Niech Zalew Wiślany stanie się polskim oknem na świat

Martwa woda

Ludzie patrzący z portu w Krynicy Morskiej na Zalew Wiślany. Dziwią się, że to niemal pustynia żeglarska. Po niejednym z jezior mazurskich pływa więcej jachtów niż po tym dużym akwenie, będącym częścią polskich wód morza terytorialnego/ fot.: Kazimierz Netka

- Koleś, gdzie się pchasz? Wytrzeźwiej najpierw! Takie słowa, 3. września bieżącego roku, zostały skierowane do dowódcy rosyjskiego jachtu, wypływającego z portu we Fromborku. Kapitan nie usłuchał. A może nie rozumiał po polsku. Odpalił „katarynę” i ruszył. Przed nim, na drugim skraju Zalewu Wiślanego, rysowała się Mierzeja i wieża latarni w Krynicy Morskiej. Na pomarszczonej porannym wiatrem toni - jedynie kilka łodzi rybackich. A jak na wakacyjną sobotę, powinno się tam roić od żaglówek, statków wycieczkowych.

Zalew Wiślany to niemal pustynia. Żeglarska, gospodarcza, turystyczna. Nie ma tam tłoku barek towarowych ani jednostek pasażerskich. Co najwyżej pojawią się statki Straży Granicznej. Wszak, w poprzek tego akwenu, przebiega zewnętrzna, wschodnia rubież Unii Europejskiej, będąca jednocześnie granicą między Polską i Rosją. Dlatego, polscy pogranicznicy reagują natychmiast. Skontrolowali też pana kapitana, badając jego trzeźwość. Rosjanin miał we krwi 2 promille alkoholu.

Strażnicy kontrolują też polskich kapitanów. Wyniki bywają podobne. Dowódcy polskich jednostek też pływają na rauszu! Na prawie pustym akwenie czują się bezkarni.

- Może dać balonik trzeźwości do nadmuchania tym, co odpowiadają za te wody leżące odłogiem! - nie wytrzymał jeden z turystów, obserwujących z brzegu interwencję polskich strażników.

Rosjanie poszli...

„Leżąca odłogiem” woda, to spory kawałek: 328 kilometrów kwadratowych. Taką powierzchnię ma część Zalewu Wiślanego należąca do Polski. W 1945 roku akwen ów został podzielony między Polskę i ówczesny ZSRR, z tym że Stalin przyznał sobie Cieśninę Pilawską - jedyne bezpośrednie wejście na Zalew dla statków z Bałtyku. ZSRR urządził sobie w jej pobliżu bazę militarną i marzenia o swobodnej międzynarodowej żegludze się skończyły.

Te marzenia nadal są nie do spełnienia, mimo że ZSRR już nie istnieje. Rosja niechętnie przepuszcza statki obcych bander przez wspomnianą cieśninę. To niemal tak, jakby Panama zamknęła Kanał Panamski, Egipt - Kanał Sueski, czy Turcja - Cieśninę Bosfor. Przez te przesmyki żegluga międzynarodowa się odbywa. Do naszej części Zalewu, do portów nadzalewowych, np. w Elblągu, Fromborku, Tolkmicku, Krynicy Morskiej dostęp dla zagranicznych (poza rosyjskimi i polskimi) jednostek jest utrudniony.

- Polska część Zalewu jest trzykrotnie większa od jeziora Śniardwy - pisze w publikacji „Zalew wielkich możliwości” Jerzy Wcisła, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej Kraina Zalewu Wiślanego, członek zarządu Związku Miast i Gmin Morskich. - Zaledwie o 30 procent mniejsza od wszystkich Wielkich Jezior Mazurskich. Tu znajduje się port w Elblągu - jedyny europejski port morski, który nie ma swobodnego połączenia z morzem - akcentuje Jerzy Wcisła.

Tak ciągle jest, mimo że minęło już prawie 70 lat od zakończenia II wojny, ponad 20 lat od wyjścia Rosjan z Polski. Zalew Wiślany - spory kawałek naszego morza wewnętrznego - nie jest w pełni przez Polskę wykorzystany. Rosja, władając Cieśniną Pilawską, nie daje możliwości rozwinięcia swobodnej, międzynarodowej żeglugi przez to naturalne okno na świat. Dlatego, zamierają nasze porty nad Zalewem Wiślanym. Zwłaszcza port w Elblągu.

A ludzie roboty nie mają...Pomnik „Łopaty” -  symbolu konieczności zbudowania własnego przesmyku z Bałtyku na Zalew Wiślany. Ten pomnik postawiono w rejonie portu Kąty Rybackie na Mierzei Wiślanej/ fot.: Kazimierz Netka

Jak możemy ten stan zmienić? Wystarczy Mierzeję przekopać w naszej jej części; zrobić sobie własny przesmyk z Bałtyku na Zalew.

Dlaczego tego nie uczyniliśmy? Bo protestują mieszkańcy mierzei. Boją się bowiem, że stracą źródła utrzymania; że spadnie atrakcyjność turystyczna tego pasemka lądu.

Poza tym, musimy uwzględniać interesy przyrody. Tym bardziej, że zarówno Mierzeja jak i Zalew, zostały uznane za ważne dla przyrody całej Europy i wpisane na listę obszarów chronionych „Natura 2000”. Bez uzasadnionych potrzeb nie można w tej „Naturze” ingerować w środowisko. Chyba że dokona się kompensacji przyrodniczej, czyli np. zapewni zwierzętom godziwe warunki życia w innym miejscu.

Ludziom też należą się godziwe warunki do życia. Zalew Wiślany i jego okolice, muszą się rozwijać. Na otaczających go terenach, bezrobocie jest straszne. W powiecie ziemskim Nowy Dwór Gdański sięga 30 procent. W powiecie ziemskim Elbląg - prawie 28 procent.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit