Czy Śląska Zielona Wyspa stanie się międzynarodową atrakcją turystyczną

Śląscy leśnicy twórcami turystyki

Jeden z obiektów turystycznych w Nadleśnictwie Katowice/ fot.: Kazimierz Netka

Czarny Śląsk zmienia się w zieloną wyspę. Jeszcze nie każdy o tym wie, ale proces ten już się zaczął na dobre. Dzięki leśnikom. Efekt: Śląskiem bardziej zaczęli interesować się Chińczycy z takiego niewielkiego miasta, jak na ich warunki - liczącego około 7 milionów mieszkańców.

Co ich przyciąga? Oto jeden z „magnesów”: Leśna Sala Edukacyjna i ścieżka dydaktyczna w Nadleśnictwie Katowice. Tam można polskie, dziko żyjące zwierzęta i las oglądać z bardzo bliska, słuchać ich głosów, dotknąć futer zwierząt.

Niedostatek   informacji

W jeden z czerwcowych weekendów, w sobotnie popołudnie, postanowiliśmy zaczerpnąć więcej wiadomości na ten temat. Najlepiej na dworcu, pomyśleliśmy. W nowym, katowickim dworcu kolejowym, którego część oddano do użytku całkiem niedawno, przy udziale reprezentantów rządu.

- Gdzie jest informacja turystyczna? - pytamy w  pomieszczeniu biura obsługi podróżnych Kolei Śląskich.

- Na dworcu nie ma takiej; nie słyszeliśmy o niej - mówią panie.

O to samo pytamy w biurze Intercity. Reakcja podobna.

Ruszamy w miasto. Docieramy do rynku, nieopodal katowickiego Spodka. O, jest literka „i”. Zbliżamy się do drzwi. W soboty czynne do godziny 16.00 - czytamy. W niedziele? Brak wiadomości na ten temat.

Tragedia

... Na szczęście, o promocję Górnego Śląska, jako zielonej wyspy, dba administracja leśna, konkretnie - Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach. To ona zaprosiła dziennikarzy na study tour, by pokazać, z jakimi kłopotami się boryka, jak ratuje las wspólnie ze strażą pożarną, jak ocala zabytki, z jakim poświęceniem.

Tak, z poświęceniem! Świadczą o tym pomniki ku czci strażaków poległych w walce z ogniem w 1992 roku.

- Wtedy to, w sierpniu, spłonęło ponad 9 tysięcy hektarów dorodnych drzew - wspomina dr inż. Kazimierz Szabla, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Wtedy to, zginęło w płomieniach kilka osób. Wypaliło się życie, nawet w ziemi. Przez wiele miesięcy próbowano wynaleźć skuteczny sposób na przywracanie drzew na pogorzelisku w nadleśnictwach Rudy Raciborskie, Kędzierzyn, Rudziniec.

Nie było to łatwe.

Z Nędzy - w świat

Dzisiaj drzewa mają tam już około 20 lat, dzięki wypracowaniu w Polsce, na Śląsku, w RDLP Katowice sposobu na produkcję sadzonek z zakrytym systemem korzeniowym. Takim, w którym korzenie drzewek są w bryłce ziemi, zawierającej wszystkie niezbędne im do życia, składniki, np. grzybnię! W tym celu, w... Nędzy stworzono specjalną szkółkę. Teraz trwa tam produkcja eksportowa. - Ile można dostać za wyeksportowaną sadzonkę? To tajemnica, ale dwa razy tyle, co na rynku krajowym - mówi nadleśniczy Zenon Pietras z Nadleśnictwa Rudy Raciborskie.

Ile na metrze urośnie?

- Sosenek, to nawet kilkaset sztuk - mówi Samuel Śliwa, który stwarzał tę szkółkę, jej kierownik.

Nie tylko fakt poznania tajników hodowli drzew z zakrytym systemem korzeniowym się liczy. Dzięki sprzedaży drzewek za granicę, na przykład do Skandynawii, cudzoziemcy dowiadują się o europejskich atrakcjach na Śląsku. Promocja polskich, śląskich lasów za granicą ma olbrzymie znaczenie. Las to bowiem turystyczny skarb, świątynia przyrody!

Czy organizacje turystyczne na Górnym Śląsku angażują się w wykorzystywanie tego skarbu, w jego promocję?

- Oczywiście - potwierdza Bolesław Bobrzyk, inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Katowice. - Utrzymujemy ścisłe kontakty z PTTK.

A pozostali reprezentanci przemysłu czasu wolnego? Leśnicy nie przypominają sobie innych interesantów.

Za unijne pieniądze

Za to atrakcje turystyczne stwarzane przez katowickich leśników wykorzystują ptakoluby. Skrzykują się w Internecie, gdy któryś dostrzeże na przykład hełmiatkę! A ptakom warunki do wypoczynku, żerowania, rozrodu, stwarzają właśnie leśnicy. Na przykład, w rezerwacie Łężczok - dowiadujemy się od Tadeusza Normana,  nadleśniczego Nadleśnictwa Katowice oraz Bogdana Gieburowskiego, zastępcy dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Za unijne pieniądze zbudowali ścieżkę, także dla inwalidów, prowadzącą groblą do wieży widokowej.

Na tym nie koniec. Jest też unikatowy zabytek, na skalę europejską. To kaplica, a właściwie kościółek, drewniany, w miejscowości Magdalenka. Ten historyczny obiekt cudownie ocalał z pożogi, która zabrała życie ludziom, zwierzętom, drzewom w sierpniu 1992 roku. W zasadzie, ocalał dzięki strażakom i leśnikom, który odważnie bronili unikatu. Kapliczka przetrwała wraz z „wyspą” starych drzew - mówi nadleśniczy Zenon Pietras. Ktoś bardzo sprawnie dowodził akcją gaśniczą - wspomina pan nadleśniczy. Kto to był? Dzisiaj nikt nie pamięta jego nazwiska.

Na Górnym Śląsku ziemia jest używana z dwóch stron: od spodu - przez kopanie węgla i od góry - przez leśników. Te dwie działalności trzeba pogodzić. Bo do tego dochodzą interesy budowniczych. - Lasy są niczym bufor. Muszą łagodzić szkody, jakie powstają wskutek działalności kopalnianej, by ziemia stała się atrakcją na przykład dla budownictwa, wypoczynku - usłyszeli dziennikarze z ust nadleśniczego Tadeusza Normana oraz dyrektora Bogdana Gieburowskiego.

Leśnicy  promują  turystykę

Czy te działania przynoszą konkretne korzyści? Górny Śląsk jest specyficznym terenem, jeżeli chodzi o gospodarkę drewnem - dowiadujemy się od Marii Michalskiej, zastępcy dyrektora katowickiej RDLP ds. ekonomicznych. Koszty tworzenia zielonej wyspy, takiej, która stałaby się unikatową dla turystów zagranicznych, są zbyt wysokie. Znowu pytamy o kontakty z organizacjami turystycznymi, lokalnymi lub regionalną. Leśnicy nie mogą sobie przypomnieć, by ktoś z reprezentantów tego środowiska się do nich zgłaszał. Lasy na Górnym Śląsku nie zasługują na to, by się nimi chwalić. Innego zdania są ich opiekunowie, twórcy, czyli leśnicy. Liczą, że dziennikarze - reprezentanci dwóch klubów: Publicystów Ochrony Środowiska „EKOS” i Stowarzyszenia Krajowy Klub Reportażu - zaniosą te informacje w świat. W podróży studyjnej uczestniczyło ponad dwudziestu reprezentantów różnych redakcji. Nie zabrakło też obcokrajowca, z podwójnym obywatelstwem.

Skorzystajmy  z  gotowych  ofert

- Śląska Zielona Wyspa ma być dla cudzoziemców również. Nazwa wzięła się od Irlandii. A jej tworzenie zainicjował Bogdan Witta, lider zespołu Carrantuohill - mówi Krzysztof Chojecki, główny specjalista ds. promocji i mediów RDLP w Katowicach. - To Bogdan Witta wpadł na pomysł przełamania opinii o Górnym Śląsku, jako krainy czarnej, szarej. Co roku, 21 marca, organizowany jest koncert, a potem odbywa się sadzenie drzew. W przyszłości będzie to miało bardziej spektakularny charakter. Nie wyobrażam sobie prowadzenia tej akcji bez współpracy z organizacjami turystycznymi.

Mnóstwo ludzi ciężko pracuje w Lasach Państwowych, by Górny Śląsk stał się turystyczną perłą w skali nie tylko Europy. Warto wesprzeć te wysiłki. Warto sięgać po atrakcje, które zapewniają śląscy leśnicy. Budują oni turystyczne „gotowce”. Wystarczy przywozić tu grupy zwiedzających, miłośników spotkań z naturą, poszukujących unikatowych miejsc, zabytków. W porozumieniu z leśnikami oczywiście, bo nie wszędzie wstęp jest dozwolony. Świątynię przyrody - która jest turystycznym skarbem naszej ziemi - trzeba szanować.

Kazimierz Netka

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit