Ćwierć miliona turystów na Dunajcu, a to nie koniec sezonu

Będzie flisacki rekord?

Polskie Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich (na zdjęciu jego prezes Jan Sienkiewicz), otoczyło mecenatem Chór Parafialno-Flisacki, dzięki czemu ukazała się płyta „Sromowskie śpiewanie” / fot.: M. Perzyński

Już ćwierć miliona turystów wsiadło w tym roku do tratw flisaków pienińskich i spłynęło Dunajcem podziwiając m.in. Trzy Korony. Może być rekord, bo sezon zakończy się dopiero pod koniec października, chyba że turystów wcześniej przegonią deszcze. Jan Sienkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich, o sukcesie jednak nie mówi, bardziej zaprząta go to, co przyniesie przyszły rok.

- Nie wiemy, jak zachowa się rynek. Nie ma co udawać, że kryzysu nie ma, choć przewieźliśmy tylu turystów, że można by sądzić, iż rzeczywiście jest daleko stąd. Z pewnością nie podniesiemy drastycznie cen biletów w przyszłym roku, mimo tego, że nasza usługa to atrakcja niedowartościowana kwotowo. Drożej od spływu kosztuje na przykład dwuipółgodzinny pobyt w basenie z wodą termalną. Jeśli jednak podniesiemy cenę, to tylko o trzy złote - i to z powodu ostatnich cen podwyżek benzyny. Lepszy mniejszy zysk, ale większy obrót. Owszem, można podnieść znacznie cenę, ale narazimy się na zarzut drenażu kieszeni turystów, co może przynieść ich odpływ, a my chcemy ich turystycznie spławiać, a nie odprawiać.

W tym roku spływem trudniło się 560 flisaków. To daje wyobrażenie, jak wiele rodzin w Pieninach jest powiązanych ekonomicznie z flisactwem. Co więcej, spływy Dunajcem generują ruch turystyczny w okolicznych hotelach, pensjonatach, pokojach gościnnych, barach, restauracjach, sklepach, na poczcie, która też musi na siebie przecież zarobić. Ponadto zarabiają producenci pamiątek i przewodnicy, bo jest spora grupa osób, które zatrzymują się na dłużej w Pieninach, żeby nacieszyć się ich atmosferą.

Jeśli będą mieli szczęście, trafią na występ Chóru Parafialno-Flisackiego ze Sromowcach Niżnych. Jeśli na koncert nie trafią, niech nie narzekają, że szczęścia nie mają, bo Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich temu deficytowi zaradziło - sfinansowało wydanie płyty. Jej tytuł brzmi „Sromowskie śpiewanie”, ma śliczną okładkę, w serdaku górali pienińskich wystąpił nawet proboszcz. Oprócz utworów kościelnych na płycie są też utwory… próżniackie. Co w góralskim rozumieniu znaczy - świeckie. Listę utworów próżniackich rozpoczyna hymn górali pienińskich: „Gdzie Trzech Koron szczyt”, choć wielu bardziej jako ów hymn kojarzy „Góralu, czy ci nie żal”. Notabene na płycie ten utwór też jest.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit