Bożonarodzeniowe jarmarki na Dolnym Śląsku

Sprawdzone wzorce

Niemiecki jarmark bożonarodzeniowy…Więcej »

Jarmark adwentowy u niemieckiego małżeństwa w pałacu Łomnica, jarmark bożonarodzeniowy w typowo niemieckim stylu na wrocławskim Rynku, świąteczne iluminacje w Jedlinie-Zdroju niczym w Las Vegas, jarmark produktu regionalnego w Jaworze. Dolny Śląsk sięga po najlepsze wzorce, żeby błysnąć podczas świąt.

Rok temu jarmark bożonarodzeniowy we Wrocławiu zrobił klapę, choć wabił najwyższą w świecie choinką – a przynajmniej tak ją reklamowano. Służyła zań iglica przed Halą Stulecia, oczywiście odpowiednio ucharakteryzowana. Radio i telewizja trąbiły jednak, żeby lepiej się w rejon Hali Stulecia nie wybierać autem, by nie robić większego tłoku i korków, które w tym rejonie dają się we znaki kierowcom. Wrocławianie posłuchali. Odwiedzających jarmark było tak niewielu, że niektórzy wystawcy nawet nie otworzyli budek, choć za nie zapłacili. Nie pomogło sztuczne lodowisko, integralna część jarmarku.

„Jestem zwariowana za Tobą”

Władze Wrocławia wyciągnęły z porażki wnioski i w tym roku jarmark zrobiły w centrum miasta - przy Ratuszu i biegnącej od Rynku ul. Świdnickiej. Co więcej, sięgnęły po sprawdzony wzorzec - jarmark niemiecki. Sprowadziły z Niemiec urządzenia, w tym obiekt przypominający wiatrak, w wieży którego stoją figury Świętej Rodziny. W dolnej partii tej konstrukcji sprzedaje się grzane wino z goździkami. Obok jest wesołe miasteczko. Bilety sprzedają w budkach z napisami „Kasse”, co wrocławianom nie przeszkadza. Dzieci i dorośli przechadzają się po rozświetlonym kolorowymi lampkami wesołym miasteczku, w którym wystawiono żywe obrazy przedstawiające najbardziej znane baśnie, np. o Jasiu i Małgosi (tu wstęp wolny).

W części typowo handlowej spotkamy polskich górali z osypkami, kapciami i baranimi skórami, ale też niemieckich i austriackich wystawców oferujących np. serca piernikowe. Takie pierniki u nas kojarzą się z walentynkami, a w Niemczech to tradycyjny prezent bożonarodzeniowy. Pierniki sprowadzono z Niemiec, zdradziły je lukrowane napisy: „Miłość jest za Ciebie za mąż wyjść”, „Jestem zwariowana za Tobą”, „Miłość jest nigdy nie być samotnym”. Przetłumaczono je wprost z niemieckiego. Ale i to wrocławianom nie przeszkadza.

Krocie na świąteczny wystrój

Właściciele pałacu Łomnica koło Jeleniej Góry – niemieckie małżeństwo – postanowili przeszczepić z Niemiec na polski grunt tradycje jarmarków adwentowych. Zorganizowali go w listopadzie, kolejny raz. I tu były serca piernikowe, ale też wyroby i przysmaki miejscowych twórczyń ludowych.

Wrocław wydaje co roku krocie na świąteczny wystrój centrum miast, ale podczas świąt znacznie głośniej o znacznie mniejszej i biedniejszej Jedlinie-Zdroju. Jej mieszkańcy prześcigają się w dekoracjach świątecznych domów. Cieszy to zakład energetyczny: jeden dom potrafi oświetlać 25 tysięcy żarówek!

Od kilku lat święta na Dolnym Śląsku nie mogą się obyć bez telewizyjnej relacji z tego kurortu, który chciałaby błyszczeć w mediach też poza okresem świąt. Jego władze myślą poważnie o rozwoju turystyki, o czym może świadczyć uwieńczona sukcesem próba poszukiwania źródła wody mineralnej. Woda lecznicza znów tryska w pijalni. Poprzednie źródło zanikło w wyniku szkód górniczych.

Dekoracje znikną dopiero w marcu

Wrocław nie daje jednak za wygraną. Lśniące lodowym blaskiem drzewka w kilku miejscach i choinka w typie modern w Rynku już się opatrzyły, ale nie skończyły się pomysły – fontanna przy pl. Jana Pawła II dostanie oświetlenie imitujące zamarzniętą wodę. Rok temu świąteczne dekoracje kosztowały Wrocław 1,5 mln zł, w tym roku pochłoną 1,7 mln. Dekoracje świąteczne znikną dopiero w marcu.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit