Prywatne Muzeum Powozów

Kolekcja, której nie powstydziłby się nawet Wersal

Odjazd dyliżansu pocztowego z Wrocławia do Galowic / fot.: Marek Perzyński

Tereny wokół Wrocławia były jeszcze niedawno turystyczną pustynią. Jedyne, co oferowano turystom, to szlaki rowerowe. Zaczyna się to zmieniać. Jedną z jaskółek tych zmian jest Muzeum Powozów w Galowicach, które przez 30 lat zbierał dr Tadeusz Kołacz, były pracownik naukowy AWF we Wrocławiu.

Z myślą, że kiedyś kolekcję, której nie powstydziłby się nawet Wersal, udostępni ludziom. Udało się to w maju tego roku. Ale głośno zrobiło się o nim dopiero 3 września, gdy Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu wypożyczyło mu na rok oryginalny dyliżans pocztowy, inaugurując 90-lecie swego istnienia.

Dyliżansem Warszawa - Berlin w 14 dni

Dyliżans ruszył sprzed muzeum poczty z fasonem. Zaprzężony w cztery konie. Z nie byle jakiej stajni. Piotr Mazurek, ich hodowca, jest mistrzem w powożeniu. Hoduje konie w byłym folwarku obok dworu w Pankowie. Jeden w jeden piękny, jak z obrazów Kossaka. I rączy. Jak na wrocławskie warunki - za bardzo. Konie z Pankowa przyzwyczajone są do powożenia, ale nie tak ciężkich pojazdów, jak dyliżans. Raz po raz stawały dęba. A obsłudze muzeum poczty stawały dęba włosy. Z przerażenia. Nie zrezygnowano jednak z wjazdu do wrocławskiego Rynku, w którym wrocławianie mogli na własnych pośladkach przekonać się, jak podróżowano dyliżansami. Wielka wygoda to nie była, a jeszcze strach, że napadną rabusie. Podróżował więc ten, kto naprawdę musiał. Dyliżans, który przekazano na rok do Galowic, woził w XIX w. pocztę i podróżnych między Warszawą i Berlinem. Trasę pokonywał w 14 dni. Z Wrocławia do Galowic jechał ok. 2 godziny. Jadwiga Bartków-Domagała, dyrektorka muzeum poczty, w zbiorach ma jeszcze kilka innych dyliżansów, które pokazuje na stałej wystawie, więc nie płakała, gdy jeden znikał za zakrętem.

Brykami końskimi zainteresował się, gdy był żeglarzem

Dyliżans pocztowy dostał garaż tylko dla siebie. Reszta eksponatów - omnibusy, wolanty, landolety, sulki, kariolki, sanie pałacowe, kresowe, wóz strażacki, a nawet górski furgon wojskowy (kupiony w Szwajcarii), wóz rzeźnicki i Żyda-domokrążcy, stoją na trzech kondygnacjach spichlerza z 1730 r., który do tego celu specjalnie przystosowano.

- Zawaliłby się, gdybym go w odpowiednim momencie nie kupił i nie zabezpieczył - mówi dr Kołacz.

Wszystkie pojazdy wraz ze spichlerzem przekazał fundacji. Po to, żeby - jak mówi - nawet gdy go zabraknie, muzeum wciąż działało. Spełnił swoje marzenie. To mu wystarczy. Pamięta z dzieciństwa turkot furmanek po kocich łbach, które jeszcze w latach 50. i 60. XX w., więc nie tak przecież dawno, były czymś normalnym na ulicach Wrocławia. Ale serio brykami końskimi zainteresował się, gdy był żeglarzem. Kareta stała w Harcerskim Ośrodku Wodnym „Rancho” przy ul. Na Grobli we Wrocławiu. Nie budziła zainteresowania, aż ktoś wpadł na pomysł, że pojedzie nią na ślub. Wyremontował ją, jedynie z kołami były problemy, bo nie opanował trudnej sztuki kołodziejskiej, więc przed każdą jazdą moczono rozeschnięte koła w wodzie.

Konie pożyczano. Na przykład od węglarza. Któregoś razu zjawił się z zabandażowaną głową i zadrutowaną szczęką. Był na rauszu, gdy zachodził konia od tyłu, co rumakowi się nie spodobało. Byłby to problem tylko węglarza, gdyby ten nie obiecał pożyczyć swoich koni na ślub. Oba białe, wspaniale pasowały do ślubnej karety. Gdy węglarz z końmi się wreszcie zjawił, spóźnienie było dramatyczne. Błyskawicznie przeprzężono konie. Tadeusz Kołacz popędził co koń wyskoczy! W pełnym galopie, czym wzbudził wśród przechodniów niemałą sensację. Zdążył. Był rok 1976 r.

Dziś wspomina: - Zacząłem żałować, że nie urodziłem się w czasach, gdy o miejski bruk uderzały tylko końskie kopyta.

I dawniej po bryce poznać było kto pan, kto dziad

Każdy z pojazdów, które zgromadził, ma swoją historię. Niektóre udaje się poznać. Na przykład saniami wykonanymi z jesionu lakierowanego na czarno odbywała sanny rodzina von Moltke z pałacu w Krzyżowej, w której zbierała się opozycja antyhitlerowska. Wśród karet są takie, którymi jeździły koronowane głowy, a nawet taka, która mogła służyć Rasputinowi. Kiepski stan dróg, długa podróż i przyzwyczajenia wymuszały takie przygotowanie do podróży, żeby niczego podczas niej nie zabrakło. Brano więc ze sobą m.in. toaletę podróżną - skrzyneczkę, w której był m.in. zestaw do picia herbaty. W galowickim spichlerzu jest do obejrzenia na trzeciej kondygnacji.

Schodzimy piętro niżej. To królestwo pojazdów wagi średniej. Tu stoją m.in. sulka, soliterka i kilka typów sań: schlichtadowe, kresowe, pałacowe. Łączą je nie tylko gabaryty, ale i refleksja natury socjologicznej - i dawniej po bryce poznać było kto pan, kto dziad. Także dawniej lubiano kłuć bogactwem w oczy. Od sań szlichtadowych wręcz trudno je oderwać. Są ślicznie rzeźbione i malowane. Istne barokowe cacko, chciałoby się rzec, ale ten akurat model powstał później - w XIX w. Tego typu sań używano tylko do zabaw dworskich, żeby pokazać ludowi przepych i bogactwo, a co za tym idzie - zaakcentować dystans, co przydawało się w codziennych relacjach na linii dwór - pospólstwo, zwłaszcza w interesach. W spichlerzu stoją sanie juniorskie, które ciągnął mały koń. Szaleńczą sannę odbywała nimi wspaniale ubrana panna, a powoził stojący z tyłu kawaler. Sań szlichtadowych dla dorosłych w Galiwicach nie mają, ale pracują nad tym, żeby to się zmieniło.

Także soliterka to pojazd dla wyższych sfer. Z czasów, gdy na salonach królowały krynoliny - ogromne, skloszowane suknie, które kobiety upodabniały do bombek choinkowych. Soliterki są pomyślane dla nich. W takim pojeździe mieściła się tylko jedna dama. Dla drugiej osoby, z powodu krynoliny, nie było miejsca. Kreacji podczas jazdy nikt więc nie podziwiał. Co gorsza, nie było do kogo ust otworzyć, co dla wielu kobiet jest katuszą szczególną.

Z kolei sulki to bardzo lekki pojazd do przyzwyczajania konia do pracy w zaprzęgu i do jazdy sportowej. Zaprzężone w kłusaka dawały jadącemu przeżycie zbliżone do Formuły 1.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit