Kawa_ek dawnych Kresów na pograniczu dolno_l_sko-wielkopolskim

Wiedzą jak ugryźć problem

1.-Gora-1

Powiat górowski to biała plama na mapie turystycznej Dolnego Śląska, choć ma wspaniałe lasy i zabytki tej klasy, jak unikatowe Święte Schody i kościół św. Katarzyny wielki jak góra w Górze Śląskiej. Zabytki to jednak za mało, gdy ma się kiepskie położenie, a położenie Góry do pozazdroszczenia nie jest. Zawsze była na skraju zainteresowania decydentów, bo jest na skraju województwa - obecnie dolnośląskiego, a dawniej leszczyńskiego. Wiedzą tutaj jednak, jak problem ugryźć. Turystyczną Wunderwaffe będą ruskie pierogi.

Tylko na Festiwal Kultury Ludowej, który organizuje Zespół „Szkoła Podstawowa i Przedszkole" w Witoszycach, robią około 2 tys. pierogów. Dwie panie z obsługi szkoły - Teresa Pusz i Bronisława Harman - zwołują kobiecy zespół ze wsi i lepią. Jest wesoło, sypią się jak z rękawa dowcipy, piosenki, opowieści z Kresów. Bo rejon górowski to Kresy w pigułce, osiadło tu wielu Kresowian, wysiedlonych po 1945 r. z Kresów wschodnich Polskich, które zagarnął Związek Sowiecki. Pierogi, danie typowo kresowe, w rejonie górowskim to więc chleb powszedni. I okazało się, że turystyczny wabik. Dzieci, słysząc, że będą pierogi, ciągną jak pszczoły do miodu na festiwal do Witoszyc nawet z Wielkopolski. Tak pierogi stały się turystycznym zaczynem powiatu górowskiego, a wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąka, tym na starość trąci. Ponadto z dziećmi przyjeżdżają opiekunowie. Teraz wystarczy skonstruować pakiet turystyczny, żeby gości zatrzymać na dłużej, a już oni puszczą wici w świat o lokalnych atrakcjach.

Dzieło złotych rąk

2.-Gora-2Przede wszystkim powinni zobaczyć okoliczne pałace. Co prawda, niektóre wymagają interwencji ręki konserwatora, ale nawet w takim stanie, w jakim są obecnie, robią ogromne wrażenie. Po drugie, w Górze oprócz potężnego kościoła w centrum, na obrzeżu, w kompleksie kościoła cmentarnego, są Święte Schody, jeden z dwóch takich zabytków na Dolnym Śląsku (drugie, powszechnie znane, są w Sośnicy koło Wrocławia). Na rozwoju turystycznym zyskają wszyscy, między innymi Leszek Ciastoń, wytwórca makaronu z jaj kur zielononóżek, a społecznie - sołtys Witoszyc i motor Turnieju Piłki Siatkowej w tej wsi, na który zjeżdża około sto osób. Trzecia edycja jest za nami, zakończenie odbyło się 26 kwietnia. Po rozdaniu nagród podano między innymi swojski rosół z makaronem, oczywiści produkcji sołtysa. I ruskie pierogi, dzieło złotych rąk miejscowych gospodyń. Był też deser - chrusty z Chróściny, sąsiedniej wsi. Lokalnych produktów też więc tutaj dostatek, teraz zadanie przed Lokalnymi Grupami Działania, jak te wszystkie atrakcje zsieciować i znaleźć promocyjny klucz, który otworzy serca między innymi wrocławian. To dobrzy klienci, mają dusze odkrywców, ale zabiega o nie coraz więcej podmiotów, bo turystycznie budzą się gminy sąsiadujące z Wrocławiem - dotąd rolnicze, a dziś stawiające na usługi. Na przykład w gminie Kobierzyce w pobliżu terenów zamku Topacz rozpocznie się wkrótce budowa z prywatnych środków ogólnodostępnego basenu z atrakcjami wodnymi.

Turysta nie da się oszukać

Ma powiat górowski dobrego ambasadora. Tomasz Pilawka, dyrektor zakładu doskonalenia zawodowego we Wrocławiu, jest mocno związany z powiatem górowskim, choć obecnie mieszka we Wrocławiu. W rejonie górowskim się wychował, jest z nim związany rodzinnie, o swej małej ojczyźnie nie zapomina, co wcale nie jest takie częste i oczywiste. Na zakończenie Turnieju Piłki Siatkowej w Witoszycach przyjechał, ufundował puchar, po drodze zajrzał do kilku wsi, bo - ze swej inicjatywy i prywatnych funduszy - zaczął inwentaryzację atrakcji turystycznych Góry i jej okolic. To działanie niewdzięczne, bo żmudne i efekty widać dopiero często po latach. Ale właśnie od tego trzeba zacząć, jeśli chce się sensownie wypełnić katalog ofert turystycznych. Nie wszystko, co się świeci, to złoto. Turysta nie da się oszukać. Ważna jest między innymi dostępność obiektu. Pałac może być piękny, ale turystyczną atrakcją się nie stanie, jeśli jego właściciel nie udostępni go zwiedzającym. To samo dotyczy kościołów. Tomasz Pilawka uważa, że powiat górowski może zrobić turystyczną karierę, a tym samym - dać pracę zwłaszcza ludziom młodym. Dlaczego angażuje się społecznie w ten projekt? Uważa, że ludziom z małych ośrodków należy pomóc, żeby stanęli mocno na nogi. A dobro, które czynimy, do nas wróci. Naiwne? Jemu też ktoś kiedyś pomógł, zainwestował w niego swój czas, dał kredyt zaufania, a on go nie zawiódł. Byłoby dziwne, gdyby daleko nie zaszedł. Rówieśników chce zabrać w tę podróż.

Marek Perzyński

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit