Wielka parada parowozów w Wolsztynie przyciągnęła około 30 tys. turystów

Wielkopolska pod parą

Ewa Przydrożny, dyrektor biura Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej (z lewej) i  Szymon Ziółkowski, mistrz olimpijski, rodowity poznaniak, który został twarzą kampanii promocyjnej „Wielkopolska – wielka historia, wielka przygoda”/ fot.: M. Perzyński

Ewa Przydrożny, dyrektor biura Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej, jest tak zafascynowana koleją, że nauczyła się „Lokomotywy” Tuwima po... czesku. Dała istny popis w Wolsztynie 27 kwietnia, gdzie odbyła się doroczna parada parowozów. Świadkiem popisu była grupa dziennikarzy, których WOT zaprosiła na wizytę studyjną w ramach kampanii promocyjnej „Wielkopolska – wielka historia, wielka przygoda”.

Na scenie też recytowano „Lokomotywę”, m.in. po niemiecku, bo Niemcy przyjechali w bardzo dużej liczbie. Przywieźli nawet kilka lokomotyw (w tym jedną typu militarnego – imponująca maszyna), które wzięły udział w paradzie. Szacuje się, że popisy 14 lokomotyw z Polski, Słowacji i Niemiec obejrzało około 30 tys. osób (dane policyjne).

- Tu zjeżdża cały świat, nie tylko na paradę – mówi dyr. Przydrożny. - To niewiarygodne, jak duża potrafi być miłość do parowozów. Niektórzy spędzają tu każdą wolną chwilę, przyjeżdżają z Japonii, Ameryki, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Czech. Płacą choćby za to, by mogli wejść do kabiny i wrzucać węgiel do kotła, a potem pucują parowozy. Są zagraniczni operatorzy turystyczni, którzy organizują wyjazdy specjalnie do Wolsztyna.

Na czym polega magia Wolsztyna? To jedyne miejsce w świecie, gdzie działa regularna linia obsługująca ruch pasażerski przy pomocy parowozów. Ciuchcie ciągnąc wagony kursują na trasie Wolsztyn – Poznań. Nie jest to więc linia muzealna, nie są to też przejazdy okazjonalne, jakich organizuje się sporo w świecie.

Jak to się stało, że ta archaiczna linia uchowała się? PKP uznało, że Wolsztyn to dziura, w którą nie warto inwestować, a tym samym linia nie została zelektryfikowana. Na szczęście nie została skasowana. Aż przyszedł czas, gdy okazało, że to dobro narodowe i ogromna atrakcja turystyczna. Są domy w świecie, gdzie doskonale wiedzą, gdzie jest Wolsztyn, a mają mgliste pojęcie o Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu.

Wolsztyn to skarb i władze samorządowe Wielkopolski zdają sobie z tego sprawę. Gdyby nie one, linia Wolsztyn – Poznań obsługiwana przez parowozy przestałaby istnieć. W PKP Cargo zastrzegają, że od władz wojewódzkich dotacji nie dostają, ale samorząd kupuje u nich usługę.

W Wolsztynie od tematu pieniędzy uciec się nie da. Wraca choćby, gdy mówi się o „Pięknej Helenie”. Jeszcze niedawno była na torze królową, obecnie stoi na bocznicy. Na jej remont potrzeba 2 mln zł. Nie wiadomo, skąd te pieniądze wziąć.

Władze wojewódzkie wspierają linię Wolsztyn - Poznań finansowo, a są to pieniądze dobrze wydane. Wracają w różny sposób. Wolsztyn przyciąga turystów, którzy zostawiają pieniądze w sklepach, hotelach, restauracjach. Z tego powstają miejsca pracy i podatki. Tego typu atrakcje, jak Wolsztyn, są też ważne wizerunkowo, a więc budują markę miejsca.Niestety, „Piękna Helena” w spektaklu „Światło – dźwięk – para” nie wystąpiła, choć jest utalentowaną aktorką - zagrała w wielu filmach. Zaproszono tylko parowozy sprawne/ fot.: M. Perzyński

PKP Cargo też mówi o budowaniu marki – swojej firmy. Dlatego na paradę parowozów wydał kilka procent swego budżetu marketingowego. Była to parada jubileuszowa, dwudziesta, więc wypadało, by miała godną oprawę. Na estradzie wystąpiły gwiazdy, na końcu imprezy zafundowano uczestnikom widowisko przy parowozowni „Światło – dźwięk – para” zakończone pokazem ogni sztucznych, a w międzyczasie można było sobie kupić kolejarską czapkę i inne kolejarskie akcesoria oraz.... stanąć w szranki na drezynach. Była to domena panów, co oczywiste, bo żeby siłą własnych mięśni wprawić drezynę w ruch, trzeba niemałej pary. Konkurowano solowo i zbiorowo. Nad przebiegiem konkursu czuwał mistrz olimpijski, Szymon Ziółkowski. Jest twarzą kampanii „Wielkopolska – wielka historia, wielka przygoda”.

Niestety, „Piękna Helena” w spektaklu „Światło – dźwięk – para” nie wystąpiła, choć jest utalentowaną aktorką - zagrała w wielu filmach. Zaproszono tylko parowozy sprawne. Kanwą opowieści była miłość, która musiała zmierzyć się z burzami dziejowymi. Było o odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wybuchu II wojny światowej, wywózkach na Syberię, odbudowie kraju z wojennych zgliszcz. Parowozy wyłaniały się co rusz z czeluści parowozowni w księżycowej poświacie, wzmocnionej światłami reflektorów, niczym duchy przeszłości. Przesłanie spektaklu? Jedyną wartością, która jest niezmienna, jest miłość.

Parowozownię w Wolsztynie trzymają przy życiu nie tylko pieniądze marszałka województwa, ale i miłość do parowozów setek ludzi na całym świecie, więc o jej los możemy być spokojni. Wielkopolska to wielka historia i wielka przygoda – także miłosna.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit