Trafiony i zarazem zaskakujący pomysł dyrektor Zakrzewskiej

Turystyka – druga noga... szpitala

Dyrektor Elżbieta Zakrzewska postawiła na turystykę zdrowotną i wszystko wskazuje na to, że był to dobry wybór/ fot. Marek Perzyński

Elżbieta Zakrzewska, była poseł i radna do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, w którym zajmowała się sprawami turystyki, stąpa mocno po ziemi i wie, że dwie zdrowe nogi musi mieć obecnie nawet szpital podległy MSW, którym od lat kieruje w Jeleniej Górze-Cieplicach. Postawiła na turystykę, ale kwalifikowaną. Przejęła ośrodek wypoczynkowy „Przedwiośnie” w Kowarach i wymiata z niego duchy PRL-u.

Dyrektor, związana z lewicą, duchów się nie boi, więc praca idzie sprawnie. Zaczęła od pokoi. Remontuje je pion po pionie, przystosowuje do wymogów osób niepełnosprawnych, dlatego ich metraż jest większy niż w zwykłych pokojach hotelowych. Standard w wyremontowanych pokojach – trzy gwiazdki. W przyziemiu powstało SPA, a przed budynkiem będzie basen zasilany wodą z górskiego strumienia, ale grzaną przez solary (bo w górskiej wodzie nikt, poza morsami, nawet stopy nie zamoczy). W szpitalu MSW w Cieplicach solary się sprawdziły, choć to obiekt rozległy.

Drugie życie z remontem w tle

- Przejęłam „Przedwiośnie” 18 kwietnia 2011 roku w stanie katastrofalnym i zaczęłam remonty z marszu, a w grudniu 2012 roku obiekt stał się notarialną własnością szpitala, co daje duże pole manewru – mówi dyr. Zakrzewska. - Remonty prowadzę sukcesywnie nie wyłączając obiektu z ruchu, bo na bezczynność pozwolić sobie nie mogę - „Przedwiośnie” musi na siebie zarobić. Inwestuję w nie, gdyż nie mogę być zależna od kontraktacji z Narodowego Funduszu Zdrowia na usługi medyczne. Obecnie jest tak, że pieniędzy jest mniej, a wymagania coraz większe. Owszem, turystyka zdrowotna to wyzwanie, ale prowadzenie szpitala to też nie sam miód. Choć jesteśmy placówką Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, to prowadzimy działalność także dla ludności cywilnej. Z tą różnicą, że psychoterapia dla służb mundurowych prowadzona jest oddzielnie. Mamy logopedów, leczymy uzależnienia, jako jedyni poza Wrocławiem posiadamy na Dolnym Śląsku oddział dzienny dla dzieci nadpobudliwych, z autyzmem i z podobnymi schorzeniami. Uczymy, jak radzić sobie ze stresem i „Przedwiośnie” do tego celu się znakomicie nadaje. Są w nim prowadzone m.in. zajęcia z carvingu, czyli rzeźbienia w owocach, co uspokaja i może być pomocne w leczeniu choćby bulimii. W zakresie profilaktyki cukrzycy mamy trzech certyfikowanych specjalistów, po za tym nastawiamy się na zajęcia dla osób, które chcą się odchudzić i na programy zdrowotne dla seniorów. Z „Przedwiośnia” uczynimy Centrum Usług Medycznych i Profilaktyki, ale z możliwością zwykłego pobytu wypoczynkowego.

To opcja dla tych, którzy chcą pooddychać klimatem kulturowym Karkonoszy, nacieszyć oczy krajobrazem i przy tym uniknąć stresu komunikacyjnego, jaki funduje przyjezdnym pobliski Karpacz -  w jego centrum trudno o miejsce postojowe na parkingu od kiedy ustawiono znak zakazu na całej długości ulicy ciągnącej się wzdłuż górskiego potoku (tam można było postawić auto i nikomu ono nie wadziło). Karpacz stracił też urzekającą górską kameralność, gdy w jego przestrzeni pojawiło się kilka dużych obiektów hotelarskich, w tym gigant – hotel „Gołębiewski”. Odtąd burmistrz musi zmagać się z krytyką nawet ze strony własnych wyborców, ale ma argument nie do odparcia – duże obiekty płacą do kasy miasta duże podatki i dają miejsca pracy.

Będzie tak jak na przedwojennych pocztówkach

Dyrektor Zakrzewską też czeka sporo pracy w „Przedwiośniu”. Nie może patrzyć na plastikowe panele, którymi obito elewację zewnętrzną, klatkę schodową i salę jadalną. Jeszcze w tym roku, jesienią, panele znikną. Jadalnia odzyska przedwojenny szyk. Każde piętro zostanie skomunikowane windą (obecnie jej nie ma). Remont obejmie też dach, który jest płaski, a dostanie mansardowy. Wszystko będzie tak, jak na przedwojennych pocztówkach, gdy był to dom wypoczynkowy kolejarzy. W latach 60. XX wieku spłonął, wówczas odbudowano go w obecnej formie.

Trudniejszy od remontu jest jednak marketing „Przedwiośnia”. Po II wojnie światowej ślicznie położony ośrodek (w parku ze starodrzewem, za którym na horyzoncie piętrzą się szczyty górskie na czele z królową Karkonoszy – majestatyczną Śnieżką) przejęło MSW i był to obiekt dla osób spoza resortu niedostępny. W czasie stanu wojennego stacjonowało w nim ZOMO, ale na szczęście nie dało się zbytnio we znaki okolicznej ludności (a przynajmniej nic o tym powszechnie nie wiadomo). Z „Przedwiośniem” nie wiążą się więc wspomnienia turystów, nie ma sentymentalnych powrotów, nie figuruje ono w przewodnikach turystycznych. Obsługa musiała zacząć od zera, ale nie jest w punkcie wyjścia. Kowarzanie ten obiekt już odkryli, organizują w nim przyjęcia, spotkania rodzinne. Upodobali sobie go też sportowcy, m.in. z kadry narodowej. Odstresować się przyjeżdżają do „Przedwiośnia” policjanci (są specjalne kilkudniowe turnusy). Są dni, gdy trudno o miejsce. Jednak pełną parą obiekt ruszy po remoncie.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit