Zarabiaj na turystyce

Prezydent uległ nastrojowi miejsca i nie mógł odmówić sobie...

Bacówkę „Biały Jeleń” w Iwkowej zbudowano w malowniczym miejscu u podnóża Góry Kozłowej. Na obrzeżach Lipnicko-Wiśnickiego Parku Krajobrazowego. Obiekt łączy tradycyjne elementy regionalnej architektury ze standardem trzygwiazdkowego hotelu

Aktualności Turystyczne na zaproszenie Sądeckiej Organizacji Turystycznej odwiedziły Bacówkę Biały Jeleń pod Górą Kozłową. W opinii wójta Bogusława Kamińskiego jest ona turystyczną wizytówką gminy Iwkowa. Jego zdanie potwierdza wielu ceniących walory tego miejsca stałych bywalców. Ostatnio dyskretną reklamę zrobił bacówce prezydent Bronisław Komorowski zatrzymując się tu na nocleg i relaksujący rekonesans po okolicy i Lipnicko-Wiśnickim Parku Krajobrazowym.

Reklamę nazywamy dyskretną, bowiem służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo głowy państwa czyniły wszystko, by najważniejszej osobie w państwie w najmniejszym stopniu nie naprzykrzali się w tym miejscu czy to zwykli ciekawscy, czy to profesjonalnie wścibskie media. Sami zaś właściciele obiektu nie wykorzystują tego wydarzenia do celów promocyjnych. Choć niewątpliwie mogliby.

Głowa państwa odwiesiła broń na kołek

Podejmowanie tak znakomitego gościa jest powodem chluby każdego hotelarza i organizatora turystyki. Szanując prywatny czas szacownej osobistości, nie rozpowiadamy i my o szczegółach programu pobytu (w które udało nam się wniknąć). Jeden wszakże ujawnimy. Dotyczy on zamiłowania obecnego prezydenta do polowań. Jak powszechnie wiadomo, z konieczności głowa państwa odwiesiła broń na kołek. Znaczna cześć opinii publicznej ma bowiem miękkie serca i nie pochwala praktyki posyłania śmiertelnych kul mieszkańcom leśnych ostoi. Prezydent postanowił nie ranić uczuć tej grupy wyborców. Nie poluje, ale lubi kontakt z naturą. Ściany bacówki o wdzięcznej nazwie Biały Jeleń zdobią poroża i inne trofea myśliwskie. Otaczają ją przepastne lasy. Prezydent uległ nastrojowi miejsca i nie mógł odmówić sobie przyjemności zlustrowania najbliższych stanowisk łowieckich. Wyruszył w leśne dukty bryczką. Od tego dnia prezydencka trasa „do ambony i z powrotem” cieszy się zrozumiałą popularnością wśród turystów. Idąc nią warto jednak skupić się na właściwej marszrucie. Szlak nie jest oznaczony, łatwo pogubić drogę wśród licznych leśnych przecinek.

Wizytówka Iwkowej

Lucyna Szot, właścicielka Bacówki  Biały Jeleń. Dla sektora usług  turystycznych zrezygnowała z zawodu  nauczycielkiPozostając przy temacie dróg, tras i szlaków powiedzmy dwa słowa o lokalizacji Bacówki Biały Jeleń. Ogólnie mówiąc dostać się do niej turyście i łatwo, i trudno zarazem. Dwa  kroki jest tu z Krakowa, ale na dojazd z Warszawy zmotoryzowani muszą zarezerwować sobie parę trudnych godzin za kierownicą. Względnie wygodnie pokonuje się ostatni odcinek jadąc od strony Nowego Sącza lub Brzeska. Miejscowość leży w połowie drogi pomiędzy tymi miastami.

Bacówka „Biały Jeleń” w Iwkowej ma historię trafnie ilustrującą hasło ministra turystyki: „Zarabiać na turystyce”. Zbudowano ją w malowniczym miejscu u podnóża Góry Kozłowej. Na obrzeżach Lipnicko-Wiśnickiego Parku Krajobrazowego. Obiekt łączy tradycyjne elementy regionalnej architektury ze standardem trzygwiazdkowego hotelu. - Bez wątpienia w Zakopanem miałby stale komplet gości – mówi z pewnością w głosie wójt Bogusław Kamiński. - Wypromowanie takiego obiektu w Iwkowej, zlokalizowanego w nieznanej miejscowości w skali kraju, wymagało od właścicieli wiele pracy i samozaparcia. Dla Iwkowej Bacówka jest wizytówką i gdziekolwiek jestem to na słowo Iwkowa wszyscy kojarzą z Bacówką Biały Jeleń – stwierdza z uznaniem.

Dar złego losu

Dziś mało kto pamięta czasy, w których  państwo troszczyło się o wszystkie sfery życia obywateli. Ideologicznie należała do nich turystyka. Państwo doszło wówczas do przekonania, że jedną z potrzeb społecznych jest zagwarantowanie zdrożonym miłośnikom wycieczek w tereny górzyste wypoczynku pod dachem. Realizując tę ideę wyprodukowano serię identycznych góralskich chat i posadowiono je tu i ówdzie. Jedna z nich, trafiła do Iwkowej. W okresie przemian ustrojowych, państwową z urodzenia bacówką uszczęśliwiono gminę. Urzędnicy przyjęli ją z konieczności, niczym dar złego losu. Wiadomo. Utrzymanie nieruchomości kosztuje. Na gminny garnuszek trzeba było wziąć palacza do kotłowni i stróża do pilnowania schroniska przed nieproszonymi gośćmi. Bo innych nie było. Brakowało też pomysłu na ich przyciągnięcie. Dodatkowe wydatki budżetowe zaprzątały zafrasowanych gminnych urzędników. Czerpanie dochodów z turystyki? Co to, to nie.  W takie fantazje mało kto wtedy wierzył. Takie czasy. Przypadek zdjął kłopot głowy władz Iwkowej.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit