Wójt miał pomysł, unia dała pieniądze

W kościele, w którym był tartak, powstanie muzeum i punkt widokowy

W prezbiterium będzie kaplica - mówi wójt gminy Nowa Ruda Sławomir Karwowski, wskazując na przód kościoła. W nawie zaś muzeum i galeria/ fot.: Marek Perzyński

Krosno potrzebne na jutro, żeby opowiedzieć o wczoraj

Wójta martwi, że nie ma wciąż krosna tkackiego. Ludność Gór Sowich przez wiele pokoleń utrzymywała się głównie z tkactwa lnu. Krosno najlepiej by to obrazowało. Wiele innych eksponatów wójt namierzył w okolicznych domach.

Atrakcją już samą w sobie będzie kościół, zbudowany częściowo z miejscowego piaskowca. Nietypowego piaskowca, dodajmy, bo noworudzki ma kolor czerwonawy. Z niego jest i portal wejściowy, i wieża, którą już odczyszczono. Dach kościoła pokryty zostanie łupkiem, podobnie jak dawniej wiele domów w Sudetach. Wieża dostanie nowy dzwon. O imieniu Jan, bo tego świętego akceptują w pełni i katolicy, i ewangelicy.

A propos - co na metamorfozę poewangelickiej świątyni w Ludwikowicach Kłodzkich ewangelicy? Przyklasnęli. Połączenie kultu i kultury - to najlepsze co mogło tę świątynie spotkać.  Na przywrócenie mu dawnej funkcji nie ma szans. Katolicy go nie chcieli - mają swój. Ewangelicy? Nie ma ich w okolicy wielu, więc nie zdołaliby go utrzymać. Już w 1946 roku ewangelicy z okolicy skupili się w zborze w Nowej Rudzie. Ekumenizm nie był jeszcze w modzie, więc katolicka większość niewiele wiedziała o tutejszej gminie ewangelickiej. Jej uwagę zwróciła tylko pani pastor, która zimą przyjeżdżała do swych parafialnych owieczek saniami zaprzężonymi w… wilczura - pisze Tadeusz Bieda, miejscowy historyk, w książce o dziejach wsi w gminie Nowa Ruda („Wśród malowniczych wzgórz nad Włodzicą“). Dodaje, że parafia ewangelicka w Ludwikowicach Kłodzkich powstała dopiero w 1927 r., wcześniej ewangelicy przynależeli do parafii w Nowej Rudzie. Budowę kościoła, według projektu Iwana, berlińskiego architekta, zainicjowano w 1929 r. Prowadzono ją w iście ekspresowym tempie - świątynię otwarto 29 września 1939 r. We wsi zamieszkał pastor, ale już wcześniej działała tu szkoła ewangelicka. Po II wojnie światowej na Dolnym Śląsku wszystko się zmieniło, także stosunki wyznaniowe. Liczba ewangelików, którzy stanowili w wielu rejonach większość, spadła tak znacznie, że dziś stanowią diasporę. Kościoły, które im służyły, zaczęły być problemem. A mogą być dobrodziejstwem, pokazuje przykład z Ludwikowic Kłodzkich. 

(mp)


Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit