IV Forum Turystyczne Państw Bałtyckich

Budowanie silnej i konkurencyjnej marki regionu Morza Bałtyckiego

Marta Chełkowska, dyrektor Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, prezes zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej - podczas dyskusji w Sopocie na temat bałtyckiej Turystyki / fot.: Kazimierz Netka

Kiedyś istniał w Polsce eksport tzw. wewnętrzny. Zagraniczne towary sprzedawaliśmy rodakom w sklepach pod szyldem: Pewex. Teraz możemy kontynuować tę działalność  w nieco innym kierunku: polskie towary oferować cudzoziemcom - również w ramach eksportu wewnętrznego, czyli... obcokrajowcom do nas przyjeżdżającym.

Warto się przygotować do eksportu turystycznych walorów, zwłaszcza nadbałtyckich. Nastały takie czasy, że o zagraniczne rynki zbytu konkurują już nie tylko pojedyncze państwa, ale również ich zespoły. W Europie taka rywalizacja zaczyna się rozwijać między krajami śródziemnomorskimi i  nadbałtyckimi. Wśród tych drugich jest oczywiście Polska.

Co wspólnie np. ze Szwecją, Litwą, Łotwą, Estonią, Rosją, Finlandią, Danią, Niemcami możemy wysyłać za granicę? Oczywiście... turystykę. I nie chodzi tu wcale o wywożenie ludzi na wypoczynek nad Adriatyk, na Cypr, Maltę czy nawet do Egiptu. Ten eksport ma polegać na sprzedawaniu walorów wypoczynkowych, kulturowych, widowiskowych, uzdrowiskowych tu na miejscu - bez świadczenia usług za granicą. O tym mówiono podczas obrad w Sopocie IV Forum Turystycznego Państw Bałtyckich - imprezy towarzyszącej obchodom Europejskiego Dnia Morza w Gdańsku, w maju bieżącego roku, które odbywało się pod hasłem: „Turystyka łączy kraje bałtyckie”, a towarzyszył mu II Międzynarodowy Sejmik Przewodnicki pn. „Przewodnictwo turystyczne i pilotaż we współczesnej Europie - wspólna przestrzeń, wspólne zadania, wspólne cele”.

Eksportowy potencjał

Jak oferować nasze eksportowe turystyczne towary? Co mamy? Jak to sprzedawać? – zastanawiali się podczas Forum przedstawiciele świata kultury i turystyki.

- Wyrażam głęboką nadzieję, że to czwarte Forum, będzie kontynuacją bardzo efektywnej i merytorycznej dyskusji, rozpoczętej cztery lata temu w Niemczech, potem prowadzonej w Kaliningradzie w Rosji, a teraz w Sopocie - mówiła Katarzyna Sobierajska, wiceminister Sportu i Turystyki. - Liczę na to, że wspólnie podejmiemy wyzwania i konkretne działania, które przyczynią się do  budowania silnej i konkurencyjnej marki regionu Morza Bałtyckiego, bo niewątpliwie na taką markę ten region zasługuje. Ma wspaniałą hanzeatycką tradycję, piękne krajobrazy naturalne, unikatowe dzieła architektury, cenne dziedzictwo kulturowe, gościnnych mieszkańców. Są więc podstawy, by stworzyć tu bardzo atrakcyjne produkty nie tylko dla mieszkańców Europy, ale również dla pozaeuropejskich gości.

Nasze eksportowe „złoto” niedocenione...

Kto powinien o to zadbać? Zdaniem minister Katarzyny Sobierajskiej - przede wszystkim branża turystyczna!

- To ona powinna podjąć działania, aby zbudować wspólną ofertę, silny produkt turystyczny Morza Bałtyckiego - mówiła pani minister. - Atuty tego regionu to potencjał uzdrowiskowy, turystyka aktywna, międzynarodowe szlaki rowerowe, potencjał miast hanzeatyckich. Ten potencjał jest olbrzymi i stwarza szansę na zbudowanie konkurencyjnej oferty.

Zaraz po tym wystąpieniu, na scenie pojawiły się piękne modelki, z ozdobami wykonanymi z bałtyckiego „złota” - bursztynu. Ten pokaz artystyczny, przygotowany przez Mariusza Gliwińskiego, projektanta biżuterii, wiceprezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników, przedstawiał jeden z unikatów Bałtyku - właśnie bursztyn. Niestety, atut ten nie został wykorzystany należycie. Zamiast bałtyckiego „złota”, słynnego nie tylko w Europie, ale też w krajach arabskich i na Dalekim Wschodzie, do Strasburga, na inaugurację polskiej prezydencji w UE, zawieziono... truskawki!

Sztuka sprzedawania

- Potrzebna jest nam marka silna jako ostrze promocyjne - mówiła Anna Somorowska, prezes Agencji Rozwoju Gdyni, zapraszając do dyskusji na temat konieczności tworzenia konkurencyjnych ofert turystycznych. - To wyróżnik dla regionu, jego wiarygodność, dowód jakości produktu.

Mamy z czego wybierać, by stworzyć owo ostrze promocyjne. Oprócz wspomnianego już, znanego na całym świecie bursztynu, mamy na Bałtyku coraz lepiej rozwiniętą żeglugę pasażerską. O tym mówili podczas dyskusji moderowanej przez Martę Chełkowską, dyrektor Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego i prezes zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej - Falk Morgenstern, dyrektor Marina Kröslin, przewodniczący Marina Verbund Ostsee; Patric Olderius, szef marketingu Stena Line; Bo Nylandsted Larsen, dyrektor Cruise Baltic łączącego 19 bałtyckich portów i ponad 35 partnerów w regionie Morza Bałtyckiego.

Żeby dobrze przygotować nasze regiony, a zwłaszcza pomorski do „eksportu” turystyki, musimy sprawić, by oznaczały one coś więcej niż trzy „S” po angielsku: Sea, Sun, Sand. Potrzebujemy jeszcze trzech E: Education, Excitement, Entertainment. Dodanie tych trzech E do trzech S jest dla nas bardzo ważne, bowiem same S nie wystarczą, byśmy mogli nadbałtyckie walory eksportować równie skutecznie, jak sprzedawane są śródziemnomorskie atuty. Południe Europy ma o wiele silniejsze przede wszystkim Sea i Sun, a słabsze: Sand. Jednak, ludziom bardzo zależy na Sun, bo wstyd wrócić z urlopu nieopalonym... Nasz niedostatek słońca nad Bałtykiem musimy czymś zrekompensować. Zadośćuczynieniem za niedostatek opalenizny, może być właśnie rozrywka i... edukacja - w zakresie tego regionu, jego wartości kulturowych i zdrowotnych. Taka edukacja będzie jednocześnie wspaniałą promocją. Nasze towary eksportowe muszą nabywców ekscytować, czyli podniecać!

Tak musi być, bo kruzery - duże statki wycieczkowe - przestaną wpływać na Bałtyk.  Już w bieżącym roku Gdynia przyjmie ich mniej.

Sprzedaż symboli wolności

Mówią, że cierpliwy to nawet kamień ugotuje. Niektórzy udowadniają, że... nawet gruz wyeksportuje.

Kilkanaście lat temu, na targach „Grüne Woche” w Berlinie rozmawialiśmy z dziennikarzem z USA.

- A gdzie właściwie ten Gdańsk się znajduje? - zapytał Amerykanin.

Jeden ze statków wycieczkowych w gdyńskim porcie. Taki kruzer to pływające miasteczko turystyczne. Warto o jego wizytę zabiegać / fot.: Kazimierz NetkaTo dowód, że Gdańsk wcale nie jest tak doskonale w świecie znany, jak się nam wydaje. Mamy sporo do zrobienia. Tym bardziej, że w amerykańskich programach wycieczek dużymi statkami na Bałtyk, jako jedno z miast docelowych figuruje... Berlin, mimo że znajduje się daleko od morza! Niestety, tam też wycieczkowicze jeżdżą po... wolność. A jak ta wolność z Berlina jest sprzedawana za granicę? W ramach właśnie eksportu... wewnętrznego. Cudzoziemcom sprzedaje się kawałki historycznego Muru Berlińskiego. Każdy z certyfikatem, potwierdzającym, że kupuje cząstkę tej jedynej, oryginalnej budowli, kiedyś dzielącej stolicę Niemiec na dwie części. Niewielkie bryłki gruzu są po 4 euro, a większe po 30 euro. Nie o cenę tu jednak chodzi, ale o to, gdzie i kto tę wolność dużej części świata wywalczył. Niemcy, wysyłając za granicę - oczywiście za pośrednictwem turystów - kawałki Muru Berlińskiego, jako symbole wolności, przekonują, że to u nich wszystko się zaczęło.

My moglibyśmy spieniężać cudzoziemcom kawałki gdańskiej stoczni - kolebki światowej wolności. Niestety, nie ma już ani kawałka, który by się nadawał na turystyczny eksport. To, co pozostało, jest pod pieczą konserwatora zabytków. Ostatni dźwig, mogący być wystawiony na sprzedaż, kupiła prywatna osoba. Gdańska nie było stać na odzyskanie dźwigu. Cena, jaką musiałoby za ten stoczniowy symbol zapłacić miasto, była dwa razy wyższa do tej, którą prywatny nabywca dał stoczni. Tak szybko poszła w górę. Jeżeli dobrze się przy tym zakręci, może kawałeczki tego dźwigu sprzedawać cudzoziemcom - jako „relikwie” z przedsiębiorstwa, w którym „wyprodukowano” wolność dla dużej części świata.

Współczesny Pewex na piasku

- Mamy pełno produktów, darów natury, które możemy zaoferować cudzoziemcom - mówi Anna Górska, prezes Zarządu Gdańskiej Organizacji Turystycznej - Gdańsk Convention Bureau. - To na przykład bursztyn, leżący na brzegu Batyku. Morze Bałtyckie jest zimne, ale za to nad nim jest jod, świeżość, piękne plaże. W Grecji takich plaż nie ma, bo przeważnie są tam wybrzeża kamieniste. Nasz piasek jest darem natury, który możemy „sprzedawać”.

Oto Łeba i położone nieco na zachód od niej, ruchome wydmy. Te wędrujące góry piachu (można zobaczyć, jak zasypują las), nazywane polską Saharą, położone są na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Zapraszajmy tam cudzoziemców -biznesmenów, naszych kontrahentów w handlu zagranicznym!

Specjalność eksportowa

- Nasze walory turystyczne są towarami eksportowym - potwierdza Jan Korsak, prezes zarządu Polskiej Izby Turystyki. - Bo płatność za ich udostępnianie płynie praktycznie z zagranicy. Dzisiaj, to są obroty w turystce na poziomie do 10 miliardów dolarów. Gdy porównamy to z wpływami eksportowymi z innych dziedzin działalności gospodarczej, to turystyka znajduje się wśród liderów sprzedaży do innych państw. Stanowi jedną z naszych specjalności eksportowych. Mamy za mało wiedzy na ten temat, brak świadomości, jakie znaczenie ma turystyka w handlu zagranicznym.

- Ona jest niewidzialną „ręką” eksportu. Staje się zauważalna, gdy jej zabraknie - zmniejszy się popyt na usługi, gdy spadnie liczba przyjazdów cudzoziemców. Wtedy mamy bardzo znaczne, zauważalne obniżenie eksportu - mówi prezes Jan Korsak. - Turystyka to ważna dziedzina, bo jest szansą eksportu z regionów, w których nie ma możliwości funkcjonowania przemysłu, ale za to bogatych w „towary” turystyczne: kulturowe, przyrodnicze, rekreacyjne, zdrowotne i inne.

Nie zmarnujmy Prezydencji Polski w UE

Minęło kilka miesięcy i oto znowu mamy szansę na przedstawienie cudzoziemcom naszych unikatowych, nadbałtyckich atrakcji. Nad samym brzegiem Bałtyku, też w Sopocie, odbywają się spotkania organizowane w ramach sprawowania przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej. Do Sopotu, a także do innych miast - gospodarzy polskiej prezydencji w UE, przybywają ministrowie i komisarze - szefowie najróżniejszych resortów niemal ze wszystkich państw europejskich. Nie brakuje też gości spoza naszego kontynentu. To doskonała okazja do promocji naszych: bałtyckich, czyli polskich, a także skandynawskich, rosyjskich, niemieckich, łotewskich, litewskich, estońskich, eksportowych walorów turystycznych. Porywalizujmy o żeglarzy, pasażerów statków wycieczkowych - z krajami położonymi nad Morzem Śródziemnym.

Kazimierz Netka

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit