Słynny park miniatur w Kowarach otwiera filię w Niechorzu

Małe jest piękne i… świeci

Marian Piasecki przy jednej z miniatur latarni, które staną w tym roku nad samiuśkim morzem w Niechorzu / fot.: Marek Perzyński

Polskie morze tętni życiem przez trzy, góra cztery miesiące w roku, a potem plaża - niestety przysłowiowa, czyli pustka. Ale polskie wybrzeże można uatrakcyjnić, ściągając turystów przez cały rok, uważa Marian Piasecki, który w otulonych górami Kowarach (Dolny Śląsk) zbudował bijące rekordy frekwencji (ponad 300 tys. turystów rocznie) Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska.

Marian Piasecki postanowił otworzyć w 2012 roku Park Latarni Morskich w Niechorzu (gmina Rewal), czyli nad samiuśkim Bałtykiem. Już zaczął montaż miniatur. W miejscu, skąd widać oryginalną latarnię w Niechorzu, zbudowaną ponad 130 lat temu.

Latarnie w miniaturze premierę miały rok temu w Kowarach, stały przed Parkiem Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, budząc podziw i zdumienie. Podziw, bo jota w jotę są takie same jak oryginały, tylko w skali 1:10. Zdumienie - że latarni mamy aż tyle i są to budowle tak samo interesujące architektonicznie, jak na przykład pałace, zamki czy kościoły. Ale dawniej nawet fabryki budowano tak, żeby  były i funkcjonalne, i cieszyły oko. No i jeszcze jedno: miniatury świecą i są podświetlone, jak oryginały.

Do końca ważyło się, gdzie staną latarnie Piaseckiego. Pierwotnie miały „zacumować” w porcie Kamień Pomorski, bo to miasto partnerskie Kowar, jednak brano pod uwagę też inne miejscowości. Marian Piasecki ogłosił coś w rodzaju castingu. Wygrał ten, kto zrozumiał, że to nie Piaseckiemu robią honor udostępniając teren, ale to o Piaseckiego należy zabiegać, gdyż jest gwarantem sukcesu. Zaczynał od zera, a dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek turystycznych Karkonoszy. Gdyby nie park miniatur i dwie podziemne trasy turystyczne, Kowary byłyby sennym, poprzemysłowym miasteczkiem. Zdobył za swe działania wszystkie najważniejsze nagrody, jakie można mu było przyznać za promocję Dolnego Śląska. Nie ma notabla, którego nie wieziono by do niego, gdy odwiedza okolice Jeleniej Góry. Piasecki daje bowiem pewność usługi na najwyższym poziomie. I jest otwarty przez cały rok. Także w sensie metaforycznym. To, że odniósł ogromny sukces, jest zasługą jego charakteru. Otwarty na człowieka, z ogromną kulturą osobistą i empatią - u niego najważniejszy jest turysta.

Skąd pomysł na filię nad morzem? W Kowarach nie ma już terenu, na którym mógłby stawiać kolejne makiety zabytków, a pracownia modelarska działa. Musi, bo trzeba konserwować makiety i żal zwolnić wybitnych fachowców. Zwalnia się raz, a wykształcić fachowców nie jest łatwo.

Gdańsk Nowy Port, Krynica Morska, Czołpino, Stilo, Hel, Rozewie, Niechorze, Jarosławiec - te latarnie wyszły z pracowni w Kowarach jako pierwsze. Potem zabrano się za Świnoujście, Sopot, Jastarnię, Darłowo i Ustkę, ale cóż to byłby park nadmorski latarni bez Kołobrzegu, Gdańska Nowego Portu i Rozewia Starego, więc i one powstaną.

- Latarnia w Rozewiu Starym jest nieczynna, ale i ją postanowiliśmy zbudować, żeby był komplet - mówi Marian Piasecki.

A powstaną też miniatury latarni w Gdyni Oksywie, Jastarni Bór, Helu i Krynicy Morskiej, które „poległy” podczas II wojny światowej.

Budowa jednej latarni kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, to iście benedyktyńska robota. Są szanse, że w cieniu latarni staną też zabytki Pomorza, a z pewnością powstanie kawiarnia, podobnie jak w Kowarach. Z lokalnymi specjałami. I, podobnie jak w Kowarach,  turystów będą oprowadzać przewodnicy. Preferowani kandydaci do pracy - ze znajomością języków obcych. W Kowarach zatrudniono nawet przewodnika z językiem czeskim.   Marek Perzyński

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit