Biskupice pod Poznaniem

Był ugór, powstaje wielkopolski raj

Ogród w Biskupicach dostarcza nie tylko wrażeń estetycznych, ale i owoców na przetwory. Na zdjęciu: Elżbieta Sękowska z córką

Jadalne ślepe ryby, zupa z krwi kaczej, konfitury z niszowych owoców plus ogrody tematyczne - to kilka z wielu atrakcji, w jakie wzbogaci się Wielkopolska. I to wszystko w jednym miejscu dzięki jednej rodzinie, w której gości pruski porządek, etos pracy i umiłowanie polskiej tradycji. Jak to w Poznańskiem.

Najpierw były ugory. W miejscu ugorów od lat 50. ubiegłego wieku zaczął powstawać park, który jest teraz w rękach Elżbiety i Grzegorza Sękowskich. W przyszłym roku kawałek wielkopolskiego raju zobaczą turyści. Jego właściciele ulegli bowiem przyjaciołom, którzy namawiali ich, żeby otworzyli szeroko bramy.

Ogrody tematyczne i kulinaria

Sękowscy prowadzą szkółkę roślin (uprawa plus sprzedaż). To nie jedyne miejsce w Polsce, w którym najpierw była szkółka, obok której powstały ogrody. Najbardziej znane są ogrody tematyczne w Dobrzycy koło Kołobrzegu (Zachodniopomorskie), które wyróżniono certyfikatem na najlepszy produkt turystyczny przyznawany przez Polską Organizację Turystyczną. W Biskupicach koło Poznania będą nie tylko ogrody tematyczne (m.in. francuski, wrzosowy, pustynny, japoński, wiecznej młodości, traw i labirynt), ale i pensjonat z restauracją, która przypomni, że Wielkopolska jest atrakcyjna i jedyna w swoim rodzaju także pod względem kulinarnym. W menu znajdą się m.in. ślepe ryby (zupa wielkopostna dla biedaków), parzybroda (kapuśniak, który ma tak długie kawałki kapusty, że parzyły ludziom brody), plendze (placki ziemniaczane z rozmaitymi dodatkami), kaczka z pyzami i kapustą modrą, kluchy na łachu (pyzy drożdżowe z sosem mięsnym), pyry z gzikiem (ziemniaki z białym serem, cebulką i śmietaną).

Ugory w kawałek wielkopolskiego raju po II wojnie światowej zamienili bracia: Władysław Sękowski (teść Elżbiety Sękowskiej, pomysłodawca i pierwszy właściciel ogrodu w Biskupicach) i Bolesław, światowej sławy profesor dendrolog, wykładowca Akademii Rolniczej w Poznaniu). Co zajęło im 55 lat. Wspaniali ogrodnicy i ludzie, wspomina właścicielka „Siedmiu Drzew (tak będzie nazywać się pensjonat z restauracją).

Skąd nazwa?

Od siedmiu podłóg w pensjonacie, które wyłożono różnymi rodzajami drewna. Jego mury zbudowane są w technologii tzw. muru pruskiego. Jego najstarsza część to zwykły budynek gospodarczy, do którego dobudowano nową część. W pensjonacie gromadzone są pamiątki przeszłości: elementy ze znikających z krajobrazu karczem, młynów, kuźni, wiatraków, dworków i stajni.

Pensjonat, altany, woliery z pawiami i obiekty w parku zaprojektował w hołdzie ojcu Grzegorz Sękowski, syn Władysława.

W raju grzechem byłoby nie skorzystać z owoców. Sękowscy zaczęli wyrabiać nalewki z niszowych owoców, do jakich należy dereń jadalny. Niszowy, bo rzadko wykorzystywany w kuchni, dlatego że wymaga specjalnej obróbki. Żeby zrobić nalewkę, najpierw dereń trzeba wypestkować, potem miąższ zalewa się spirytusem na trzy tygodnie, po czym płyn zlewa się, miąższ znów zasypuje się cukrem ponownie na trzy tygodnie, żeby na końcu kolejny raz obie mikstury zlać i odstawić na dalsze trzy tygodnie. Dereń jadalny bez obróbki jest niesmaczny, po obróbce zaś dostarcza wspaniałych wrażeń smakowych, a ponadto jest bombą witaminową. Dereń jadalny i borówka brusznica to też wspaniałe tworzywo konfitur, które w „Siedmiu Drzewach” zagoszczą na stołach wraz z mięsami, bo smakowo świetnie się z nimi komponują.

Pierwsi turyści do parku botanicznego w Biskupicach wejdą wiosną przyszłego roku, ale promowany jest już teraz. Dobrą okazją były targi turystyczne, które odbyły się w październiku w Poznaniu.

Biskupice to miejscowość oddalona 19 km od Poznania, kierunek: Gniezno.

Tekst i fot. Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit