PROT

Ryba lubi pływać nocą, czyli…

1.-Ryba2c-J.Ogorek

Turystyczna marka Pomorza zyskuje dzięki regionalnej kuchni. Bardzo udany projekt o nazwie Gdańsk-Pomorskie Culinary Prestige, realizuje Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna we współpracy z Miastem Gdańsk i przy udziale branży gastronomicznej. Jednym z elementów programu marketingowego był dwudniowy event „Ryba lubi pływać nocą" zorganizowany w czasie Nocy Restauracji. Do udziału zaproszeni zostali dziennikarze z mediów specjalizujących się w recenzjach kulinarnych. Aktualności Turystyczne nie brały w nim udziału, ale otrzymaliśmy od PROT relację z pobytu (z nieodzownym opisem wrażeń degustacyjnych), której fragmenty publikujemy.

Jak smakuje tradycja przekonać się można w lokalu, który uchodzi na najstarszą restaurację w Gdańsku i jest jednocześnie miejscem, w którym holenderski emigrant Ambrosius Vermollen wygnany z Holandii pod koniec XVI wieku, przywiózłszy do Gdańska przepis na słodki likier z pływającymi w nim płatkami złota, otrzymał od gdańskich rajców zezwolenie na produkcję gdańskiej „złotej wody" czyli legendarnego „Goldwassera". W restauracji „Pod Łososiem" można liczyć na pełną elegancję nie tylko wystroju wnętrz, ale i smaków serwowanych dań. Krem z kalarepy podany w wydrążonej bulwie tego warzywa, łosoś ze szparagami i sosem holenderskim, a ucztę wieńczyły racuchy z malinami.

Piwa można sobie nawarzyć, ale w Gdańsku przysłowie to nabiera zupełnie innego wymiaru. To właśnie w tym mieście zakorzenione są tradycje browarnicze, które podtrzymywane są w małych lokalnych warzelniach, takich jak na przykład Browar Piwna. Browar rzemieślniczy mieści się przy ul. Piwnej, która przed wojną nazywała się Jopengasse. Nazwa pochodziła od piwa jopejskiego, które przez stulecia było hitem eksportowym Gdańska. Napój ten był znacznie bardziej chmielny i ekstraktywny niż inne piwa. Był to tylko jeden z kilkudziesięciu gatunku piwa warzonego w Gdańsku. Profesja ta w szczytowym momencie uprawiana była w 350 browarach rzemieślniczych, a złoty trunek stanowił jeden z najpoważniejszych towarów, jakim handlowano w Gdańskim porcie. Największy dźwig średniowiecznej Europy jakim był gdański żuraw swoje gabaryty zawdzięcza potrzebie przeładowywania ciężkich beczek z piwem z nabrzeża na statki.

Noc Restauracji wystartowała punktualnie o godzinie 19:00 i objęła zasięgiem aż 17 gdańskich lokali. Na trasie nocnej eskapady zalazły się 4 restauracje gotujące w rytmie slow i finezyjnie podchodzące do interpretacji składnika regionalnego. Pierwsza degustacja to Da Mario Ristorane i poznanie smaku kaszanki z sandacza w piernikowym sosie. Kolejna pokusa to tradycyjny śledzik w Kokieterii w Hotelu Hanza, a dalej „gdańskie risotto" w Restauracji Kubicki oraz menu degustacyjne Restauracji Filharmonia.

Da Mario (Gdańsk Wrzeszcz) - szef kuchni to Jurand Lewandowski, pomysłodawca kompozycji Nocnego Dania pod nazwą kaszanka z sandacza z sosem piernikowym oraz pikantnym kawiorem. Danie to nie tylko intryguje opisem, ale i smakiem. Bardzo dojrzała i przemyślana kreacja. W konsystencji i teksturze przypominało tradycyjną kaszankę, jednak w smaku było dużo delikatniejsze i bogatsze. Sos piernikowy i kawior z papryczek jalapeno dodawały potrawie temperamentu.

Kokieteria (Hotel Hanza, Gdańsk) - przechodniów kusił bałtycki śledź przygotowany niemal na deptaku przez szefa kuchni Restauracji Kokieteria - Daniela Chrzanowskiego. Prosta forma, doskonały smak, klasyka gatunku - świeży śledź doprawiony solą, usmażony na oleju rzepakowym.

Kubicki (Gdańsk, Długie Pobrzeże) - „Gdańskie risotto" to Nocne Danie Damiana Mazurowskiego, szefa kuchni w Kubickim. Potrawa przygotowana na bazie kaszy pęczak, z dodatkiem szyjek rakowych i kaparów. Całości dopełnił deser - mus serowo-miodowy na kruszonce podany z sorbetem z czarnej porzeczki.

Filharmonia (Gdańsk, Ołowianka) - Nocne poszukiwanie smaków Gdańska zakończyły się u Mariusza Wolskiego, szefa kuchni restauracji. Perliczka, foie gras ze śliwką i chips z jęczmienia smakowały wybornie, choć zdecydowanie najlepsze wrażenie zrobiły lody i sorbety wytwarzane w restauracji. Wyrazisty smak lodów pietruszkowych, delikatny różanych i chryzantemowych i niezwykle intensywny lodów z belgijskiej czekolady oraz sorbet z rokitnika pozostają na długo w pamięci.

Kolejny dzień, to w myśl zasady from farm to table, bojowe zadanie złowienia ryb i rzucenie ich na warsztat filetowania, który wspólnie poprowadzili Kamil Sadkowski, współzałożyciel akademii kulinarnej FUMENTI oraz jeden z najbardziej utalentowanych szefów w Trójmieście – Adam Woźniak z restauracji Mercato w Hotelu Hilton. Podczas zajęć kulinarnych na świeżym powietrzu udało się odpowiednio przygotować dorsze i okonie, które dały podstawę prawdziwej wieczornej uczcie.

Akcentem wieńczącym poznawanie smaków Pomorza stało się wspólne śniadanie żuławskie serwowane w ogrodzie pensjonatu Stara Wędzarnia. Na stole znalazły się sery zagrodowe oraz nabiał z niewielkich gospodarstw rolnych, a także łososie świeżo wędzone na Wyspie Sobieszewskiej.

Projekt Gdańsk-Pomorskie Culinary Prestige dofinansowany jest ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit