Pamiątki z regionu

Utytułowana i nagradzana – kiedy wreszcie legalna?

Utytułowana i nagradzana – kiedy wreszcie legalna?

Produkty lokalnej gastronomii to wielki potencjał dla turystyki, a ich obecność w ofercie turystycznej regionu wzbogaca jego atrakcyjność. Organizatorzy turystyki starają się włączyć do programów wycieczek wizyty w regionalnych karczmach, degustacje miejscowych przysmaków oraz spotkania z producentami. Prezentacja niektórych produktów może jednak natrafić na prawne bariery.

Nawet wpisana na oficjalną listę produktów tradycyjnych województwa małopolskiego w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi śliwowica łącka, jeden z najbardziej rozpoznawalnych kulinarnych symboli małopolskiej Sądeczcyzny, nie może być sprzedawana, a jej produkcja jest nielegalna. Śliwowica łącka jest też laureatką konkursu „Pamiątka z regionu” organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną. Delegacja gminy Łącko wiozła ją z Beskidu Sadeckiego aż  do Minnessoty w USA na festiwal destylatów, gdzie konkurowała między innymi ze szkocką whisky i również została doceniona. Pojawia się na świętach samorządów i w prezentach dla ważnych gości, bez niej nie można wrócić z wakacji w okolicach Łącka, gdzie pełno kwitnących sadów i szlachetnych owoców.

Taka promocja to murowane kłopoty

Obok śliwowicy łąckiej na prestiżową listę dostała się również „Śliwowica Wyborna”  z miejscowości Chełm pod Krakowem. O rejestrację zadbał miejscowy proboszcz, który wywiódł tradycje pędzenia trunku ze śliw od starych receptur Klasztoru Bożogrobców. W starych księgach zapisano, że bracia trudnili się tym procederem już w wiekach średnich, stąd dzisiejsza działalność „bimbrownicza” ma ugruntowana pozycję. Mimo, że proboszcz postarał się o aranżację ciekawego muzeum w przykościelnej dzwonnicy i budowę platformy  widokowej na dolinę rzeki Raby i Pogórze Wielickie, myśląc przy tym w kategoriach promocji turystycznej tego zakątka Małopolski - nabawił się z powodu promocji śliwowicy kłopotów w relacjach z władzami.

Domowa nalewka na TarninieJest wiele trunków wpisanych w lokalną markę, którym przypisuje się związki z historią i dziedzictwem kulturowym. Izdebnik powołuje się na tradycyjne receptury dawnej fabryki Księcia Reinera słynącej z produkcji jarzębiaku. Dziś miejscowa nalewka o nazwie „Jarzębiak” gości na stołach podczas miejscowych festynów, w prezentacjach kół gospodyń wiejskich czy lokalnych grup działania. Karczma w Krzywaczce każdego roku we wrześniu organizuje święto jarzębiny, gdzie słynny trunek pojawia się obok przetworów i soków jarzębinowych. Tu w pobliżu, w dawnym zajeździe poczty konnej zatrzymał się  opuszczający na zawsze ojczyznę Fryderyk Chopin i być może łyk doskonałego jarzębiaku towarzyszył jego wędrówce na wygnanie.

Co u sąsiadów prawnie dozwolone, u nas zakazane

Wieloletni wójt gminy Łącko, Franciszek Młynarczyk wraz z radnymi gminy i władzami województwa, czynił starania podejmując rozmowy z resortami rolnictwa i finansów, by śliwowicę zalegalizować bez konieczności uruchamiania przemysłowej produkcji. Są kraje, które stosują takie rozwiązania.  Za przykład podaje się Austrię, w której legislacja pozwala rolnikom na sprzedaż niewielkich ilości wyprodukowanych przez siebie napoi alkoholowych.  Takie możliwości wzmacniają  ofertę agroturystyki, która w Austrii jest szczególnie dobrze rozwinięta, w połączeniu z  produktami takimi jak  „Szlak Jabłkowy” w Styrii czy projekt „Landlust”, czyli renowacja zabytkowych wiejskich chałup i przystosowanie ich do przyjmowania gości. Podobnie rzecz ma się na Bałkanach, gdzie dopuszczalne jest  komercyjne ugaszczanie turystów mocnymi trunkami własnej produkcji.

Najlepiej smakują te nielegalne

Nasi producenci nie mogą handlować nalewkami bez akcyzy.  Nie sposób tych przepisów obejść, toteż miasto Tarnów, odwołując się do historycznych tradycji  związanych z owocami tarniny zdecydowało się zlecić produkcję swojego kulinarnego produktu „Tarninówki” zakładowi produkcyjnemu monopolu państwowego. Dzięki temu historyczne miasto Tarnów  promowane jest przez  „Tarninówkę” - słodką nalewkę z tarniny w wybranych punktach sprzedaży, w tym w sklepach wolnocłowych na lotniskach Polski.  Tarnina  porastająca stoki góry św. Marcina dała miastu nazwę  i była wykorzystywana już za czasów założyciela miasta, Spycymira herbu Leliwa, zwanego także Spytkiem z Melsztyna. Czy na produkcji przemysłowej stracił domowy smak nalewki? Najlepiej wszak smakują te „nielegalne symbole regionu” wówczas, gdy są serwowane przez gospodynie wprost na stołach kiermaszy czy festynów ludowych, na stoiskach promocyjnych regionów, podczas imprez okolicznościowych czy targów turystycznych. A bogactwo smaków jest wielkie, od słodkich  nalewek owocowych  z wiśni, porzeczek czy malin i mocnych destylatów ze śliw, jabłek, gruszek, poprzez  zdrowotne, nieco gorzkawe nalewki sosnowe i orzechowe, aż po różnego rodzaju miodówki z pasiek. Swojej fasolowej wysokoprocentowej receptury dorobiła się nawet kuchnia fasolowa z Doliny Dunajca, wykorzystująca fasolę „Piękny Jaś”.

Elżbieta Tomczyk-Miczka

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit