Telefon Bezpieczeństwa

Ewakuacja z bagien Biebrzy

Małżeństwo niemieckich turystów szybko otrząsnęło się po niedawnych  przeżyciach wśród narwiańskich bagien. Zdjęcie z policjantami, którzy wybawili ich z opresji,  zachowają  na pamiątkę niebezpiecznej przygody, która - gdyby nie nadeszła pomoc - mogła zepsuć im wakacje/ fot.: KPP Mońki

Żadnemu obcokrajowcowi wypoczywającemu w Polsce nie życzymy, aby wpadł w tarapaty. Gdy jednak znajdzie się w opałach może być pewien, że nie zostanie bez pomocy. Wystarczy, gdy powiadomi o swojej sytuacji konsultantów „Telefonu bezpieczeństwa”. Na początku sierpnia, w opresji znalazła się dwójka niemieckich turystów.

Zgubili się wśród bagien Biebrzańskiego Parku Narodowego. Bezradni, unieruchomieni, tkwili po kolana w wodzie. Cóż znaczy w takiej sytuacji technicznie sprawny aparat komórkowy. Nie zamoknięty, z naładowaną baterią, z wkodowanym do pamięci numerem telefonu alarmowego. Wakacyjna przygoda dwojga niemieckich pięćdziesięciolatków ma wszelkie cechy kanonu wypraw w nie do końca bezpieczny teren. Oboje wykazali się nieostrożnością, a zarazem zapobiegliwością wynikającą z życiowego doświadczenia. Przez nieuwagę, lekkomyślnie zeszli z wytyczonego szlaku. Pobłądzili na trzęsawiskach. Utknęli. Stracili wszelką nadzieję na wydostanie się o własnych siłach  z moczarów z powodu ciężkiej kontuzji stawu biodrowego, której nieszczęśliwie uległa kobieta. Z drugiej strony wykazali przezorność, umiejętność przewidywania, i w krytycznej sytuacji - przytomność umysłu. Zadbali o właściwe zabezpieczenie telefonu, o urządzenie, które było jedyną szansą wezwania pomocy. I, co nie mniej ważne, wiedzieli, jaki z niego zrobić użytek, czyli do kogo się o pomoc zwrócić.

W akcji ratunkowej uczestniczyło kilka współpracujących służb

Na gorących łączach pozostawali konsultantka „Telefonu Bezpieczeństwa” i dyżurny komendy policji w Mońkach. Rozległe grzęzawiska przeczesywał zespół policjantów współdziałający ze strażnikami Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na granicy parku, w W trakcie akcji ratunkowej w kontakcie pozostawali konsultantka „Telefonu Bezpieczeństwa” Miłosława Tyczyńska i dyżurny komendy policji w Mońkachpogotowiu oczekiwała załoga karetki, aby wydobytych z opresji pacjentów otoczyć opieką lekarską. Grząski teren wykluczał użycie w poszukiwaniach jakiegokolwiek z dostępnych środków transportu. Policjanci ruszyli szlakiem, którym wcześniej podążali niefortunni wczasowicze. Udało im się dostrzec miejsce ze świeżymi śladami wędrowców zbaczające z twardego gruntu wprost w serce mokradeł.  Brodząc po pas w wodzie policjanci pokonywali kilometr po kilometrze. Po wielogodzinnym krążeniu po bagnach usłyszeli odpowiedź na nawoływania. Odnaleźli małżeństwo obcokrajowców unurzanych w błocie, w stanie krańcowego wyczerpania wywołanego narastającym strachem, zmęczeniem i fizycznymi dolegliwościami. Z powodu bolesnego urazu turystka nie była zdolna poruszać się samodzielnie. Do jako takiej sprawności ruchowej doprowadziły poszkodowaną zabiegi pierwszej pomocy medycznej, której fachowo udzielili stróże porządku z Moniek. Ewakuacja, choć uciążliwa dla obojga turystów, przebiegła  sprawnie, bez niespodziewanych zdarzeń. Oboje, niedawno o włos od tragedii, szczęśliwie zakończyli wyprawę w dzikie rejony biebrzańskie - w bezpiecznej karetce.

Z kroniki komendy policji w Mońkach wyłowić można więcej przykładów beztroskich wypraw turystycznych w głąb największego w kraju parku narodowego, zbaczania z oznakowanych traktów, zapuszczania się w odludzie dokąd ciągnie mieszczuchów urok pierwotnej przyrody. Zresztą pomysłom wycieczek w nieznane ulegają nie tylko głowy nieświadome zagrożenia. Niedawno policjanci wiele trudu włożyli w skomplikowaną akcję odszukania śmiałka zaprawionego w sporcie survivalowym. Zaszył się w najbardziej niedostępny rejon trzęsawisk. Zwlekał z wezwaniem o ratunek do chwili, aż całkowicie opadł z sił. Dla nieugiętego chwata bolesny dyshonor, gdyby poddał się wcześniej. Zrozumiały, lecz całkowicie pozbawiony podstaw z punktu widzenia służb odpowiedzialnych za ratowanie ludzkiego życia. Komendant Policji w Mońkach apeluje do turystów, by nie czekali gdy się zgubią i od razu powiadamiali o swoim położeniu, alarmowali, skupili się jednocześnie na opisie charakterystycznych cech ukształtowania otoczenia. Ułatwi to lokalizację, przyspieszy nadejście pomocy. Małżeństwo niemieckich turystów zachowało się właściwie, zdało rzeczową relację konsultantce „Telefonu bezpieczeństwa”, która przekazała informacje dyżurnemu komendy kierującemu poszukiwaniami.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit