Nowy pomysł DOT i samorządu wojewódzkiego

Ta karta liczy się z portfelem turysty

Radosław Mołoń, wicemarszałek Dolnego Śląska, zapowiada kolejne edycje Dolnośląskiej Karty Turystycznej / fot. Marek Perzyński

Dolnośląska Organizacja Turystyczna liczy się ze stanem portfeli turystów, wśród których wielu liczy każdy grosz. Z kolei wicemarszałek Dolnego Śląska Radosław Mołoń liczy skrupulatnie grosz publiczny i wie, że pieniądze wydane przez Samorząd Województwa Dolnośląskiego na Dolnośląską Kartę Turystyczną nie zostały wyrzucone w błoto.

Program realizuje Dolnośląska Organizacja Turystyczna. Karta uprawnia do rabatów na noclegi, usługi restauracji, stacji narciarskich, parków wodnych i bilety wstępu do muzeów. Towarzyszy jej przewodnik. Dzięki niemu wiadomo m.in., że na Dolnym Śląsku mieszkają Indianie i można spotkać ich w Western City w Ścięgnach koło Karpacza. W przewodniku miasteczko kowbojów sąsiaduje z największą twierdzą górską w Europie, która góruje nad Srebrną Górą, i z hutą „Julia” w Piechowicach, która pamięta jeszcze przedwojennego właściciela, hrabiego Schaffgotscha. Pan hrabia z pewnością umieściłby w rabatowej karcie uzdrowiska Świeradów-Zdrój i Cieplice-Zdrój, których był właścicielem do 1945 r. W tej edycji karty tych zdrojów nie ma, ale pierwsze koty za płoty.

- Dolnośląska Karta Turystyczna to program pilotażowy i niektórym gestorom branży turystycznej trzeba dać czas na zapoznanie się z tym, jak ona działa i jakie daje efekty – mówi wicemarszałek Mołoń, który z ramienia samorządu wojewódzkiego zajmuje się turystyką.

To zapowiedź, że program karty będzie rozszerzany tak, aby obejmowała coraz większą liczbę podmiotów i uczestników. W ramach pierwszej edycji z rabatów skorzysta cztery tysiące osób. Karta wydawana jest bezpłatnie m.in. w siedzibie DOT we Wrocławiu.

Marek Perzyński


Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit