Sulistrowiczki koło Wrocławia

Turystyczny ożenek

Obraz przedstawiający bł. Jana Pawła II w sanktuarium w Sulistrowiczkach to pamiątka ślubu Agnieszki Rakowieckiej i Sławomira Szpota. Obok nich - ks. prał. Ryszard Staszak / fot.: Marek Perzyński

Turyści są zachwyceni, że przybywając po źródlaną wodę na Łąkę Sulistrowicką lub wędrując po Masywie Ślęży mogą w niedzielę w trampkach i dresach wziąć udział w mszy, a w sobotę czeka ich zwykle ślub. Nic to, że cudzy. Jest na co popatrzeć.

Limuzyny, kreacje jak z „Dynastii”, operowe śpiewy. I fama, że tu zawarte związki są trwałe i szczęśliwe. O czym przekonał się między innymi znany aktor Robert Gonera. Jeśli więc ślub, to w kaplicy w Sulistrowiczkach w cieniu góry Ślęży, ślubują sobie narzeczeni. Ślubowali sobie na całe życie w Sulistrowiczkach także Agnieszka Rakowiecka i Sławomir Szpot (oboje są spod Łagiewnik: on z Ligoty Wielkiej, ona z Olesznej). Ich ślub (20 sierpnia br.) był o tyle nietypowy, że przed tym, jak wypowiedzieli sakramentalne „tak”, powiesili osobiście na bocznej ścianie portret Jana Pawła II, od 1 maja tego roku błogosławionego, ale tylko urzędowo, bo Polacy i tak uważają go za świętego. Podobnie jak Rzymianie, którzy w dniu pogrzebu papieża-Polaka na pl. św. Piotra wznosili transparenty: „Santo Subito!”, czyli „Święty natychmiast!”.

- Wszyscy wiemy, kim był dał nas Jan Paweł II - powiedział poświęcając portret papieża ks. dr prał. Ryszard Staszak, kustosz sanktuarium, zarazem miejscowy proboszcz i budowniczy kaplicy w Sulistrowiczkach. Pannie młodej zaszkliły się oczy, a ojciec pana młodego, wójt Łagiewnik, pokraśniał wyraźnie z zadowolenia, choć rządzi w sąsiedniej gminie, ale przecież narodowa duma nie zna administracyjnych granic. Pozostało zawiesić obraz. Jan Paweł II ma tu doborowe towarzystwo. Obok wisi portret ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, kandydata na ołtarze. A na przeciwnej stronie - kopia obrazu Matki Boskiej Sobieskiego z wrocławskiej archikatedry, który osobiście ukoronował Jan Paweł II.

Bywa, że młoda para bierze ślub w Sulistrowiczkach z własnym księdzem. Bywa też, że musi  podelektować się przymusowo przed kaplicą przyrodą, bo ci, co wzięli ślub wcześniej, blokują wejście odbierając gratulacje, a są tak szczęśliwi, że nie zauważają, że inni też by chcieli. Powstanie kaplicy uaktywniło okoliczne ośrodki turystyczne, które są w stanie organizować wesela. Weselić się można też kameralnie i indywidualnie, w kawiarce parafialnej koło kaplicy, w której kołacza weselnego wprawdzie nie podadzą, ale zawsze są herbata, kawa, ciastka i lody. Jej obsługa służy też informacją turystyczną.

Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit