Szlakiem kuchni polskiej

Kuchnie regionalne to znakomity produkt marketingowy

Spotkanie w sprawie szlaku kulinarnego…Więcej »

Janusz Stańczyk, zapytany, czy mają rację, mówi, że to kuchnia przynajmniej 11 regionów, ale przecież są to polskie regiony, więc nie ma o co kopii kruszyć. Jednym słowem mamy do czynienia z polskimi kuchniami regionalnymi. Inna jest podlaska, inna wielkopolska, podhalańska, kresowa, kaszubska. Wpływa na to wiele czynników, m.in. uwarunkowania geograficzne, możliwości zdobycia produktów (ryby na Kaszubach, mięso owiec na Podhalu), ale i naleciałości kulturowe, wynikające m.in. z rozbiorów. Na Dolnym Śląsku sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, bo to region, który po II wojnie światowej przeżył prawie całkowitą wymianę ludności. Odeszli Niemcy, przyszli Polacy. Nie mają więc własnej kuchni regionalnej i Karkonosze, i sąsiadujące z nimi Góry Izerskie. Przybyli tu przesiedleńcy m.in. z dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Jednak ten tygiel kulinarny to właśnie jeden z atutów tego subregionu. Wybrane obiekty gastronomiczne mogą specjalizować się w kuchni specyficznej dla jednego regionu, nie rezygnując z dań, które dotąd miały w karcie. Ulotki i billboardy zaprowadzą turystów pod dany adres. Szlak kulinarny sygnalizowany byłby już w Bolkowie, więc przed wjazdem w Kotliną Jeleniogórską.

Kulinarne festiwale

Przed Januszem Stańczykiem trudne zadanie. Zacząć trzeba od szkolenia kucharzy i personelu lokali, a powinni uczyć się oni pod okiem wytrawnych szefów kuchni. Skąd pieniądze na realizację pomysłu? Są szanse na pomoc unijną, bo Karkonosze i Góry Izerskie leżą w strefie nadgranicznej, więc do interesu trzeba by zaprosić Czechów. Jednak to nawet lepiej, bo to pozwoli poszerzyć ofertę.

Pierwszych kilka obiektów z kuchnią regionalną – śląską, wielkopolską, kurpiowską i małopolską włącznie z podhalańską – ma ruszyć już w połowie sierpnia br. Dlatego wtedy, że 10 sierpnia na Śnieżce, najwyższym szczycie Karkonoszy, obchodzone jest co roku święto św. Wawrzyńca, którego miejscowi ludzie gór obrali za patrona, ale jest on przecież też patronem cukierników i kucharzy. Z tej okazji w parku Zdrojowym w Cieplicach-Zdroju odbędzie się Festiwal Kuchni Polskiej. Janusz Stańczyk mówi, że to pierwszy taki festiwal w Polsce.
Warto dodać, że w ub. roku na ziemię kłodzką przyjechała grupa turystów wiedziona z USA, których fascynują smaki kuchni regionalnych. Mieszkali w luksusowym hotelu, a potem gościli w kuchniach m.in. miejscowych gospodyń domowych, które uczyły ich, jak robi się choćby paszteciki z kaszy. Smakowali je i sami robili, za pobyt zapłacili „zielonymi”. Równie ważny, jak aspekt społeczny, był też psychologiczny – panie z kół gospodyń wiejskich, nie zawsze doceniane nawet przez miejscowe władze, poczuły się, jak naprawdę ktoś bardzo ważny.

Na Dolnym Śląsku odbywa się już festiwal zupy. Jego organizatorem jest Jedlina-Zdrój. A na zamku Grodziec koło Złotoryi jego kustosz, Zenon Bernacki, organizuje od lat festiwal kuchni kresowej. Przyjeżdżają nań też polscy reemigranci z Jugosławii, którzy po II wojnie światowej osiedlili się w rejonie Bolesławca.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit