Przekonali go turyści, którzy pytali o nocleg

Sołtys turystycznie wzorcowy

Stado danieli przybiega na jedno zawołanie

Sołtys Wambierzyc na Dolnym Śląsku to książkowy przykład, że można zupełnie nieźle zacząć żyć z turystyki pod warunkiem, że robi się to z sercem. Założył skansen, w którym można pogłaskać jelenia, przywołać stado skocznych danieli, spotkać się oko w oko ze strusiem i zobaczyć dziesiątki przedmiotów dziwnych nawet dla obecnych mieszkańców wsi. Na przykład... chomąto na psa.

- Prawdziwą wartość ma cały zbiór, a nie poszczególne drobiazgi – mówi sołtys Marian Gancarski, który kolekcjonerstwem zajął się ponad 30 lat temu.

Podszedł do turystyki jak do jeża

Zaczęło się od poniemieckiej broni. Znalazł ją pod stropem starej szopy, chciał sprzedać, ale zatrzymał, bo za mało dawali. Kończąc szkołę górniczą miał już spore kolekcje: broni palnej, starych kufli, zegarów. Sprzedał część przedmiotów, gdy po pięciu latach postanowił kupić w rodzinnej wsi gospodarstwo rolne. Wkrótce ponownie zainteresował się starociami. Oglądało je wielu ciekawskich. Aż przyszły lata dziewięćdziesiąte (XX wieku) i gospodarowanie na 16 ha stało się mało opłacalne, więc pan Marian zaczął rozglądać się za czymś innym. Pracownice ośrodka doradztwa rolniczego mówiły, że przyszłość ma agroturystyka, ale miał opory, żeby się przestawić. Przekonali go turyści, którzy czasami pytali o nocleg. W końcu zamienił na skansen całe gospodarstwo rolne: chlew, stajnię, warsztat i spichlerz. A w pomieszczeniach mieszkalnych zrobił pokoje gościnne dla letników.

Strusie, które zapuszczają żurawia

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit