Swoista kronika artystyczna Karkonoszy

Czapki z głów przed hotelarzem z klasą

Eugeniusz Zielenkiewicz, właściciel hotelu chętnie sponsoruje imprezy artystyczne w okolicy/ fot.: Marek Perzyński

Hotel „Las” w Karkonoszach zasługuje raczej na miano hotelu gwiazd. Zostawiły po sobie mnóstwo zdjęć, autografów, czasami wpisy. Tak powstała galeria, o której niewielu wie, a mogłaby być tak samo słynna, jak aleja gwiazd w Międzyzdrojach.

„Pomimo, że każda chwila radości trwa niezmiernie krótko, a później znika, zawsze jednak zostawia trwałą nadzieję i jeszcze trwalsze wspomnienie” - napisała przy swej podobiźnie Ilona Kuśmierska, Jadźka z kultowej trylogii o przesiedleńcach za Buga – Kargulach i Pawlakach.

Sceny miejskie do „Samych swoich” i dwóch pozostałych odcinków nakręcono w Lubomierzu, w którym teraz organizują festiwale polskich komedii. Zapraszają słynnych polskich aktorów, w tym Kuśmierską, którą potem goszczono w hotelu „Las” - to jeden ze sponsorów tej imprezy.

Przystań artystów, którzy przyjeżdżają do Lubomierza

Tak „Las” stał się przystanią większości wielkich polskiego kina, którzy przyjeżdżają do Lubomierza. Eugeniusz Zielenkiewicz, właściciel hotelu chętnie sponsoruje też inne imprezy artystyczne w okolicy. Wielu artystów podejmował osobiście, zostały wspólne fotografie. Tym cenniejsze, że z autografem gościa, który często dopisał coś jeszcze od serca. W ten sposób powstała swoista kronika artystyczna Karkonoszy i okolicy – prezentowana jest w hotelowym holu. Niestety, nie powiększa się.

- Na kolejne zdjęcia nie ma już miejsca – uznał właściciel hotelu.

Nie limituje miejsca za to czapkom, które można oglądać w holu tuż koło recepcji. Piętnaście pierwszych dostał od kolegi-nauczyciela. Dziś to spora kolekcja, liczy  kilkadziesiąt sztuk. Z Mongolii, Kazachstanu i Kirgistanu – żeby wymienić tylko te z najbardziej egzotycznych krajów. Część to pamiątki z wojaży właściciela hotelu, część podarunki, w tym od emerytowanego niemieckiego policjanta, który był gościem „Lasu”. Gdy zobaczył kolekcję, postanowił dorzucić coś od siebie – była to jego czapka, którą nosił na służbie. Osobiście ją przywiózł.

Goście do „Lasu” wracają, to najlepsza rekomendacja

Istnieje ponad 20 lat, zdążył wyrobić sobie markę. O tym, że to miejsce z dobra energią, mówi m.in. ks. prałat Józef Stec z pobliskich Cieplic-Zdroju. Przyjeżdża wiosną, żeby poświęcić wielkanocny stół. I na Wigilię, żeby odmówić na początku modlitwę. Przy stole zasiadają m.in. dwie ubogie rodziny, które zaprasza właściciel hotelu. W wakacje zaś gości dużą grupę dzieci z rodzin, w których – mówiąc oględnie - nie przelewa się. - Niech zobaczą kawałek lepszego świata, żeby miały do czego dążyć w życiu – mówi Eugeniusz Zielenkiewicz.

- Na pomoc hotelu „Las” i jego właściciela zawsze może liczyć też Referat Promocji Szklarskiej Poręby - podkreśla jego szefowa Grażyna Biederman. Co dziwne, hotel „Las” leży na rogatkach Szklarskiej Poręby, jednak administracyjnie należy do Piechowic.

Marek Perzyński

 


 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit