Tradycja wpisana w XXI wiek

W Sernikach zacumowała … „Arka”

Wizyta w Ranczu Arka może być doskonałym wypoczynkiem od codziennego, miejskiego zgiełku.

Serniki w województwie lubelskim. Mała miejscowość leżąca niepełna dwa kilometry od trasy krajowej numer 19, łączącej Lublin z Białymstokiem. Do Sernik mają blisko mieszkańcy Lubartowa, ale (sprawdziłam to osobiście) niewielu tu dotarło.

Szkoda, bo miłośnicy architektury sakralnej mogliby zachwycić się zabytkowym kościołem, a przyrodnicy – poszukać atrakcji w dolinie rzeki Wieprz. Malowniczy, meandrujący akwen doceniają wędkarze. Coraz częściej płyną jego nurtem kajakarze. Pasjonaci takiego sposobu wędrowania być może zatrzymywali się na błoniach Rancza „Arka”, do którego chcę zaprosić wszystkich czytelników „Aktualności”. Trafiłam tu kilka lat temu, kiedy postanowiłam zweryfikować werdykt komisji, oceniającej najciekawsze regionalne produkty Lubelszczyzny.

Miejsce, stworzone przez Leszka Wronisza uplasowało się w wówczas w czołówce listy. Ranczo – a to wiem od samego gospodarza – powstało z miłości do… córki gospodarza. Uwielbiała zwierzęta i zamęczała tatę o ich kupno. Z kilku zrobiło się naprawdę pokaźne stadko. Rozrosło się do tego stopnia, że naprzeciw rodzinnego domu pan Leszek kupił kilkuhektarowe łąki, sąsiadujące z Wieprzem i zbudował na nich mały ogród zoologiczny. Jest on wyjątkowy. Po pierwsze, większość mieszkających tu czworonogów stanowią zwierzęta gospodarskie: konie, krowy, owce i świnie oraz drób. Jeśli jednak przyjrzą się im Państwo dokładniej, okaże się, że owce to „wrzosówki”, a świnie to margalice, także reprezentujące rasy pierwotne. Turyści, zaglądający do „Rancza” mogą (dosłownie) przytulić się do osiołków czy też kudłatych krów szkockich. W zagrodzie nie brakuje również „egzotariów”, na przykład strusi, muflonów czy też reniferów. Rudolf i Renia są prawdziwymi gwiazdami, zagrały bowiem w kilku reklamach oraz wystąpiły (oczywiście w towarzystwie właściciela) w programie telewizyjnym. W „Arce” mogą się czuć bezpiecznie. Mają bowiem duże, wygodne wybiegi i zagrody. Zwierzęta są przyzwyczajone do turystów. Może się jednak zdarzyć, że Państwa śladem podąży oryginalny stróż: oswojony bocian, kura czy też jeden z licznych kotów. Swoista koegzystencja robi wrażenie przede wszystkim na dzieciach, które w „Arce” nie mają czasu na nudę. Czeka na nich kolejka wąskotorowa, plac zabaw, maneż oraz teren, na którym można nauczyć się strzelania z łuku. Dzieci (dzięki dyskretnym podpowiedziom animatorów) przypominają sobie o dawno zapomnianych zabawach: grze w dwa ognie, ciuciubabce czy zbijanym. Starszych może rozczulić widok starych maszyn i sprzętów rolniczych. W altanie, gospodarz „Arki” zgromadził całą kolekcję egzotycznych przedmiotów. Każdy z nich ma swoją historię, a gromadzący je Leszek Wronisz jest niezrównanym gawędziarzem. Ranczo „Arka” ma swoich stałych gości. To z myślą o nich właściciele założyli fun-page na jednym z portali społecznościowych i wciąż aktualizują wpisy. Może więc w przypadku „Arki” receptą na sukces jest właśnie tradycja, wpisana w XXI wiek?

Więcej o tym miejscu na www.ranczoarka.pl

Monika Januszek

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit