Micha regionalnych smaków dla turysty

Festiwal Śląskie Smaki na katowickim rynku

Pokazywanie tradycji danego regionu poprzez atrakcyjną ofertę kulinarno-gastronomiczną to już teraz konieczność. Każdy z nas lubi dobrze zjeść. Chętniej wrócimy tam, gdzie nas dobrze ugoszczono, a zwłaszcza, gdy mieliśmy okazję skosztować niebanalne dania przygotowane z lokalnych, świeżych produktów.

Takich kulinarnych miejsc na mapie Polski jest coraz więcej. Co ważne, nawiązują ze sobą współpracę, bo razem łatwiej się promować, ale też grupa zostanie szybciej zauważona. Z inicjatywy Polskiej Organizacji Turystycznej powstało w lipcu 2014 roku konsorcjum produktowe „Polskie Szlaki Kulinarne”. Działa na podstawie zapisów Marketingowej Strategii Polski w sektorze turystyki na lata 2012-2020. Przyjęte w niej założenia są zgodne z wytycznymi Programu Rozwoju Turystyki do roku 2020, sugerowanymi przez Komisję Europejską oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki. Konsorcjum działa samodzielnie w afiliacji przy Polskiej Organizacji Turystycznej. Jego celem jest promocja tradycji kulinarnych i produktów regionalnych w kraju i za granicą.

„Śląskie smaki”

Szlak należy do Konsorcjum, a stworzyła go Śląska Organizacja Turystyczna. Znajduje się na nim 30 restauracji i lokali gastronomicznych serwujących dania charakterystyczne dla regionu, a więc nie tylko kuchni śląskiej, ale jurajskiej, zagłębiowskiej czy beskidzkiej. Przygotowywane według tradycyjnych przepisów. Znaczny w tym udział ma strona internetowa, poprzez którą szlak popularyzuje produkty wpisane na Listę Tradycyjnych produktów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a zarazem promuje atrakcje pozakulinarne regionu.

Twórcy szlaku potrafili wykorzystać do swoich celów promocyjnych media społecznościowe, w tym blogosfery – „Śląskie smaki” poznali już i opisali ci najbardziej znani, a więc opiniotwórczy blogerzy jak Wszędobylscy czy Wędrowne Motyle. Dobrym pomysłem jest współpraca z programem kulinarnym "Rączka gotuje", w którym znany śląski kucharz Remigiusz Rączka prezentuje przepisy na ciekawe potrawy kuchni śląskiej. - Na końcu roku przeprowadzamy audyt, podsumowując co udało się nam zrealizować, jaki efekt zaplanowanych działań uzyskaliśmy, ile pieniędzy na nie wydaliśmy i czym będziemy się zajmować w roku następnym – mówi Agnieszka Sikorska, dyrektor Śląskiej Organizacji Turystycznej. – Nie kontrolujemy natomiast członków szlaku, bo to oni sami muszą sobie zdawać sprawę z tego, na ile członkostwo jest w ich przypadku zasadne. Zwłaszcza, że pobieramy za nich opłatę roczną 1200 złotych – dodaje. Szlak został zwycięzcą polskiej edycji konkursu Najlepsze Europejskie Destynacje Turystyczne EDEN 2015. Organizatorem Konkursu jest Komisja Europejska przy współudziale Państw Członkowskich. Polską edycję realizuje Polska Organizacja Turystyczna we współpracy z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Główny laureat otrzymał prawo do posługiwania się tytułem „Najlepszej Europejskiej Destynacji EDEN" i dołączył do sieci Najlepszych Europejskich Destynacji Turystycznych, promowanych poprzez Narodowy Portal Turystyczny www.polska.travel oraz portal konkursowy www.edenpolska.pl.
Wcześniej otrzymał certyfikat POT w Konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny 2013 r.

„Opolski Bifyj”

Stworzony przez Opolską Regionalną Organizację Turystyczną, Szlak Kulinarny Województwa Opolskiego „Opolski Bifyj” też należy do Konsorcjum. Jego celem jest ratowanie od zapomnienia tradycyjnych, regionalnych potraw, wpisanych na listę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, i ich promocja. Promowane są opolskie restauracje, w których poznać można tamtejsze zwyczaje i obrzędy. Szlak tworzy teraz 19 restauracji i hoteli. – „Opolski Bifyj” jest jeszcze młody stażem, ponieważ zadebiutował w 2015 r. – tłumaczy Piotr Mielec, dyrektor biura OROT. – Na jego działalność udało nam się pozyskać środki z Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz unijne w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich. Dzięki temu wsparciu organizujemy szkolenia dla członków szlaku, wizyty studyjne, przygotowujemy materiały promocyjne. Restauracje „Opolskiego Bifyja” wyróżnia własne menu opatrzone logo. Jego layout jest dla wszystkich członków taki sam, ale już potrawy w karcie to te serwowane w danej placówce. Warunkiem przystąpienia do szlaku jest posiadanie w menu co najmniej czterech dań z produktów wpisanych na wspomnianą, ministerialną listę – dodaje Piotr Mielec. Liczba członków nie przekracza dwudziestki, bo zdaniem Mielca tylko taką można na bieżąco monitorować – komisje OROT regularnie kontrolują lokale, a w tym roku przewidziane są niezapowiedziane wizyty incognito, również reprezentantów zaprzyjaźnionych organizacji lokalnych. Dzięki temu można zapewnić wysoką jakość i poziom usług lokali. – Współpracujemy z mediami regionalnymi, a zwłaszcza a Radiem Opole – opowiada Piotr Mielec. – Gotował też u nas Robert Makłowicz. Po fazie „rozpędzania” szlaku w minionym roku przyszedł czas na ambitniejsze zadania – obiecuje. Jednocześnie OROT wydała – w postaci papierowej publikacji i on-line, „Opolski Bifyj – przyjazny przewodnik kulinarny”, zawierający opisy miejsc oraz lokali będących na Szlaku Kulinarnym Województwa Opolskiego, a także przepisy kulinarne, ciekawostki, podania, legendy i propozycje odwiedzenia wybranych atrakcji turystycznych.

„Kulinarny Poznań” – (re)aktywacja

Kolejny szlak konsorcjum. Na swojej niebanalnej layoutowo stronie określa się jako społeczność skupiająca autorskie restauracje, najlepszych szefów kuchni i miłośników jedzenia. Promuje kucharzy, którzy przygotowują dania ze świeżych i najlepszych jakością produktów. Wspiera lokalnych producentów. Edukuje poprzez Akademię Kulinarnego Poznania, organizuje festiwale sezonowe, noc restauracji, na blogu i FB dzielą się przepisami i aktualnościami. Autorzy szlaku przygotowali nawet aplikację mobilną. - Ale to już przeszłość – informuje Hubert Gonera, dyrektor zarządzający „Land Brand”, firmy, która Kulinarny Poznań stworzyła. – Powstaliśmy w 2011 r. i działaliśmy przez kolejne cztery lata bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony samorządu i organizacji branżowych, aż uznaliśmy, że ta formuła się wyczerpała i należy ją zmienić, co teraz właśnie robimy – dodaje. Pozostanie tylko nazwa – „Kulinarny Poznań”, ale już w Internecie będzie działać pod nową domeną (na razie jeszcze „wisi” stara strona). – Zamiast promowania również tych restauracji, gdzie serwowano sushi czy befsztyka, które nie są daniami regionalnymi, pragniemy wykreować modę na nasze produkty – wyjaśnia Hubert Gonera. - Będą one prezentowane na organizowanym przez nas Jakościowym Targu Kulinarnym poprzez najlepszych, rozpoznawalnych w całej Polsce szefów kuchni wywodzących się z Poznania i Wielkopolski. Powrócimy też do edukacji w Akademii, ale i w niej pragniemy upowszechniać regionalne produkty bazowe – dodaje. Targ będzie miał swoje stałe miejsce w dawnej hali PKP.

Nowa odsłona zawieszonego od roku, „Kulinarnego Poznania” nastąpić ma 28 kwietnia. – Włączymy do niego również nasze doświadczenia z innego naszego projektu, „Wielkopolskich smaków”, dzięki któremu odkryliśmy lokalnych producentów – zdradza Hubert Gonera. – Ten projekt realizowaliśmy przez dwa lata dzięki wsparciu Agencji Rynku Rolnego i Kolei Wielkopolskich – dodaje. Natomiast „Kulinarny Poznań” ma się finansować sam, bo organizatorzy, jakkolwiek dalej negocjują z miastem, to przyznają, że odbywa się to „opornie”. I najważniejsze, jest adresowany do młodego pokolenia, a zatem będzie się starał dotrzeć do niego w nowoczesny, bliski mu sposób.

„Smaki Gdańska”

Podczas gdy stolica Wielkopolski nie wykazuje chęci wsparcia takich inicjatyw, jak „Kulinarny Poznań”, zupełnie inne nastawienie mają urzędnicy w Gdańsku. - Od dwóch lat, z bardzo dużą ich pomocą tworzymy „Smaki Gdańska” – chwali tutejsze władze Hubert Gonera. – Rozumieją, że tożsamość kulinarna będąca osią naszej działalności, jest kluczowa dla promocji miasta – dodaje. „Smaki Gdańska” są w zamierzeniu serwisem promującym walory kulinarne i turystyczne miasta, przewodnikiem po wybranych lokalach i daniach czerpiących z tradycji kuchni regionu. – Na razie na stronie „serwujemy” dziewięć przekąsek z wykorzystaniem regionalnych produktów, ale przyrządzonych w nowoczesny sposób – wyjaśnia Hubert Gonera. – Ale to dopiero początek. Bardzo się cieszymy, że Gdańsk nas promuje, nie tylko na swoich stronach, ale poprzez rozmaite, organizowane przez miasto i branżę wydarzenia i branżę – dodaje. „Smaki Gdańska” nie należą do konsorcjum.

„Karnawał smaków”

- Odbyły się już jego trzy edycje – zeszłoroczna, wspierająca Mistrzostwa Europy odniosła duży sukces, natomiast tegoroczna wypadła frekwencyjnie bardzo blado – wyznaje szczerze Anna Jędrocha, prezes Krakowskiej Izby Turystyki, organizatora przedsięwzięcia. Stworzenie projektu wymagało wyraźnie sporo nakładów, nie tylko finansowych. Piękna, przejrzysta strona internetowa po polsku i angielsku z liczbą „wiernych”, a więc uczestniczących w projekcie od początku dziewięcioma restauracji i, co ciekawe, trzema sklepami (w tym jeden food truck), ośmioma znaczącymi patronami, w tym Małopolską Organizacją Turystyczną, biurem SeeKraków i samym grodem Kraka. „ Celem projektu – jak czytamy na stronie - jest rozwijanie turystyki kulinarnej województwa małopolskiego w okresie posezonowym, propagowanie tradycji kulinarnych regionu, a także promowanie naturalnej, zdrowej żywności i wspieranie lokalnych inicjatyw ekologicznych”. – Jakkolwiek nie możemy się w najmniejszym nawet stopniu równać z Karnawałem Weneckim, czy tym bardziej w Rio de Janeiro, to myślą przewodnią tej imprezy było ściągnięcie pod Wawel turystów w martwym dla miasta okresie, na przełomie stycznia i lutego – opowiada Anna Jędrocha. – W Karnawale mogą brać udział ci restauratorzy, którzy będą w tym czasie serwować dania kuchni polskiej (muszą one figurować przynajmniej w części menu, albo jako osobna wkładka). W zależności od inwencji własnej mogą podczas naszego karnawału urządzać w swoich lokalach prezentacje i inne imprezy pod naszym hasłem. Karnawałowe logo musi też figurować na drzwiach restauracji. Przed każdym karnawałem zbieramy deklaracje od pragnących w nim wziąć udział. Aby ożywić przyszłoroczną edycję zamierzamy włączyć do niej domowych kucharzy – w Krakowie popularne jest zapraszanie turystów do prywatnych mieszkań na kolacje. Taką inicjatywą możemy zintegrować lokalną społeczność z przyjezdnymi – zauważa Anna Jędrocha. I podkreśla, że „Karnawał smaku” to unikat wśród innych uczestników Konsorcjum „Polskie Szlaki Kulinarne”. Podczas gdy większość członków działa poprzez i za środki lokalnych organizacji turystycznych, krakowski projekt w założeniu jest impreza komercyjną, produktem, który musi się sprzedać. – Stworzyliśmy ją dla przedsiębiorców, aby mogli zarobić, bo przecież płacą podatki, dlatego też nie pobieramy od nich żadnych składek – podkreśla Anna Jedrocha. Aby nie była to impreza kojarzona wyłącznie z jedną porą roku, KIT nawiązał współpracę z touroperatorami, aby włączyli do swojej oferty propozycje kulinarne. Powstały już nawet pierwsze trasy łączące szlak zabytków z postojami degustacyjnymi, zbierające entuzjastyczne recenzje na TripAdvisorze.

Centralne sterowanie czy samodzielność?

Jak przebiega współpraca między Konsorcjum, jego członkami a POT?
- Mam wrażenie, że znalazła się w fazie uśpienia, stagnacji co może być spowodowane długotrwałym brakiem prezesa – uważa dyr. Piotr Mielec. - Moim zdaniem potrzeba nam mocnego lidera i musi nim być POT, gdyż tylko ta organizacja może dyktować nam, czemu to konsorcjum produktowe ma służyć – podkreśla Agnieszka Sikorska. – Niestety tej silnej ręki nam na razie brakuje, ponieważ nie znamy ani planów ani budżetu POT na naszą tegoroczną działalność. Poza tym, skoro w założeniu mamy promować polską, regionalną kuchnię, jej produkty i dania, to dlaczego wśród członków pojawiają się lokale mające w szyldzie i karcie potrawy innych krajów czy wręcz kultur? Dlatego trzeba dokonać przeglądu restauracji na wszystkich szlakach konsorcjum pod kątem czy spełniają nasze oczekiwania – dodaje.
- Należę do grupy sterującej konsorcjum liczącej pięć osób, ale niestety po kilku spotkaniach nasza aktywność spadła i teraz od dłuższego czasu się już nie widzieliśmy, nad czym ubolewam – mówi Anna Jędrocha. – Te pierwsze spotkania miały miejsce z inicjatywy POT. Potem to my mieliśmy przejąć pałeczkę i decydować, czy chcemy coś razem „oddolnie” robić czy nie. Okazuje się, że teraz „każdy sobie rzepkę skrobie” – ocenia Anna Jędrocha.
- Przypomnijmy, że Konsorcjum Polskie Szlaki Kulinarne jest dobrowolnym i nieformalnym zrzeszeniem podmiotów zajmujących się promocją tradycji kulinarnych oraz produktów regionalnych, w oparciu o walory środowiska przyrodniczego, dziedzictwa kulinarnego i kulturowego własnego regionu – odpowiada Filip Płodzień z POT, monitorujący sprawy konsorcjum. - Celem tego przedsięwzięcia jest m.in. konsolidacja podmiotów działających w tym obszarze produktowym. Poprzez aktywny udział podmiotów, Konsorcjum pozwala na uzyskanie efektu synergicznego - w tych obszarach i rodzajach działalności, w których wszyscy uznają współdziałanie za uzasadnione, przynoszące więcej korzyści, niż jest to możliwe do osiągnięcia indywidualnie. Sednem powołania każdego konsorcjum działającego przy POT i podstawową jego rolą powinno być stworzenie w sposób spójny programu promocji tego typu produktu, wzajemny transfer wiedzy i umiejętności. Ważne jest aby każdy z partnerów określił co może i w jakim zakresie współpracować – dodaje.

W skład konsorcjum wchodzą teraz 22 szlaki z różnych regionów Polski, w tym blisko 1/3 z samej Małopolski, jak obsypywana nagrodami Małopolska Wieś Pachnąca Ziołami, Małopolska Trasa Smakoszy, Szlak Oscypkowy, Smaki Podhala, Śliwkowy Szlak i opisywany już Karnawał Smaków. Kolejne starają się o przyjęcie.
Konsorcjum zrzesza jedynie cześć kulinarnych tras. Powstają też inne, w różnych regionach kraju, choć też nierzadko kończą żywot, gdy środki z regionu się skończą. Brak bowiem pomysłów na ich komercjalizację i popularyzację.

Anna Kłossowska

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit