City Walk kosztował krocie, ale na rozwoju turystyki nie ma co oszczędzać – to się zwróci

Turysta patrzy pod nogi, czy przed siebie?

Katedra to jeden z zabytków Świdnicy, który można zwiedzić korzystając z zestawu City Walk / fot.: Marek Perzyński

Jednym z miast w Polsce biorącym udział w projekcie turystycznym City Walk (umożliwia zwiedzenie miejscowości z elektronicznym przewodnikiem) jest Kędzierzyn-Koźle na Opolszczyźnie.

Miasto wiąże z projektem nadzieje. Z kilku powodów. Po pierwsze - na zwiększenie ruchu turystycznego. Elektroniczny przewodnik umożliwia samodzielne zwiedzenie miasta w kilku językach (do wyboru): polskim, czeskim, niemieckim, angielskim. Wystarczy nacisnąć odpowiedni guzik nadajnika. Po drugie - miejscowość, która dysponuje takim systemem, pokazuje, że turysta jest w nim mile oczekiwanym gościem. Skoro zaś otwiera się na turystów, musi mieć sporo do zaprezentowania – to prosty wniosek. Po trzecie – jest okazja, żeby pobudzić wyobraźnię własnych mieszkańców. Tych, którzy nie zauważają piękna i możliwości, jakie daje bycie obywatelem własnego miasta.

Mentalność zmienia się trudno, ale trzeba próbować

Mylili się ci świdniczanie, którzy skrytykowali na łamach internetu tablice wmurowane w chodniki wyznaczające szlak City Walk, twierdząc że idzie się nie patrząc pod nogi, ale przed siebie. Ich współmieszkańcy z ciekawością oglądają tablice (co zaobserwowałem). Przy okazji poznają jego zabytki. Wiedza wzbudzi w końcu dumę, że jest się mieszkańcem małego Krakowa, jak nazywana jest Świdnica. Dumy do tej pory nie było, bo Świdnica w minionej dekadzie stawiała głównie na przemysł, choć ma na swym terenie m.in. kościół Pokoju – zabytek z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Mentalność ludzi zmienić trudno, ale trzeba próbować. Bo stawka jest duża. Chodzi o prestiż, który jest wartością ekonomiczną. Dobrze notowane miejscowości (a do takich zaliczane są miasta będące markami turystycznymi) łatwiej pozyskują inwestorów.

Poprawimy sięZ infokiosku można wysłać np. maila do przyjaciół / fot.: Marek Perzyński

Inwestycja, jaką jest City Walk, przyjęta została więc niezwykle przychylnie, choć nie jest wolna od błędów. Poprawimy się – zarzekają się urzędnicy magistratu w Kłodzku, którzy na byłej szkole jezuickiej powiesili ogromną tablicę z informacją, że to... kościół (pomylili kolegium z kolegiatą). Ten sam błąd jest w mapce, którą turysta powinien dostać w punkcie „it” wraz z elektronicznym przewodnikiem (słuchawki i nadajnik). Są też zastrzeżenia co do sposobu opisu obiektów.

Jak wygląda zwiedzanie z elektronicznym przewodnikiem? Żeby otrzymać zestaw słuchawkowy, trzeba zgłosić się do punktu „it” i tam załatwić formalności. W wyznaczonych miejscach wpisuje do nadajnika numer atrakcji (podany w mapce). Słyszymy nie tylko głos lektora, ale też niejednokrotnie muzykę lub efekty dźwiękowe. Do dyspozycji zwiedzających są też infokioski umieszczone w ważniejszych punktach, w których można otrzymać informacje o mieście, o partnerach projektu, a także wysłać maila do przyjaciół.

City Walk to projekt transgraniczny, którego realizacja przekroczyła wydatek 1 100 tys. euro. Zrealizowany został dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej (w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego ze Środków Programu Operacyjnego Współpracy Terytorialnej Republika Czeska - Rzeczpospolita Polska 2007–2013).

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit