Certyfikaty POT

Sztuka pogodzenia twardych interesów ze szlachetną tradycją

Fot.: R. Hudzik / Zamek Gniew Sp. z o.o.

Informowaliśmy na łamach Aktualności Turystycznych o zmiennych losach zamku w Gniewie. Szczególnie w okresie, gdy przymierzali się do jego zakupu kolejni inwestorzy. Ostatecznie zamek i hotel trafił w ręce Grupy Polmlek.

Podobnie jak inni miłośnicy zabytkowych obiektów ratowanych od ruiny i przywracanych do życia, wiele obiecujemy sobie po obecnym właścicielu, który w przeciwieństwie do poprzedników, posiada środki pozwalające na prowadzenie remontu i prac konserwatorskich.

Gniew jest w posiadaniu  Certyfikatu Polskiej Organizacji Turystycznej. Nagrodzone nim zostało przedsięwzięcie ”VIVAT VASA!”, czyli rekonstrukcja bitwy z roku 1626, kiedy to wojska króla Gustawa Adolfa starły się pod Gniewem z armią króla Zygmunta III Wazy.

Gniew jest niezwykle malowniczym miasteczkiem na Kociewiu, położonym na wysokiej, wiślanej skarpie. Góruje nad nim sylweta zamku krzyżackich komturów i polskich starostów. Ci drudzy urzędowali w twierdzy nad Wisłą od połowy XV stulecia.

Przejęli opiekę nad smutną, wypaloną ruiną

Od początku lat 90. XX wieku ten maleńki punkt na mapie Polski stał się znany wśród szerokich rzesz turystów, ludzi mediów, a także organizatorów turystyki i konferencji motywacyjnych. Wszystko to za sprawą wspaniałej pracy grona zapaleńców i jednocześnie wybitnych fachowców, pod kierownictwem Kasztelana Jarosława Struczyńskiego. Ich przykład dobitnie potwierdza prawdę wyrażaną przez staropolskie porzekadło: „Zamek mięsem najtwardziejszy”. Zaiste, to ludzie – ich wyobraźnia, pracowitość, uczciwość, zapał, przyjazna współpraca – sprawiają, że tam, gdzie były tylko martwe ruiny, rozkwita nowe życie.

Kiedy w połowie lat 80. minionego stulecia Jarosław Struczyński i jego współpracownicy podjęli się opieki nad zamkiem, był on smutną, wypaloną ruiną. Wkrótce wypełnił się odgłosami prac konserwatorskich i budowlanych, gwarem młodzieży działającej w ruchu rycerskim, głosami coraz liczniej przyjeżdżających turystów polskich i zagranicznych, dźwiękami towarzyszącymi plenerowym widowiskom historycznym i programom telewizyjnym. Zamek rzucił społeczności miejskiej, zwłaszcza ludziom młodym, wspaniałą ideę wielkiej przygody, ideę odbudowy nie tylko murów twierdzy, ale także godnego życia w małym mieście. Zamiast picia, ćpania i pławienia się w przemocy, młodzi ludzie mogli przystąpić do grona tych, którzy odbudowywali gotyckie mury, tworzyli warsztaty tradycyjnego rzemiosła (np. kowalskie czy płatnerskie), mogli ćwiczyć się w rycerskich bądź plebejskich walkach i jeździe konnej, uczestniczyć w pokazach historycznych, grać w filmach, przyjmować godnie gości z całej Europy, a także sami podróżować w dalekie strony jako rycerze z twierdzy Gniew.

Kasztelan odchodzi i w obliczu katastrofy - wraca

Ten wspaniały rozwój zamku i – co najważniejsze – ożywienie lokalnej społeczności zostały pod koniec lat 90. brutalnie przerwane przez pochopną i nieprzemyślaną  decyzję lokalnych władz o odebraniu grupie historycznej skupionej wokół Struczyńskiego zamku i pobliskiego hotelu. Zwyciężyła idea natychmiastowego spieniężenia sukcesu wypracowanego przez lata pracy zapaleńców. Czas pokazał, że zarządzanie obiektami przez ludzi niekompetentnych oraz tandeta oferty balowo-rozrywkowej doprowadziły do straszliwego regresu w funkcjonowaniu zamku Gniew, a w końcu do powstania ogromnych długów i zniszczeń substancji zabytkowej i bazy hotelowej. W obliczu tej katastrofy, w roku 2001 lokalne władze zaproponowały Jarosławowi Struczyńskiemu powrót na stanowisko dyrektora zamku.

Z charakterystyczną dla siebie energią i charyzmą Kasztelan znów skupił wokół siebie znakomitych fachowców i uczciwych ludzi. W ciągu następnych miesięcy i lat powstały nowe programy dla turystów i imprezy incentive. W imponujący wręcz sposób na powrót rozwinęła się działalność konserwatorska, budowlana, rzemieślnicza i wychowawcza. Pod rządami Struczyńskiego zamek Gniew był i jest niewątpliwie produktem turystycznym przynoszącym realne dochody, ale najważniejsze wydaje się to, jak wspaniale działalność zamku wpływa na lokalną społeczność miasta i okolic. Już sam zapał i dobra robota emanujące z zamku stanowią znakomity przykład dla ludzi, że można przezwyciężać trudności i wypracowywać swoje powodzenie. A jest to tym bardziej realne, że dzięki rozwojowi imprez i prac zamkowych, mieszkańcy miasta i okolic otrzymują zlecenia na usługi, szycie strojów, wykonywanie rekwizytów, itp. Młodzi ludzie mogą doskonalić się w rzemiośle rycerskim, spotykać się z ludźmi z całego świata, uczyć się języków i patrzenia na rzeczywistość w perspektywie przekraczającej opłotki małego miasta. Ta społeczna orientacja działalności zamkowej, niedostrzegalna dla turysty czy też uczestnika imprez historycznych, stanowi prawdziwe sedno gniewskiego cudu.

Ufamy, że nowy właściciel będzie pamiętał

W wymiarze zewnętrznym imponować może mnogość i skala propozycji dla turystów i gości zamku. Obecnie wśród najrozmaitszych programów historycznych o charakterze edukacyjnym i rozrywkowym szczególną rangę mają dwa wielkie przedsięwzięcia: Nagrodzona Certyfikatem w konkursie Polskiej Organizacji Turystycznej na Najlepszy Produkt Turystyczny ”VIVAT VASA!” oraz Międzynarodowy Konny Turniej Rycerski Króla Jana III, rozgrywany w ramach Europejskiej Ligi Joustingowej. W tym drugim przedsięwzięciu bierze udział setka najznakomitszych zawodników - rycerzy z kilkunastu krajów świata, w tym z Nowej Zelandii, Australii, Kanady i USA, ścierając się ze sobą w gonitwach ściśle opartych na wzorach średniowiecznych turniejów rycerskich.

Stosunkowo niedawno zamek i funkcjonujący obok niego hotel zostały zakupione przez Grupę Polmlek i są administrowane przez jej przedstawiciela. W ten sposób obiekt zyskał prężnego inwestora, który jest w stanie sfinansować i przeprowadzić niezbędne remonty bazy hotelowej oraz prace konserwatorskie w zamku. Ufamy, że nowy właściciel zawsze będzie pamiętał o wspaniałej, szlachetnej tradycji tego miejsca, czyli o tym, że za działalnością w zamku Gniew, kryje się nie tylko chęć zarobku, uczciwa chęć sprzedaży produktów wysokiej klasy, ale także – nade wszystko – pasja służenia dobru wspólnemu. Ta służba to kultywowanie polskiej tradycji rycerskiej i tradycji dobrej pracy, historyczna edukacja młodego pokolenia, a także szacunek wobec tych, którzy są tu gośćmi, i tych, dla których Gniew i jego okolice są rzeczywistością codzienną.

Marek Stokowski

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit