Brakuje tylko hotelu, żeby zatrzymać turystów w byłym opactwie na dłużej

Klejnot odzyskuje blask

- Ratowanie opactwa w Krzeszowie to nasz obywatelski obowiązek - mówiła podczas konferencji prasowej Cecylia Ewa Stankiewicz, prezes zarządu Fundacji Polska Miedź, która na ratowanie tej perły europejskiego baroku przekazała dotąd 3 miliony złotych / fot.: Marek Perzyński

Diecezja legnicka, członek Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, jest w Polsce liderem w pozyskiwaniu środków unijnych na ratowanie zabytków - poinformowano 8 lipca w głównym sanktuarium maryjnym tej diecezji w Krzeszowie podczas konferencji prasowej.

Tematem konferencji był II etap rewaloryzacji tutejszego byłego opactwa cysterskiego. Prowadzone tu prace konserwatorskie należą obecnie do jednych z największych w Polsce.

Potrzeby są ogromne

Wartość całkowita projektu, realizowanego od kilku lat, wynosi 26,1 mln zł, z czego 22,2 mln zł pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (priorytet 11 „Kultura i dziedzictwo kulturowe” i działanie 11 „Ochrona i zachowanie dziedzictwa kulturowego o znaczeniu ponadregionalnym).

Pieniądze na Krzeszów płyną też z innych źródeł. Głównie z resortu kultury, samorządu województwa dolnośląskiego i z fundacji KGHM, w czym największa zasługa kanclerza legnickiej kurii biskupiej, ks. dr. Józefa Lisowskiego. Jednak potrzeby wciąż są ogromne. Bo krzeszowskie opactwo jest potężne (monumentalna dwuwieżowa bazylika, kościół bracki św. Józefa, zabudowania klasztorne zajmowane obecnie przez opactwo benedyktynek, dawny dom gościnny opata, ciągnąca się wśród pól i w lesie kalwaria, zabudowania gospodarcze) i… równie ogromne były zaniedbania.

Od bezmyślnej degradacji ku ratowaniu dziedzictwa

- Najgorszy sposób użytkowania kompleksu klasztornego w Krzeszowie przypada na lata 1945-1975 - twierdzi Wojciech Kapałczyński, pracownik państwowej służby konserwacji zabytków. - Pierwsze kroki w celu zahamowania degradacji obiektu podjęto dopiero w 1975, gdy konserwator ówczesnego województwa jeleniogórskiego Jadwidze Skibińskiej udało się namówić wojewodę do podpisania w 1976 r. porozumienia z wrocławskim arcybiskupem Henrykiem Gulbinowiczem w sprawie ratowania Krzeszowa. Gdyby wtedy nie wyremontowano dachów na kościele świętego Józefa i stojącej obok bazyliki, nie mielibyśmy pewnie dziś o czym rozmawiać - nie byłoby czego ratować. Sytuacja zmieniła się na plus, gdy powstała diecezja legnicka, dla której ratowanie Krzeszowa stało się priorytetem. Wraz z ożywieniem religijnym nastąpił w Krzeszowie postęp prac konserwatorskich, które ze szczególnym impetem zaczęto tu realizować po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Krzeszów stał się jednym z większych beneficjentów środków unijnych w zakresie ratowania dziedzictwa europejskiego.

Śledztwo w sprawie zabójczych mikroorganizmów

Maria Lelek, dyplomowana konserwator zabytków z Krakowa, prace w Krzeszowie rozpoczęła w 1992 r. Freski w bazylice, autorstwa Nueherza, były w stanie złym, zaś w części glifów okiennych i na wysklepkach - wręcz katastrofalnym. Zasolone, odspoinowane (w każdej chwili mogły odpaść i rozsypać się w proch), zaatakowane przez mikroorganizmy. Wyglądały z daleka, jakby zakrywał je welon.

Konserwatorzy, zanim przystąpili do pracy, musieli przeprowadzić… śledztwo. Trzeba było bowiem wykryć sprawców niszczenia fresków. Po drobiazgowych analizach ustalono, że to aż 18 różnych mikroorganizmów. Pleśnie i grzyby. Skupione w koloniach, które zaczęto unieszkodliwiać ręcznie, przy pomocy kompresów i spryskując. Metoda okazała się skuteczna. Po 15 latach tego ataku chemicznego nie widać nawrotów bakteryjnych.

Freski pokrywają nie tylko glify okienne i wysklepki - zajmują całe sklepienie bazyliki, której kubatura - uwaga! - wynosi aż 117 tysięcy metrów sześciennych. Cystersi budując ją w XVIII w. myśleli o niej w kategoriach pomnika wiary katolickiej. Dziś zaś traktowana jest jako wspaniały pomnik dziedzictwa europejskiego. Co potwierdził prezydent Polski, uznając byłe opactwo w Krzeszowie za pomnik historii. Trwają starania o wpisanie go na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

- Warto było utworzyć diecezję legnicką choćby dla Krzeszowa - uważa kanclerz legnickiej kurii biskupiej, ks. dr Józef Lisowski.

Brak tylko infrastruktury turystycznejWieże bazyliki krzeszowskiej widoczne są z odległości wielu kilometrów/ fot.: Marek Perzyński

Koniec prac konserwatorskich w bazylice (renowacja fasady, dachu, fresków, ołtarzy, stalli, obrazów sztalugowych, mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich, zespołu barokowych mebli intarsjowanych w zakrystii, rzeźb), planowany jest na początek przyszłego roku. Ale na remont czekają też kaplice kalwaryjskie, infrastruktura turystyczna wokół klasztoru benedyktynek, a w nim do wymiany instalacja elektryczna i wodno-ściekowa. Koniecznie trzeba też zbudować hotel dla pątników i turystów, bo obecnie nie ma tutaj takiego miejsca, dlatego Krzeszów jest na ogół miejscem tylko jednodniowego pobytu.

- A chodzi o to, żeby dzięki ruchowi turystycznemu powstały nowe miejsca pracy - podkreśla legnicki biskup pomocniczy, ks. dr Marek Mendyk.

Marek Perzyński

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit