Uwagi bywalca o Tour Salonie 2012

Kasztelan kręcąc wąsa promuje zamek na wulkanie

Kasztelan zamku Grodziec Zenon Bernacki (w kontuszu), dyrektor biura zarządu DOT Rajmund Papiernik (z lewej) i wiceprezes DOT, Jerzy Ludwin / fot.: M. Perzyński

- Targi to znakomite narzędzie pracy w turystyce także w dobie Internetu, bo nic nie zastąpi kontaktu z kontrahentem twarzą w twarz – stwierdził Zenon Bernacki i podkręcił wąsa. W szlacheckim kontuszu, jako kasztelan słynnego zamku Grodziec, reprezentował powiat złotoryjski i Krainę Wygasłych Wulkanów podczas tegorocznych targów turystycznych Tour Salon w Poznaniu na stoisku, które organizacyjnie poprowadziła Dolnośląska Organizacja Turystyczna.

Kasztelan Grodźca korzysta z każdego wyjazdu na targi, choć niełatwo opuścić mu zamek. Nie dlatego, że jest on posadowiony na wygasłym wulkanie i zjazd ze stoku przysparza problemów, ale dlatego, że zamek ma niewielką obsadę personalną, a musi zarobić na swe utrzymanie, więc nie można sobie pozwolić na przestój nawet w trakcie delegacji szefa służby zamkowej.

Grodziec promować więc trzeba, choć widać go z daleka. - Nie ma lepszej okazji, jak targi, żeby nawiązać nowe kontakty i podtrzymać stare - dodaje kasztelan Bernacki.

Lubuskie sprzedaje tajemnice

Do Poznania tradycyjnie zjeżdża zapuścić sieci na turystów cała Polska i w tym względzie nic się nie zmieniło, choć wiele instytucji zaczęło ostatnio oszczędniej wydawać grosz. Ci, którzy musieli zrezygnować ze stoiska, przyjechali choćby na jeden dzień, żeby się pokazać. Lokalne i regionalne organizacje turystyczne zgodnie wystawiły okazałe stoiska, pokazując, że ich regiony spowolnieniu gospodarczemu się nie dają. Wprost przeciwnie – pięknieją i mają coraz więcej do zaoferowania. Tak było m.in. na stoisku województwa lubuskiego, na którym dumnie wypinano piersi prezentując trofea. Doczekali tu czasów, gdy tajemnice stały się kierunkiem doskonale sprzedającym się w popkulturze i doceniono w pełni starania władz regionu o turystyczne wykorzystanie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Został nagrodzony jako produkt turystyczny o wybitnych walorach poznawczych. Notabene sąsiedzi sroce spod ogona nie wypadli i tajemnice uczynili motywem przewodnim trwającej obecnie wielkiej akcji promocyjnej. „Tajemniczy Dolny Śląsk – nie do opowiedzenia, do zobaczenia”, hasło owej promocji utrwalają w świadomości Polaków media, m.in. przy pomocy spotów reklamowych.

DOT chwali POT

Międzyrzecki Rejon Umocniony to bardzo mocny punkt w ofercie turystycznej województwa lubuskiego. Jego makietę można było zobaczyć na Tour Salonie / fot.: M. PerzyńskiRajmund Papiernik, dyrektor biura zarządu Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, wyjechał z Poznania zadowolony z wielu powodów. Po pierwsze, doceniono działalność wydawniczą DOT-u (uznanie w ocenie jury zyskał atlas rowerowy). Po drugie, dopisali wszyscy wystawcy na stoisku przygotowanym przez DOT. Po trzecie, owocne okazało się spotkanie przedstawicieli regionalnych organizacji turystycznych z kierownictwem zagranicznych ośrodków POT na temat produktu spa, wellness i uzdrowiska, które zorganizowała Polska Organizacja Turystyczna. Z kurtuazją miało ono niewiele wspólnego, rozmawiano o konkretach, a konkretem jest choćby informacja przekazana przez dyrektora  Papiernika, że dla zagranicznych dziennikarzy zgłaszających się na wizyty studyjne do DOT wprowadzone będą umowy. Dziennikarze będą musieli się więc bardziej przyłożyć przygotowując teksty i audycje. Study tour warto organizować. W ten sposób przygotowano przewodnik po Polsce w języku japońskim. Dyrektor Papiernik jeden egzemplarz dostał w Poznaniu. Jest ślicznie wydany, Dolny Śląsk wypadł w nim wizualnie znakomicie, co daje nadzieję, że i tekst zachęca do przyjazdu w ten region. Na razie nadzieja musi wystarczyć, bo choć w DOT większość pracowników merytorycznych włada biegle kilkoma językami obcymi, to japoński jest im póki co absolutnie obcy. Co nie znaczy, że strona polska nie dowie się, jak opisali nas w przewodniku dziennikarze z kraju kwitnącej wiśni. Japończycy mieszkają we Wrocławiu, biegle znają język polski i DOT w każdej chwili może nawiązać z nimi kontakt.

Paradoksalnie o Japonii wiemy nieraz więcej niż o mikroregionach w Polsce. Ba, nie zdajemy sobie nawet sprawy, że takowe istnieją. A są one niezwykle interesujące, więc warte poznania. Przykładem jest choćby Biskupizna w Wielkopolsce. To kolejny wniosek z Tour Salonu. Są też miejsca, które znany przynajmniej z grubsza, ale po kilku latach zapewne ich nie poznamy. Tu za przykład może posłużyć uzdrowisko Szczawnica-Zdrój. Znalazło się w prywatnych rękach i bardzo dobrze mu to zrobiło. Do tematu wrócimy.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit