VI Gremium Ekspertów Turystyki pod patronatem „Aktualności Turystycznych”

Wiele wątków dyskusji w pierwszym dniu obrad

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz przyszedł na rozpoczęcie VI Gremium Ekspertów Turystyki, choć tego dnia miał sesję budżetową. Obok niego w audytorium zasiedli m.in. wiceminister Katarzyna Sobierajska, prof. dr hab. Grzegorz Gołembski, kierownik Katedry Turystyki Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, dyrektor Maria Napiórkowska z Departamentu Turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki i poseł Andrzej Gut-Mostowy pełniący funkcję przewodniczącego sejmowej Podkomisji ds. Turystyki / fot.:  Marek Perzyński

Audytorium Uniwersytetu Ekonomicznego było miejscem VI Gremium Ekspertów Turystyki (Wrocław, 29 listopada - 1 grudnia). Pierwszego dnia wir dyskusji porwał Marię Napiórkowską, dyrektor Departamentu Turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Nie była zaskoczona, bowiem już na wstępie wydarzenia zapowiedziano, że ma to być platforma nieskrępowanej wymiany doświadczeń i informacji między naukowcami zajmującymi się turystyką, przedstawicielami branży turystycznej, samorządu terytorialnego i administracji rządowej.

Nie wszędzie do turystyki podchodzą biznesowo

Dyrektor Napiórkowska mówiła o założeniach programu rozwoju turystyki w Polsce do 2020 r. - Mamy czyste środowisko naturalne, urozmaiconą kulturę, nowe oferty produktów turystycznych i coraz lepszą bazę noclegową - wymieniała atuty Polski. - Niestety, są też minusy, i jest ich wciąż sporo. To między innymi za mała ilość regionalnych produktów turystycznych i niewystarczająca promocja tych produktów, którymi dysponujemy, kiepska jakość usług turystycznych, słaba znajomość języków obcych i niedoskonałości punktów informacji turystycznej.

- W jednym z miast o dużych potencjale turystycznych natknęłam się w punkcie „it” na informację, że jest on czynny od poniedziałku do piątku. Zdumiałam się, że w weekendy turyści całują klamkę. Byłam przekonana, że to jakaś pomyłka i zatelefonowałam potem, jak sprawa wygląda. To nie była pomyłka, niestety - skwitowała na forum Maria Napiórkowska. Nazwy miasta litościwie nie podała.

Ten przykład to dowód na to, że nie wszędzie do turystyki podchodzą biznesowo. A przecież to towar, który trzeba umieć sprzedać. Kubeł wody na europejskie głowy mogą wylać Azjaci. Coraz lepiej sprzedają swoją ofertę. Efekt? Kraje azjatyckie odbierają Europie turystów. Udział gospodarki turystycznej w unijnym PKB to 5 proc., w Polsce jest to 4,9 proc. Czyli tu wiele od innych krajów europejskich nie odbiegamy, ale to nie powód do samozadowolenia. Zagrożeniem jest dla nas nie tylko Azja, która depcze nam po piętach, ale i spowolnienie gospodarcze.

Granice dzielą, ale dają też wielkie możliwości Rozwoju

Polska i sąsiedzi mają wspólne problemy, więc wspólnie powinniśmy zagrożeniom przeciwdziałać. Region bałtycki, karpacki, obwód kaliningradzki, pogranicze z Białorusią i Niemcami we współpracy z nami mają w Warszawie zielone światło. Owszem, granice dzielą, ale dają też wielkie możliwości rozwoju. Należą do tzw. renty naturalnej. Daje się też zaważyć, że oczkiem w głowie Warszawy jest wschód Polski, co rodzi obawy, że pozostałe regiony Polski będą traktowane po macoszemu. Dyrektor Napiórkowska dała odpór temu myśleniu. Była pytana też o to, czy w Warszawie dostrzegana jest potrzeba rozwoju turystyki morskiej. Jest dostrzegana. Myśli się m.in. o tym, jakie stworzyć warunki do tego, żeby mogły przybijać do Polski ogromne statki-hotelowce. Pojęcia turystyki wodnej nie należy więc ograniczać do turystyki kajakowej, białej floty na rzekach i żaglówek na jeziorach.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit