DOT zwołał okrągły stół. Nikt nie zawiódł

Zapobiec śmierci turystyki wodnej we Wrocławiu

Wszyscy przyjęli zaproszenie na spotkanie w DOT, które prowadził Rajmund Papiernik, dyrektor biura zarządu DOT, mający uprawnienia m.in. do kierowania statkami / fot.: M. Perzyński

Dolnośląska Organizacja Turystyczna zwołała 3 października w swej siedzibie gorący panel dyskusyjny. Gdyby nie ta inicjatywa, wielu szefów firm prowadzących turystyczny biznes związany z rzeką żyłoby w kompletnej nieświadomości ogromnego problemu. Punktem zapalnym jest tu nieczynna śluza mieszczańska, która blokuje rozwój turystyki wodnej we Wrocławiu.

Zwołane w trybie pilnym spotkanie w DOT pokazało, że problem jest poważniejszy. Do remontu idzie bowiem wrocławski węzeł wodny. Na tym odcinku Odry może zamrzeć na kilka lat turystyka. Śluza mieszczańska umożliwia opłynięcie Wrocławia wokół, śluzowanie jest tak malownicze, że jest atrakcją samą w sobie, ale trzy lata temu śluza została zamknięta z powodu fatalnego stanu technicznego. Nie ma też gdzie postawić budki dla osoby śluzującej, a bez tego BHP nie dopuści jej do pracy.

Dyskutowano zaciekle. Można przecież postawić budkę - swój teren na spotkaniu w DOT zadeklarował udostępnić przedstawiciel mariny Topacz. Pozostałaby do rozwiązania kwestia cumowania podczas śluzowania. Okazuje się, że śluza tylko ładnie wygląda z daleka, jej ściany obmurowano nową cegłą, natomiast pod spodem cegły się sypią. Nie powinno się nic w nie wbijać. Z kolei na umieszczenie urządzeń cumujących w komorze śluzy musi wyrazić zgodę konserwator zabytków. Jeśli takiej zgody nie będzie, śluza stanie się martwym urządzeniem technicznym. Pozostanie zawiesić na niej tabliczkę z napisem „Muzeum” - orzekli zgodnie uczestnicy spotkania. Prawda jest taka, że na remont śluzy nie ma co liczyć. Nie ma na to pieniędzy. Pozostaje polityka małych kroków.

- Wrocław jest doskonale skomunikowany drogą rzeczną z Berlinem, gdzie turystyka wodna kwitnie. Powinniśmy walczyć o ożywiony ruch turystyczny na tej trasie. Wrocław jest predestynowany do turystki wodnej – argumentował potrzebę skutecznych działań Rajmund Papiernik, dyrektor biura zarządu DOT.

Wkrótce zwołane zostanie kolejne spotkanie w sprawie wrocławskiego węzła wodnego. Może być na nim bardzo gorąco. Podpisano już bowiem pierwsze umowy w sprawie remontu tegoż węzła. Zawierają one jednak podjęcie takich działań, które mogą wpłynąć na kompletne ustanie turystyki wodnej. Remont kanału miejskiego przewidziano na sucho, czyli woda zostanie wypompowana. Natomiast na innych nitkach węzła wodnego pojawią się barki wożące na Janówek urobek powstały w wyniku pogłębiania cieków wodnych. - Proszę tak ustawić ten remont, żeby nie doszło do paraliżu rzeki - zaapelował podczas spotkania w DOT dr Jerzy Pyś, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu, do dr. inż. Beaty Głuchowskiej, zastępcy dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Wkrótce kolejne spotkanie w DOT, na którym dyr. Głuchowska powie, co udało się w tej sprawie zdziałać i czy konserwator zabytków podszedł elastycznie do sprawy śluzy mieszczańskiej.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit