Żywe muzeum

Hej Hola, Hola

Pierwszy w skansenie stanął wiatrak-koźlak. Są tu także XIX-wieczna chałupa z Wyryk, kapliczka przydrożna, stodoła oraz kuźnia … / fot.: M. Januszek

„Najważniejsze, aby swój zawód wykonywać z pasją”- usłyszałam w tym niezwykłym miejscu. „Najważniejsze, aby tę pasję konsekwentnie realizować” – pomyślałam przeglądając zdjęcia ze Skansenu Kultury Materialnej Chełmszczyzny i Podlasia w Holi.

Miejsce jest urokliwe, a skansen należący do prywatnych właścicieli: Aliny i Tadeusza Karabowiczów - istnieje tu od 1985 roku. Ich działalność wspiera również Towarzystwo Miłośników Skansenu Kultury Materialnej Chełmszczyzny i Podlasia.  Hola, leżąca w gminie Stary Brus, ma atuty wynikające z jej historii. To miejsce przenikania się kultur: polskiej, białoruskiej i ukraińskiej. Istnieje tu jedna z najpiękniejszych na Lubelszczyźnie drewnianych cerkwi: św. Antoniego Peczorskiego i św. Praskiewy z XVIII wieku. Z okazji odbywającego się tu odpustu – praznika w pierwszą niedzielę po 23 lipca, w Holi można spotkać patriarchów kościoła prawosławnego. Wiernych i turystów wabi wyjątkowo piękna, uroczysta liturgia, a także jarmark, odbywający się w Skansenie. Zanim jednak zaproszę Państwa na wielkie świętowanie, warto powrócić do pasji i pracy, które to przywiodły mnie do Holi i  Państwa Karabowiczów. Pierwszy w skansenie stanął wiatrak-koźlak. Są tu także XIX-wieczna chałupa z Wyryk, kapliczka przydrożna, stodoła oraz kuźnia. Uroku miejsca dopełniają ule „kłody” pochodzące z Holi. Każdy obiekt ma swoją historię – każdy miał także swoje symboliczne znaczenie. W chałupie nie mogło zabraknąć rekonstrukcji „świętego kąta” z ikonami i makatkami; wiatrak nawiązuje do kultury chleba, a barcie symbolizują dostatek. Przewodnikami po dawnym świecie i jego tradycjach są właściciele. Skansen w Holi to „żywe muzeum”. Odbywają się tu plenery malarskie, spotkania literackie, a także warsztaty ginących zawodów. Podczas ubiegłorocznego „Jarmarku Holeńskiego” uczyłam się jak zbierać i suszyć zioła, aby układać z nich piękne, pachnące kompozycje. W kuźni pracowali kowale, obok barci swoje stanowisko rozłożył rzeźbiarz, a przed chałupą kręciło się koło garncarskie. Zajęcia były bezpłatne, a mogli w nich uczestniczyć  wszyscy chętni. Najwięcej było dzieci z pobliskich miejscowości. To także zasługa właścicieli skansenu, którzy troszczą się o to, by mieszkańcy byli dumni z historii swojej „małej ojczyzny”. Miłośników szperania w historii Polesia czeka jeszcze jeden prezent od Holi - za cerkwią znajdą piękny prawosławny cmentarz, założony na przełomie XVIII i XIX wieku.

Monika Januszek

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit