Turystyczny plon na… dożynkach

Żmigród potrafi chwalić się mądrze

1.-Zmigrod

Msza święta dożynkowa, obrzęd poświęcenia ziarna pod nowy zasiew, zasianie go, pobłogosławienie chleba, żeby dla wszystkich go starczyło i żeby dzielony był sprawiedliwie, ośpiewanie wieńców, a na koniec koncert gwiazdy estrady i zabawa. Tak w skrócie wyglądały dożynki gminy Żmigród i powiatu trzebnickiego 24 sierpnia we wsi Korzeńsko na Dolnym Śląsku. Ktoś powie: schemat. Nieprawda. Gmina Żmigród stawia na turystykę, w czym sekunduje jej Dolnośląska Organizacja Turystyczna, i nawet dożynki wykorzystała, żeby opowiedzieć o swych aspiracjach i dokonaniach. A pochwalić się mądrze nie każdy potrafi. W Żmigrodzie – potrafią.

Już same dożynki to atrakcja turystyczna, gminy ścigają się, żeby błysnąć przed gośćmi i żeby właśnie mieszkańcy poczuli dumę, że mieszkają w gminie gospodarnej. A jak mieszkańcy czują dumę, to stają się najlepszymi ambasadorami swego miejsca zamieszkania. Z dumą idzie zwykle aktywność obywatelska. Taka aktywność jest premiowana bonusami przez instytucje – sporo grosza można dostać np. na projekty w ramach odnowy wsi. Tak na wsiach powstają m.in. świetlice wiejskie jako miejsca aktywizacji i integracji społeczności lokalnej, wiaty dla turystów, miejsca piknikowe, ścieżki rowerowe, bo turystyka aktywna świeci triumfy, remontowane są zabytki będące turystycznym wabikiem.

Niedowiarkom mówimy: - Patrzcie!

Gdy w Żmigrodzie kilka lat temu władze postanowiły zrewitalizować ruinę pałacu, który porastały już samosiejki i było zagrożenie, że się po prostu rozpadnie, wielu pukało się w głowę. Wydano krocie, a wystarczyło wyremontować mury i nakryć je dachem i byłby kompletny pałac – padały głosy. Nie dowierzano też, że w renesansowej rycerskiej wieży mieszkalnej, która stoi tuż obok, zaczną działać: punkt informacji turystycznej, winiarnia i apartament dla turystów. Notabene otwarcia ruiny po rewitalizacji dokonano podczas dożynek wojewódzkich. Ci, którzy trafiają w to miejsce po latach, przecierają oczy ze zdumienia. Wprawdzie winiarni w wieży jak nie było tak nie ma, ale nikt z tego powodu nie rozpacza, bo w podziemiach pałacu-ruiny jest restauracja. Gości ma, bo park przyciąga urodą. Jeśli władzom wystarczy konsekwencji w działaniu, a wszystko wskazuje na to, że tak, powstanie najpiękniejszy park na Dolnym Śląsku. A właściwie - znów będzie, bo to najpierw barokowe, a potem romantyczne założenie parkowe dawniej błyszczało. Owym klejnotem cieszyli oczy nawet władcy. Aczkolwiek więcej mówi się o tym, że w tutejszym pałacu podpisano tzw. protokół żmigrodzki, który był gwoździem do trumny Napoleona. Na obrady w pałacu przybyły wtedy nawet koronowane głowy, to tutaj ważyły się losy Europy. Niestety, olśniewający urodą pałac z wojennej zawieruchy II wojny światowej obronną ręką nie wyszedł. Odbudować go nie było komu, bo niemieccy arystokraci woleli nie ryzykować spotkania z żołnierzami Armii Czerwonej, którzy z zadziwiającą lekkością podchodzi do cudzego życia. Oko mieli zwłaszcza na kobiety, nawet na wiek nie patrzyli.

Władze Żmigrodu turystów dramatyczną historią nie epatują, ruina pałacu ma być miejscem, gdzie się po prostu wypoczywa. Przed fasadą pałacu, lśniącą w słońcu, stanęła potężna pergola porastająca różami. Na osi widokowej miejsce dostała kobieta bez głowy, która nie straszy, tylko zdobi i intryguje. W romantycznym parku rzeźby pełnią istotną rolę - budują klimat, popularność miejsca i wystawiają wizytówkę jego właścicielowi jako mecenasowi sztuki. A w dobrym towarzystwie warto się znaleźć. To zwykle procentuje.

Pomysł, by pałacu kompletnie nie odbudowywać, bo tymczasem nie byłoby go jak zagospodarować (utrzymanie rezydencji pochłania krocie, a skąd wziąć takie pieniądze, jak z każdej strony podnosi się głos ludu a to o nowy chodnik, a to o kanalizację, a to o remont szkoły), ale zachować go w formie trwałej ruiny, podświetlić w nocy i wytyczyć w jego środku ścieżkę spacerową, sprawdził się w pełni.

To miejsce znów żyje

1.Zmigrod-Burmistrz- Jeszcze sporo mamy do zrobienia, ale to miejsce turystycznie już żyje i jest punktem wyjścia do dalszych realizacji turystycznych, które w przyszłości przyniosą miejsca pracy. W rycerskiej wieży mieszkalnej mamy apartament, a w pobliżu sporo gospodarstw agroturystycznych, łowiska i smażalnie ryb, bo jesteśmy przecież na terenie Doliny Baryczy, najwspanialszego kompleksu stawów w Europie. Wisienką na torcie będzie hotel z częścią konferencyjną, który powstanie w Żmigrodzie nieopodal parku. Teren i inwestor są. Będą - miejsca pracy, na czym bardzo mi zależy - mówi Robert Lewandowski, burmistrz miasta i gminy Żmigród.

Należy do grupy wójtów i burmistrzów młodego pokolenia, którzy ze swego wieku zrobili atut (oprócz niego są w tej grupie m.in. burmistrz Prusic i starosta trzebnicki). Są młodzi, przebojowi, komunikatywni, doceniają znaczenie promocji. To nowość w terenie, na którym kierowano się zasadami: „Siedź w kącie, a znajdą cię" i „Ciszej będziesz, dalej zajedziesz". Okazuje się, że tereny na północ od Wrocławia, przed laty nastawione na działalność rolniczą i niewielką przetwórczość, w nowej rzeczywistości ekonomicznej i społecznej znalazły się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Okolica stała się ekonomicznie mało wydolna, portfele mieszkańców ratuje Wrocław, do którego wprawdzie jest około godzina jazdy pociągiem, ale pociąg jest, więc można mówić o szczęściu, bo w wielu miejscach tory trawa i drzewa zarosły.

W Żmigrodzie nie dość, że tory nie zarastają, to jeszcze linia jest rewitalizowana. Mieszkańcy wprawdzie narzekają, że za wolno, ale PKP nie ma co popędzać, bo i tak niewiele wskóramy. Kolej zrewolucjonizowała turystykę, w XIX wieku pchnęła ją nowe tory, sprawiła, że stała się ona dobrem powszechnym. Teraz trzeba poinformować wszem i wobec wrocławian, że w Żmigrodzie mogą przejść się po parku godnym królewskiej rekomendacji i jest to oferta nawet dla niezmotoryzowanych, bo PKP dowiezie każdego na miejsce. Jest też pomysł, by atrakcje na północ od Wrocławia zsieciować. Pakiet obejmowałyby pałac z parkiem w Bagnie (gmina Oborniki Śląskie), bazylikę z grobem św. Jadwigi i muzeum sióstr boromeuszek w Trzebnicy, kolejkę wąskotorową w Krośnicach i zespół pałacowo-parkowy w Żmigrodzie. Owszem, trzeba dyscypliny, żeby wszystkie te atrakcje jednego dnia skonsumować, ale to oferta dla niedowiarków, że tereny na północ od Wrocławia są mało atrakcyjne, jeśli w kręgu zainteresowania nie leży podglądactwo ptaków w dolinie Baryczy i nie jest się fanem św. Jadwigi. Gdy się zaś głębiej wniknie, okaże się, że nawet w niepozornej wsi, wydaje się, że mało interesującej, kiełkuje wielka atrakcja turystyczna. Tuż za rogatkami Korzeńska, w Borzęcinie, gospodynie przyrządzają pierogi na sto sposobów - z czego dusza zapragnie: z kaszą, bobem, grochem. A w Korzeńsku pieką takie ciasta, że ze świecą szukać gdzie indziej. Dożynki pokazują często mało znaną twarz miejscowych społeczności, które często same nie mają świadomości, jak wielki potencjał turystyczny w nich drzemie. Jest potencjał, jest wspaniały park w Żmigrodzie, czas pomyśleć, jak potencjał przekuć w turystyczny sukces. W Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej już o tym myślą, a pomysły ma też burmistrz Żmigrodu, czeka tylko na wbicie pierwszej łopaty pod budowę hotelu.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit