Jeśli zrobimy z polskich i czeskich zamków i pałaców wspólny produkt turystyczny, nikt nas nie przebije z ofertą

Polska branża turystyczna w… Czeskim Raju

Huta w Železným Brodzie. Żeby zobaczyć z bliska, żeby wygląda obróbka szkła, trzeba użyć specjalnych okularów. Tak zrobiła m.in. Irena Kempisty, naczelnik Wydziału Kultury i Turystyki Urzędu Miejskiego w Jeleniej Górze/ fot.: Marek Perzyński

Zamki Czeskiego Raju nie muszą być konkurencją dla Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej, wprost przeciwnie, to świetny materiał na wspólny transgraniczny produkt turystyczny. Czesi pochwalili się Polakom swoimi zamkami i pałacami 24 i 25 maja, a Czesi podobną wizytę studyjną odbyli na ziemi jeleniogórskiej wcześniej i też byli zachwyceni.

- Nie wiedzieliśmy, że macie takie bogactwo - kiwali głowami zwiedzając dawne rezydencje szlacheckie na ziemi jeleniogórskiej, zamienione na hotele i restauracje przez ich obecnych polskich właścicieli.

Robert Szuber, szef Lokalnej Organizacji Turystycznej Szklarskiej Poręby, był jednym z uczestników wizyty studyjnej w Czeskim Raju (około 60 km od polskiej granicy). Uważa, że tylko kontakty bezpośrednie mogą przełamać lody między oboma narodami. Podobnego zdania jest burmistrz Turnova, miasta, które jest stolicą Czeskiego Raju - krainy, która nie ma granic administracyjnych, bo rozpościera się na obszarze obejmującym trzy czeskie kraje (odpowiedniki polskich województw), a nazwana tak została w XIX wieku, gdy turystyka zyskała miano masowej i licznie przybywano w te okolice podziwiać wbudowane w skały wspaniałe zamki (komuniści wywłaszczyli po 1945 roku ich właścicieli, ale niczego nie zniszczyli, dzięki czemu są to wspaniałe muzea wnętrz i jest to topowy produkt turystyczny Czech), skalne miasta, urokliwe wiejskie chałupy z podcieniami i balkonami, no i lokalne browary oraz typowe czeskie knajpki.

- Owszem, były uprzedzenia Czechów do Polaków związane między innymi z interwencją sił Układu Warszawskiego w 1968 roku w Czechach, w czym polskie wojsko uczestniczyło, ale młode pokolenie patrzy bardziej w przyszłość, a nie w przeszłość - zastrzega burmistrz Turnova Tomáš Hocke. - I to podejście w branży turystycznej widać. Na pograniczu Czesi i Polacy są sobie bardzo potrzebni, więcej - jesteśmy na siebie skazani.

- Poprzez Euroregion Nysa realizujemy szereg projektów, z których korzystają obie strony - mówi Irena Kempisty, naczelnik Wydziału Kultury i Turystyki Urzędu Miejskiego w Jeleniej Górze. - Na przykład strona czeska wystąpiła z projektem Festiwalu Żydowskiego, który ma zarówno odsłonę polską, jak i czeską. Uatrakcyjnia to ofertę kulturalną i turystyczną obu miast.

Wizyta w synagodze to żelazny punkt wizyty studyjnej każdej grupy, która przyjeżdża doRobert Szuber, szef  Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie, z kopią Tory w synagodze w Turnovie/ fot.: Marek Perzyński Turnova. Hitlerowcy niszczyli synagogi, ale w Turnovie przetrwała, ponieważ stoi w ciągu zabudowy miejskiej. II wojnę światową przetrwało tylko kilka rodzin żydowskich z Turnova. Wróciły, ale liczebnie byli zbyt słabi, by odbudować gminę żydowską. Ponadto czescy komuniści zaciekle walczyli z religią, także mojżeszową, nie było klimatu, żeby gmina mogła się restytuować. Synagogę zamieniono w magazyn, przedzielono ją ścianką działową na pół, wstawiono windę, którą przez okno na piętrze transportowano towary do pobliskich sklepów. Niedawno władze Turnova synagogę odnowiły i zrobiły z niej atrakcję turystyczną. Ściągnęli z Pragi nawet kilka oryginalnych eksponatów. Hitler zamierzał otworzyć w Pradze muzeum żydowskie po tym, gdy ten naród zamorduje. Niestety, oryginalna Tora z synagogi w Turnovie nie ma szans do niej wrócić. Jest w USA. - Komuniści różne rzeczy sprzedawali - mówi bez ogródek przewodniczka po synagodze (notabene Czeszka świetnie posługująca się językiem polskim).

Granat – kamień narodowy Czech

Czesi są pragmatyczni, nawet gości podejmowanych podczas wizyty studyjnej prowadzą do miejsc, gdzie można zrobić zakupy. Są to galerie granatu. Bo Czeski Raj (geopark UNESCO) i jego okolice to mikroregion nie tylko niezwykły krajobrazowo, ale i bardzo zasobny mineralogicznie. Już w XVI wieku zaczęto obrabiać granaty w Turnovie, wiek później produkcję rozwinięto, a w wieku XVIII hulała na całego i tak zostało do dziś. Granat, kamień o wspaniałej rubinowej barwie, nadaje się wspaniale na wyroby jubilerskie. W jednej ze spółdzielni w Turnovie zajmuje się tym ponad sto osób. W galerii można zobaczyć, jak się go ręcznie obrabia, co nie jest łatwe. Granaty z Turnova mają zazwyczaj jeden, dwa milimetry. Ale Czesi są pracowici i nawet z drobiny potrafią wyczarować cuda i zrobić z niej nie lada atrakcję. Granat traktowany jest jako kamień narodowy Czech, wyroby z granatów wręczane są wybitnym osobom, które odwiedzają ten kraj. Na elitarną listę obdarowanych wpisano m.in. papieża Jana Pawła II, angielską królową Elżbietę i żonę obecnego prezydenta USA. Nie ma lepszej reklamy dla granatów z Czeskiego Raju.

Granatami zdobiono czepce, ważny element stroju ludowego, który noszono w rejonie Turnova. Jeden z czepców można zobaczyć w Turnovie w Muzeum Czeskiego Raju z dużą ekspozycją mineralogiczną (mają tu m.in. kopie największych diamentów świata). Wyroby jubilerskie i stare urządzenia do obróbki nie wzbudzają jednak takich emocji, jak skrzynia z… piaskiem. Wprawdzie na kartce jest ostrzeżenie, że można ze sobą zabrać tylko jeden granat, ale mało się kto tym przejmuje. Poszukiwanie granatów w żwirze jest zaraźliwie, jak gorączka złota. W galerii granatu, mieszczącej się w pobliżu turnowskiego rynku, takich poszukiwań też można spróbować i nawet plastikowy woreczek na łup dadzą. Od poszukiwań w granatonośnym piasku palce robią się żółte, ale to jedyny mankament. Granat warto mieć, bo ponoć dobrze wpływa na serce, krew i krążenie, co skojarzono z jego ciemnoczerwonym kolorem. W lecznicze właściwości granatu dawniej wierzono na serio.

Granaty doskonale komponują się z perłami rzecznymi. Są malutkie, ale piękne i można dla nich stracić głowę. Za nielegalne wydobycie w Kwisie (rejon Świeradowa-Zdroju i Mirska) pereł tak właśnie karano. Była to jedyna rzeka na Dolnym Śląsku, gdzie się rodziły. Była, bo w XIX wieku zaczęto pola nawozić i Kwisę zanieczyszczono. Perły, które wykorzystywane są do produkcji jubilerskiej w Turnovie, pochodzą z rzeki Otava w południowych Czechach.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit