Nadodrzańskie skrzaty

Krasnal mundurowy – kolejna atrakcja Wrocławia

Jerzy Maziarz jest ojcem dwóch wrocławskich krasnali mundurowych. Na zdjęciu: z Weteranem/ fot. Marek Perzyński

Weteran to kolejny krasnal, który pojawił się 28 maja w przestrzeni publicznej Wrocławia. Pełni rolę komentarza historycznego, społecznego i od razu stał się atrakcją turystyczną – podobnie jak inne wrocławskie krasnoludki. Dostał prestiżowe miejsce: tuż koło bazyliki garnizonowej św. Elżbiety, czyli w sąsiedztwie wrocławskiego Rynku, przez który przetaczają się tłumy. Przed bazyliką to już czwarty krasnal. Wszystkie reprezentują… służby mundurowe. Dobrze je zlustrował Rajmund Papiernik, dyrektor biura zarządu Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej.

Weteran wrócił z zagranicznej misji pokojowej, doskonale się spisał – na piersi ma odznaczenia za nienaganną służbę. Choć jest w mundurze, to czapkę ma krasnala. Do tego plecak i karabin, ale postawę przyjął na spocznij – rękę unosi w geście pozdrowienia.

Weterani nie zawsze spotykają się z identycznym gestem. Mówią, że choć na misjach zagranicznych ryzykują życie i do domu wracają często okaleczeni fizycznie i psychicznie, to w Internecie spotykają ich oszczerstwa, w szpitalu docinki, a na ulicy obojętność. Postanowili z tym walczyć i zaczęli organizować Dzień Weterana, w ramach którego odbywa się kampania „Szacunek i wsparcie”. Obiecali sobie, że będą walczyć z oszczerstwami i przypominają, że to nie oni zwykle decydują, gdzie jadą i nie tylko po to, by walczyć, ale też budować studnie, rozminowywać teren i szkolić miejscową policję. Nie wiadomo, czy wszystkich taka argumentacja przekona, ale faktem jest, że Polacy biorą udział nie tylko w misjach stabilizacyjnych NATO, ale i – od 60 lat – w misjach pokojowych ONZ. Do dziś (2013 r.) w obu typach misji wzięło udział ok. 100 tys. Polaków – istna armia.

Właśnie do tej armii dołączył krasnal. To trwała pamiątka po Dniu Weterana, którego centralne obchody zorganizowano 28 maja we Wrocławiu. Na Rynek wjechały samochody ciężarowe, obok pomnika Fredry ujawnili się na ten czas zamaskowani żołnierze (zaczernione twarze, szuwary na głowie), ponadto były parada wojskowa, spotkanie z władzami rządowymi i msza w bazylice wojskowej św. Elżbiety.

Jerzy Maziarz, kustosz Sali Tradycji Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych im. generała Jakuba Jasińskiego we Wrocławiu (adres: ul. Obornicka 108), wykonał model krasnala weterana na zlecenie Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Ulepiony został na sposób biblijny - z gliny. Ale potrzebna była jeszcze forma, żeby krasnala odlać z brązu w hucie. Ma ok. 30 cm wysokości. I brata. Krasnal - saper, którego ojcem jest Jerzy Maziarz, stoi przy wejściu do jednostki wojskowej przy ul. Obornickiej 108 we Wrocławiu.Rajmund Papiernik, dyrektor biura zarządu Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej (na zdjęciu), wie wszystko o pochodzeniu wrocławskich krasnali, które stały się jedną z topowych atrakcji Wrocławia. Legendy jego autorstwa ukazały się drukiem/ fot. Marek Perzyński

Jako pierwszy przed laty przed bazyliką wojskową św. Elżbiety pojawił się strażnik pilnujący wejścia do podziemnego świata krasnali. To pomysł magistratu, skąd wyszedł pomysł zaangażowania krasnoludków w kampanię wizerunkową Wrocławia.

Służba akurat przy bazylice św. Elżbiety, to działanie wysokiego ryzyka. Po II wojnie światowej ten kościół płonął dwukrotnie, za drugim razem niewiele udało się z wnętrza uratować, żal zwłaszcza barokowych organów, które dla Wrocławia były tym, czym dla Krakowa jest ołtarz Wita Stwosza w bazylice Mariackiej. Kościół odbudowano, zamontowano nowe witraże, ołtarze, odrestaurowano część zabytkowych epitafiów, zbierane są pieniądze na odbudowę organów, ściana pod emporą wypełnia się tablicami ku czci m.in. żołnierzy Armii Krajowej – bazylika wojskowa to lokalny panteon Ojczyzny.

Niestety, wrocławianie nie mogą zapomnieć o ponurej karcie w dziejach bazyliki. O tym przypominają dwa krasnale - Pożarki, autorstwa Grzegorza Łagowskiego. W bojowych strojach straży pożarnej –  w kasku na głowie i z toporkiem u pasa – biegną z sikawkami w stronę bazyliki. Miastu zafundowano je w maju 2011 r. z okazji 90. rocznicy Związku Ochotniczych Straży Pożarnej Rzeczypospolitej Polskiej.

Skąd się wzięły we Wrocławiu krasnale – to wie Rajmund Papiernik z Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, który tej wiedzy dla siebie nie zatrzymał. Napisał o krasnalach szereg legend, jedną z nich – właśnie o pochodzeniu wrocławskich skrzatów – wydano niedawno w formie folderu, który za darmo można dostać m.in. w punktach informacji turystycznej na dworcu głównym PKP i na lotnisku we Wrocławiu. Oba punkty DOT prowadzi we współpracy z wrocławskim magistratem i Samorządem Województwa Dolnośląskiego.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit