Warszawska Informacja Turystyczna w PKiN

„U nas pytają o wszystko”

Od lewej Agata Berlak-Jaśkiewicz, Małgorzata Niewińska, Mariola Pieńkowska, Karina Morawska / fot.: A. Ert-Eberdt

Pocztą pantoflową szybko się rozeszło, że punkt Warszawskiej Informacji Turystycznej w Pałacu Kultury i Nauki jest miejscem, w którym można dowiedzieć się wszystkiego.  Jeśli  turyści czegokolwiek potrzebują – pierwsze kroki kierują właśnie tam. W sierpniu 2013 roku pracownicy punktu obsłużyli 20 tysięcy osób.  Był to rekord w kilkunastoletniej historii WIT.Warszawska Informacja Turystyczna  wprowadziła się do PKiN  w roku  2010 (Chopinowskim).  Do dziś na przejściu dla pieszych przez dwupasmową ulicę Emilii Plater, prawie naprzeciwko punktu „it”, zamiast zwykłych pasów są namalowane klawiatury fortepianowe.

Z trzech działających obecnie w stolicy punktów WIT, ten jest największy.  W przestronnym, widnym pomieszczeniu informacje są udzielane w trzech stanowiskach.  Są także dwa komputery z dostępem do Internetu, przy których turyści mogą samodzielnie szukać informacji  czy wysłać e-maile. Zgodnie z przyjętymi zasadami, jedna osoba może bezpłatnie buszować w Sieci przez pół godziny. - Ale nie mierzymy tego stoperem i nikogo nie wypraszamy, jeśli surfowanie przedłuża się o kilka minut – mówi Marek Kilarski – rodzynek w zespole PKiN.  Turyści mają tu wygodny dostęp do regałów z bezpłatnymi folderami. Mogą też odpocząć na leżakach, które latem wystawiane są na zewnątrz. Jest dużo miejsca na plakaty anonsujące ciekawe wydarzenia w mieście.  - Nie raz już tak było, że ktoś z wiszącego u nas plakatu dowiedział się o koncercie i poszedł na niego – opowiada Marek.
W kategoryzacji POT-u, punkt już wkrótce po otwarciu otrzymał cztery gwiazdki.
„Pałacowy team” tworzy obecnie pięcioro informatorów:  Agata Berlak-Jaśkiewicz, Marek Kilarski, Karina Morawska, Małgorzata Niewińska i Mariola Pieńkowska, która jest odpowiedzialna za funkcjonowanie punktu. Cała piątka ma wieloletnie doświadczenie w informacji turystycznej.  Wszyscy wcześniej pracowali w innych punktach WIT. Marek poznał specyfikę każdego z nich. Pracował także w nieistniejącym już, świetnie ocenianym punkcie w Kordegardzie na Krakowskim Przedmieściu, który w roku Chopinowskim udzielał informacji  o Warszawie i o Chopinie. Marek był tam odpowiednią osobą na właściwym miejscu. Ma on zarówno wykształcenie turystyczne, jak i muzykologiczne. Poza tym od kilkunastu lat śpiewa w Chórze Warszawskiej Archikatedry.  Mariola, oprócz doświadczenia w „informacji”, przez ostatnie lata pracowała w oficjalnym portalu turystycznym m.st. Warszawy.  - Mimo że cały czas byłam na bieżąco z tym, co się dzieje w mieście, ponowne odnalezienie się w punkcie zajęło mi trochę czasu. Czym innym jest przygotowywanie informacji na stronę, a czym innym przekazywanie jej w bezpośredniej rozmowie, kiedy trzeba coś pokazać na mapie i często dodatkowo objaśnić. Poza tym musisz mieć orientację, gdzie najbliżej znajdują się kantor, toaleta publiczna, wypożyczalnia rowerów, postój taksówek, poczta, miejsce, w którym można niedrogo i smacznie zjeść, i tak dalej i tym podobne – wylicza Mariola.
Jest pytanie, musi być odpowiedź Marek Kilarski – rodzynek w zespole PKiN/ fot.: A. Ert-Eberdt
- Zdecydowana większość  odwiedzających nasz punkt to cudzoziemcy – mówi Karina. Wielu  przyjeżdża na dłużej, nawet na kilka miesięcy  w związku z pracą lub studiami.  - We wrześniu masowo przychodzili do nas studenci, którzy znaleźli się w Warszawie w ramach Erasmusa. Jedni prosili o pomoc w znalezieniu mieszkania, inni chcieli wiedzieć, gdzie są lokale hipsterskie - przypomina sobie Agata.
Pocztą pantoflową szybko się rozeszło, że informacja turystyczna w Pałacu Kultury jest miejscem, w którym można dowiedzieć się wszystkiego. - Jeśli  turyści czegokolwiek potrzebują – pierwsze kroki kierują do nas – stwierdza  Karina.

„Pałac” jako jedyny punkt Warszawskiej Informacji Turystycznej udziela także odpowiedzi telefonicznie i elektronicznie. - Zarówno ci, którzy przychodzą osobiście, jak i ci, którzy telefonują i przysyłają e-maile, pytają nas o wszystko - potwierdzają informatorzy z PKiN.

Oto kilka przykładów:
Gdzie w Warszawie można napełnić butlę turystyczną samym butanem?
O której godzinie w Warszawie jest modlitwa Dhuhr?
Gdzie w Warszawie można naprawić kajak?
Gdzie w Warszawie lub jej okolicach można uprawiać snowkiting i czy potrzebne są jakieś pozwolenia?

Gdzie w Warszawie można skoczyć ze spadochronem?
Czy na taras widokowy Pałacu Kultury i Nauki wolno wjechać z psem?
Gdzie jest prysznic publiczny (ale nie łaźnia dla gejów!) o wyższym standardzie niż ten na Dworcu Centralnym?

Czy można znaleźć w Warszawie psychiatrę mówiącego po angielsku?
Gdzie w Warszawie można kupić flagę Warszawy?
Gdzie obstalować buty na miarę?   
Gdzie kupić żelowe ochraniacze na zęby?
…  gdzie wełnę na sweter?
…  gdzie sękacz?

Padło nawet pytanie; gdzie kupić dżdżownice kalifornijskie? Odpowiedzi szukają w Internecie. Potem sprawdzają telefonicznie, niekiedy jadą na miejsce, żeby mieć stuprocentową pewność. Ostatnio ktoś chciał koniecznie nabyć koszulkę ze zdjęciem Roberta Lewandowskiego. Chodziło oczywiście o piłkarza polskiej reprezentacji. Zajęło to trochę czasu, ale sklep z koszulką został „namierzony”.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit