę Cierpienia (Via Dolorosa), którą stanowi Droga Pojmania (Via Captivitatis) i Droga Krzyża (Via Crucis), aczkolwiek o zachowaniu sacrum oryginału zdecydowało tu nie naśladownictwo form architektonicznych i podobieństwo krajobrazu (sąsiedztwo opactwa krzeszowskiego jest płaskie, więc nie można było rozmieścić stacji na trzech wzgórzach i u ich podnóży), lecz zachowanie miar jerozolimskich, czyli identycznych odległości stacji kalwaryjskich, jak w Jerozolimie. Jedyne odstępstwo od miar jerozolimskich to stacja V, którą po rozebraniu przeniesiono do kaplicy Groty Narodzenia Pańskiego w części Krzeszowa zwanej Betlejem.
Nowa Jerozolima w Krzeszowie to jedno z dwóch zrealizowanych z tak wielkim rozmachem założeń architektoniczno-krajobrazowych na Dolnym Śląsku. Drugie jest w Wambierzycach. Nowych Jerozolim nie należy utożsamiać z kalwariami plenerowymi (krajobrazowymi, tzw. małymi). Jako osobny typ naukowcy wyróżniają też kalwarie przykościelne i kalwarie przyklasztorne (parkowe), twierdzi ks. Aleksander Radecki („Przewodnik po kalwariach metropolii Wrocławskiej", Wrocław, 2010).

Kalwarie nie tylko polskie

Założenia tego typu zaczęły powstawać już u zarania chrześcijaństwa. W Europie rozpowszechniły je wyprawy krzyżowe i pielgrzymki do Ziemi Świętej (X-XIII w.), ich zakładanie nasiliło się pod koniec średniowiecza, gdy Turcy seldżuccy i osmańscy utrudniali dostęp do Ziemi Świętej, a największy rozkwit przypada na okres kontrreformacji, gdy Kościół katolicki w ramach polemiki z protestantami zaczął korzystać także z osiągnięć sztuk pięknych. Cel był zawsze ten sam: rozbudzić pobożność, wzbudzić żal za grzechy, prowadzić w kierunku zbawienia. Kalwarie, jako plenerowe theatrum sacrum, szczególnie żywo przemawiały do wrażliwości ludu. Były alternatywą dla tych, którzy chcieli odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej, a nie mogli tego uczynić z powodu niebezpiecznej podróży, poważnych kosztów i trudnych stosunków ze światem muzułmańskim. Rozumiejąc to papieże nadawali odpusty Ziemi Świętej stacyjnym nabożeństwom Męki Pańskiej także poza Jerozolimą.
Pierwszą kalwarię w Krzeszowie, po powrocie z Rzymu, zbudował w latach 1672-1678 opat Bernard Rosa. Zainspirował go też słynny Grób Boży w Goerlitz. Kaplice, zbudowane z drewna lub w konstrukcji szkieletowej, zdobiły miedzy innymi obrazy Michaela Willmanna (zwanego śląskim Rembrandtem) i jego uczniów.

Inicjatywa opata

Murowane, w obecnej formie kaplice-stacje kalwaryjskie, w oparciu o założenie przestrzenne wytyczone przez Rosę, kazał wznieść jego następca, opat Dominik Geyer (prace trwały w latach 1703-1722). Dzieło to kontynuował kolejny opat, Innocenty Fritsch. Było to związane z budową nowego kościoła klasztornego (1728-1735), z którym część kaplic kalwaryjskich jest architektonicznie powiązana, twierdzi prof. Andrzej Kozieł („Kalwaria w Krzeszowie, opat Bernhard Rosa i krzeszowski modlitewnik pasyjny, czyli o tym, jak wyglądała pierwsza „Nowa Jerozolima" na Śląsku" [w:] Joanna Lubos-Kozieł (red.): Pielgrzymowanie i sztuka: Góra Świętej Anny i inne miejsca pielgrzymkowe na Śląsku, Wrocław 2005).
Najciekawsze architektonicznie kaplice i stacje to „Wieczernik", „Ratusz Piłata", do którego przylegają „Święte Schody", a także usytuowany w pobliżu „Pałac Heroda" i w obrębie zespołu klasztornego: „Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu", „Grób Pański" w kaplicy św. Marii Magdaleny oraz 33 stacja „Jezus w otchłani", usytuowana na dachu mauzoleum.
Od I do XVI stacje składają się na Drogę Pojmania, a od XVII do XXXIII – na Drogę Krzyża. Kaplice rozsiane są na długości ponad 5 km, na linii od bazyliki (dawnego kościoła opackiego) do tzw. Betlejem, skąd kolejne, wśród łąk, biegną po łuku na południowy-zachód ponownie w obręb zabudowań klasztornych przy bazylice. W 2011 r. przeszły generalną renowację.
W październiku wyruszają kalwaryjskimi ścieżkami wierni ze świecami, odmawiając modlitwę różańcową. W święto Wniebowzięcia NMP (15 sierpnia) kalwaryjskimi dróżkami, od Ratusza Piłata do bazyliki, niesiony jest w procesji cudami słynący obraz Matki Boskiej Łaskawej z krzeszowskiej bazyliki. Po jego wniesieniu do bazyliki rozpoczyna się suma odpustowa Wielkiego Odpustu Krzeszowskiego, trwającego trzy dni. Uczestniczy w nim ok. 10 tysięcy osób.
Przejście krajoznawcze krzeszowskiej Kalwarii zajmuje ok. 2 godz., modlitewne – znacznie dłużej.
Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit