Na pomoc Ziemi i przemysłowi czasu wolnego

Wypoczynek w oparach gazów cieplarnianych?

1. Wozki elektryczne w Gdansku resize

W turystyce wodnej coraz popularniejsze stają się hausboty. To pływające domki letniskowe. Może warto zaopatrzyć się w taką mini „Arkę Noego" nie tylko z rekreacyjnych względów? Coraz częściej bowiem dają się nam we znaki powodzie. A może być ich więcej – wskutek ocieplania się klimatu na Ziemi, topnienia lodowców i podnoszenia się poziomu oceanów, wzrostu gwałtowności zjawisk pogodowych. Sami jesteśmy temu winni, bo produkujemy za dużo gazów cieplarnianych (zwłaszcza dwutlenku węgla), które zostając w atmosferze, utrudniają naszemu globowi pozbycie się nadmiaru gorąca.

Najbardziej z tego powodu może ucierpieć przemysł turystyczny. Na szczęście, są godne naśladowania pomysły na obniżenie emisji cieplarnianych gazów; przede wszystkim wspomnianego już dwutlenku węgla. A powstaje on niemal wszędzie: jest w niektórych napojach, wydychają go ludzie, ale też wydzielają samochody, węglowe fabryki prądu (dlatego, jeśli już zechcemy spędzać wolny czas lub zamieszkać na stałe w hausbocie, to zainstalujmy na nim elektrownię słoneczną). CO2 wydzielają też spalinowe silniki statkowe.

A jeden o drugim nie wie...

Ograniczenie produkcji CO2 pomoże Ziemi: uchroni wyspy przed pogrążeniem się w oceanie; przyniesie nam wiele innych korzyści.

Różne są pomysły na pomaganie klimatowi Ziemi. Niestety, nie zawsze o tych z pomysłami wiedzą potrzebujący wsparcia. Tak było około południa, 29 sierpnia, w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym (GPNT), przy ul. Trzy Lipy 3. Obradujący na dole, poziom minus 1, mówili: tramwaje wodne już nie pływają po Zatoce, bo to za drogie. Uczestnicy innego spotkania, na poziomie plus 1, zapewniali: wiemy, jak zmniejszyć koszty i mieć inne korzyści: zbudujmy wodne tramwaje na prąd! Niech konstruowanie takich pojazdów stanie się naszą, regionalną inteligentną specjalizacją. Dodatkowo, będziemy chronić klimat Ziemi. Zmaleje emisja dwutlenku węgla w transporcie morskim. Wzrośnie atrakcyjność turystyczna Polski, w tym Pomorza!

Mimo że obie grupy w GPNT były blisko siebie; około 10 sekund podróży pojazdem elektrycznym, czyli windą, to z początku jedni o drugich nie wiedzieli. Niewątpliwie, w niedalekiej przyszłości obie grupy zaczną ze sobą współpracować. Muszą współdziałać, jeśli Pomorskie ma być regionem, który sprosta konkurencji na świecie; także w zabiegach o zagranicznych turystów.

Klimatyczny prestiż

2. Mały katamaran na słonce resizeTroska o tramwaje wodne ma tu olbrzymie znaczenie. Rejsy tymi statkami z Gdańska na Półwysep Helski, latem, w pełni sezonu turystycznego, znacząco ułatwiają dotarcie do atrakcyjnego pasemka lądu. Szosa do Helu w wakacje jest tak zatłoczona samochodami, że niełatwo tam dojechać nawet służbom ratowniczym. A zrobi się na szosach luźniej, jeśli Trójmiasto z Półwyspem Helskim zaczną łączyć statki z silnikami elektrycznymi, albo z napędem hybrydowym, czyli spalinowo-elektrycznym. Będziemy mogli chwalić się, że zmniejszamy emisję gazów cieplarnianych, a to w świecie coraz bardziej się liczy.

Szansę, że elektryczne promy, tramwaje czy większe statki na prąd będą kursować po Zatoce Gdańskiej, w kanałach i rzekach delty Wisły, stwarzają członkowie Klastra Logistyczno-Transportowego Północ – Południe, istniejącego w Gdańsku. To właśnie reprezentanci tego skupiska reprezentantów biznesu i nauki rozmawiali 29 sierpnia na poziomie plus 1 w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym.

Kursowanie tramwajów wodnych po zatoce jest bardzo potrzebne – mówiono w tym samym czasie, 29 sierpnia, w GPNT, na poziomie minus 1, podczas ogólnopolskiej konferencji, zorganizowanej przez stowarzyszenie Gdański Obszar Metropolitalny. Temat tych obrad brzmiał: „Partnerskie projekty turystyczne – wnioski dla pasa nadmorskiego". Za mało jednak robimy na rzecz zelektryfikowania polskiej żeglugi, choć dokonania, godne powielania, już mamy.

Zadbaliśmy o dobry klimat w... norweskich fiordach

Statki na prąd mogą bardzo zmienić turystykę. Kto pierwszy je zacznie wykorzystywać, zyska przewagę w zabieganiu o turystów. Statki na prąd mogą wywołać niemal rewolucję wycieczkową. Turysta, korzystając ze środka transportu nie produkującego dwutlenku węgla (i innych niezdrowych pozostałości spalania) będzie miał satysfakcję, że nie szkodzi klimatowi Ziemi, nie przysparza powietrzu związków siarki. Będzie zadowolony, bo hałas spalinowego motoru nie przytłumi odgłosów natury. Usłyszymy więc podczas rejsu plusk wody, śpiew słowika...

Polacy wiedzą jak budować wodne pojazdy na prąd. Na razie, pożytek z mądrości polskich stoczniowców w tym zakresie ma... Norwegia. Tam, jesienią, w jednym z fiordów, zacznie kursować elektryczny prom, rodem z województwa pomorskiego.

Turystyczna mobilność elektryczna

- Pierwszy w świecie, duży statek elektryczny, który zostanie oddany do użytku w Norwegii, zaprojektowała firma w Pruszczu Gdańskim - mówi Tomasz Rawiński z Instytutu Elektrotechniki, Oddział w Gdańsku, szef Działu Rozwoju Biznesu. - Kadłub powstał w Polsce, w jednej z trójmiejskich stoczni. W Norwegii statek ten jest wyposażany w instalacje elektryczne, w tym w silnik do napędu tej jednostki.

Norweski prom elektryczny zbudowany w Gdańsku, według polskiego pomysłu, wyruszy w swój dziewiczy rejs w październiku bieżącego roku. Będzie kursował w jednym z fiordów. To pierwszy elektryczny statek w świecie, tej wielkości. Ma około 80 metrów długości i prawie 21 szerokości. Zmieści się na nim 120 samochodów oraz 360 pasażerów. Jego lekki, aluminiowy kadłub – to pomysł i wykonanie Polaków.

- Firma z Pruszcza Gdańskiego, która zaprojektowała ten statek, jest członkiem naszego Klastra Logistyczno-Transportowego Północ – Południe - mówi Marek Świeczkowski, przewodniczący Rady tego Klastra. - Zamierzamy wykorzystać fakt, że Skandynawowie planują rozwijać sektor mobilności elektrycznej. Rozmawialiśmy z Norwegami na temat zaspokajania ich zapotrzebowania. Możemy sprostać życzeniom Norwegów. Dlatego, zaproponowaliśmy władzom województwa pomorskiego, by nasz region wyspecjalizował się w budowie elektrycznych statków i pojazdów lądowych na prąd. Złożyliśmy wniosek o uznanie tej działalności za jedną z inteligentnych specjalizacji naszego regionu. Nazwaliśmy ją: Mobilność elektryczna. Polegałaby na produkcji statków oraz innych pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi. Mamy konkretną propozycję dla zarządu województwa, by stworzyć taki system. Sztandarowym produktem, jednym z pierwszych, mógłby być elektryczny statek lub prom pasażersko-samochodowy, kursujący z Trójmiasta na Hel. Zastąpiłby on tramwaje wodne napędzane silnikami spalinowymi. Statek taki pozwalałby na znaczne obniżenie kosztów transportu.

Dziesięć razy taniej i bez CO2

3. Deszcz zaatakował resizeJak wielkie byłoby to obniżenie wydatków? Zdaniem Tomasza Rawińskiego, nawet dziesięciokrotne. Takie jest bowiem w przypadku komunikacji samochodowej, gdy wydatki na używanie aut poruszanych silnikami spalinowymi porówna się kosztami eksploatacji pojazdów z napędem elektrycznym. Na statkach te korzyści mogą być jeszcze większe, bo warunki pracy silników spalinowych są na jednostkach pływających mniej korzystne niż w samochodach.

Oprócz ewidentnych korzyści finansowych, duże znaczenie ma też opinia w świecie, marka regionu, kraju, wyobrażenie o nim i jego mieszkańcach. W biznesie czasu wolnego jest to niezmiernie istotne.

Ważne jest nastawienie przemysłu do ochrony klimatu, czyli zmniejszanie emisji dwutlenku węgla. W Norwegii, statek, który obecnie obsługuje trasę przeznaczoną dla promu z Polski, emituje (zużywając paliwo płynne) 2680 ton dwutlenku węgla rocznie. Silniki elektryczne nie wytwarzają tego gazu cieplarnianego.

Dlaczego w sektorze komunikacji wodnej jest to tak istotne? Bo emisja CO2 ze statków rośnie – na co wskazuje Komisja Europejska, proponując wysokie wskaźniki redukcji emisji dwutlenku węgla.

Zdaniem Marka Świeczkowskiego i Tomasza Rawińskiego, reprezentantów Klastra Logistyczno-Transportowego Północ – Południe, duże korzyści może przynieść zainstalowanie napędu elektrycznego na jednostkach białej floty. Obecnie spalinowe statki tego typu, bardzo głośne, emitujące zanieczyszczenia, dają się we znaki podróżującym. Każdy pasażer czuje przykry zapach spalin. Zyskujące na popularności tramwaje wodne, kursujące po wodach Zatoki Gdańskiej, gdy zaczną wykorzystywać napęd elektryczny, zwiększą komfort podróży pasażerów i zmniejszą negatywny wpływ silników spalinowych na środowisko.

Są powody do strachu

Zmiany klimatyczne na Ziemi – wzrost średniej temperatury – powodują szybsze topnienie lodowców. Wskutek tego podwyższa się poziom mórz, także Bałtyku. Opady, huragany, stają się bardziej intensywne, silniejsze. To wzbudza przerażenie. Szkodzi też turystyce. W transporcie wodnym i lądowym w Gdańsku wyraźnie widać skutki ocieplania się na Ziemi klimatu i spowodowany tym wzrost intensywności żywiołów. Gdy pojawia się wiatr od morza, w stan pogotowia na Pomorzu stawiane są służby ratownicze, bo woda z Bałtyku wdziera się na brzeg, a z Zalewu Wiślanego - na tereny depresyjne w delcie Wisły. Powstaje tzw. cofka - woda w rzekach płynie od morza w głąb lądu.

Nie musi być huragan od morza, by doszło do katastrofy. Wystarczą obfitsze opady, by Gdańsk został sparaliżowany, odcięty od reszty Polski, akurat w pełni sezonu urlopowego. Tak stało się 9 lipca 2001 roku. Wówczas, po południu, w ciągu kilku godzin spadło tyle deszczu, ile zwykle niebo daje Gdańskowi w półtora miesiąca. Nie wytrzymał wał przeciwpowodziowy Kanału Raduni. Woda wyrwała się z Kanału i zatopiła tereny depresyjne; zalała między innymi główną ulicę Trakt Świętego Wojciecha, a także znajdujące się kilkadziesiąt metrów dalej tory międzynarodowej trasy kolejowej E65, łączącej Trójmiasto z Warszawą, a także (przez Bydgoszcz) z Poznaniem, Wrocławiem, Berlinem. Przez tydzień nie wyjechał tamtędy żaden pociąg z Gdańska, ani nie wjechał. Istniało też zagrożenie wybuchu epidemii.

Kilka lat później – kolejna katastrofa wydarzyła się w pełni sezonu. 1 lipca 2009 roku, na tory E65 w centrum Gdańska zsunęła się lawina żwiru, kamieni, cegieł – po krótkim, ale obfitym deszczu. Zmiany klimatyczne na kuli ziemskiej powodują bowiem, że zjawiska atmosferyczne stają się o wiele gwałtowniejsze, intensywniejsze.

Potrzebne jest Centrum Zmian Klimatu

W 1960 roku było na polskim Bałtyku 11 sztormów, a w latach 80. już 38 - czytamy w artykule pt. „Ocena skutków społeczno-gospodarczych zmian klimatu w Polsce" autorstwa prof. Macieja Sadowskiego, opublikowanym nakładem WWF. Szacuje się, że do 2080 roku morze podniesie się prawie o metr (są jednak szacunki, że ten wzrost będzie znacznie mniejszy; naukowcy z IMGW podają, że do 2070 roku Bałtyk „urośnie" średnio 30 centymetrów).

Jeśli te najczarniejsze przewidywania się ziszczą, wówczas w Polsce zostanie zalanych około 1789 kilometrów kwadratowych lądu. 880 hektarów Gdańska leży zaledwie metr powyżej obecnego poziomu Bałtyku, więc też znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Sytuację pogarsza zapadanie się miasta, średnio 1-2 milimetrów na rok. Straty Gdańska mogą wynieść w 2100 roku nawet 30 miliardów dolarów - stwierdza prof. Maciej Sadowski powołując się na artykuł pt. „Vulnerability of Poland's Coast to Sea-Level Rise", autorstwa Zbigniewa Pruszaka i Elżbiety Zawadzkiej, opublikowanym w „Coastal Engineering Journal", vol. 47.

Kto chce zobaczyć następstwa nasilania się destrukcyjnej aktywności morza, niech pojedzie do Jastrzębiej Góry. Tam, fale pochłonęły ośrodek wypoczynkowy „Horyzont". Cudem udało się ocalić obiekt „Bałtyk" oraz willę „Mewa". Setki milionów złotych przeznaczane są na umacnianie nadbałtyckich brzegów, także na Półwyspie Helskim. Nawet Westerplatte trzeba było bronić przed coraz silniejszymi sztormami.

Te zjawiska przerażają samorządowców. Dlatego pragną oni utworzyć do 2020 roku Centrum Zmian Klimatu „Mare Balticum" w Gdańsku. Koszt: Około 50 milionów złotych. Ma to być obiekt edukacyjny, promujący wiedzę o zrównoważonym rozwoju, zmianach klimatu oraz ekosystemach morskich. Głównym zadaniem Centrum będzie kształtowanie postaw społecznych sprzyjających ochronie środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony różnorodności biologicznej Morza Bałtyckiego oraz zapobiegania zmianom klimatu i adaptacji do tych zmian.

Idźmy w ich ślady...

4. Klimat.Cofka Motława resizePowstaje pytanie: skąd brać prąd do napędu statków? Przecież jego produkowanie w elektrowniach węglowych to jednocześnie emitowanie do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla. Na to również jest sposób: sięganie po energię Słońca. W Pomorskiem trwa intensywna edukacja młodego pokolenia w tym zakresie. Z powodzeniem realizowane są badania i wdrażane ich wyniki, w praktyce. Materialne efekty poznaje cały świat. Podczas międzynarodowych wyścigów łodzi solarnych pomorscy studenci (konstruktorzy tych łodzi) zajmują czołowe lokaty.

Badaniami w zakresie elektrycznych napędów na statkach zajmuje się m.in. Wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej. Uczelnia ta skonstruowała katamaran słoneczny „Solar". Może on pływać po wodach przybrzeżnych, w kanałach, na przykład w delcie Wisły. Na terenie tej delty zrealizowano niedawno unijny projekt „Pętla Żuławska – rozwój turystyki wodnej". W efekcie powstały m.in. 4 porty żeglarskie, 7 przystani jachtowych, 3 stanowiska cumownicze. Ten dorobek nie może się zmarnować. Żuławy i to co na nich zbudowano, może zostać zalane, jeśli efekt cieplarniany będzie się nasilał i wskutek topnienia lodowców podniesie się poziom wody w Bałtyku.

Wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze następuje też z powodów naturalnych. Naukowcy dowiedli jednak, że ludzie dość znacznie ten efekt cieplarniany potęgują. Musimy więc, jak tylko się da, zmniejszać to zagrożenie. Każdy z nas może to czynić, np. zużywając mniej prądu, wody. Firmy turystyczne mogą w znacznie większym stopniu niż zwykli obywatele, działać dla dobra Ziemi. W Pomorskiem to poszanowanie klimatu Ziemi, jest bardzo dobrze widoczne. Przykład: po ulicach Gdańska turystów wożą pojazdy z napędami elektrycznymi. Podobnie jest w Helu i w innych miejscowościach.

Wskutek tzw. cofki woda z Bałtyku zalewa znajdującą się w centrum Gdańska przystań promu spalinowego „Motława", należącego do Narodowego Muzeum Morskiego. Ta zasłużona placówka naukowa pragnie też przyczynić się do ochrony klimatu.

- Turystów do głównej siedziby naszego Muzeum na wyspie, woził będzie nowy prom, elektryczny - zapewnia dr inż. Jerzy Litwin, dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. - Zasilany będzie także z ogniw fotowoltanicznych, czyli energią słoneczną.

A może warto zasilać prądem (np. z elektrowni wiatrowych) napędy statków kursujących po Kanale Elbląskim? To dopiero byłby wzór dla świata: wykorzystywanie sił natury (ciężaru wody) i energii solarnej; bez produkcji dwutlenku węgla!

Jedna wielka szklarnia...

Dlaczego na Ziemi robi się coraz cieplej? Efekt cieplarniany powodowany jest coraz większą zdolnością atmosfery do zatrzymywania promieniowania Ziemi (m. in. cieplnego), w tym energii, dostarczanej przez Słońce. Z tego powodu na powierzchni Ziemi oraz w dolnych warstwach jej atmosfery jest cieplej niż byłoby, gdyby atmosfera nie istniała. Im więcej w naszym powietrzu jest tzw. gazów cieplarnianych (np. CO2), czyli zatrzymujących odpływ energii z Ziemi – tym goręcej. Na przykład na Wenus, której atmosfera składa się w 96 procentach z dwutlenku węgla, temperatura powierzchni tej planety osiąga około plus 450 stopni Celsjusza – czytamy na stronie http://muzeum.pgi.gov.pl – Państwowego Instytutu Geologicznego.

Gazami cieplarnianymi są także m.in. metan i podtlenek azotu – czytamy w broszurze pt. „Zmiany klimatu – o co chodzi?" wydanej przez Komisję Europejską. Gazy te należą do grupy niewidzialnych wyziewów powstających na wysypiskach śmieci oraz w wyniku hodowli bydła, uprawy ryżu i stosowania niektórych metod użyźniania pól uprawnych. Niektóre gazy cieplarniane wytwarzamy również w sposób sztuczny – np. tak zwane gazy fluorowane - wykorzystywane w systemach zamrażania i klimatyzacji, a nawet w butach sportowych. Do atmosfery gazy te, zwane również szklarniowymi (sprawiają one, że na Ziemi robi się tak jak w szklarni: wilgotno i gorąco) dostają się wskutek przecieków oraz niewłaściwego postępowania z urządzeniami już nam niepotrzebnymi.

Kazimierz Netka

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit