Zarabiaj na turystyce w Nałęczowie

Klimat uzdrowiska sprzyja podejmowaniu zawodowych wyzwań

Wiesław Pardyka (w gondoli balonu) wraz ze wspólnikiem, na co dzień pracownicy Zakładu Leczniczego „Uzdrowisko Nałęczów”, są jednymi z pierwszych w regionie pilotów zamierzających świadczyć usługi turystycznych lotów widokowych nad Krainą Lessowych Wąwozów

Liczne są rozrywki, jakimi turyści umilają sobie pobyt w Nałęczowie, spośród wszystkich atrakcji znajdujących się w ofercie uzdrowiskowej, które zarazem promują miasto, jest rozwój usług i organizacja imprez balonowych.

Modę na pasażerskie loty balonem zapoczątkowali bracia Montgolfiére, właściciele papierni, którzy po raz pierwszy w 1783 roku w Annonay, publicznie zademonstrowali wznoszenie aeronautycznego obiektu o papierowo-płóciennej czaszy wypełnionej gorącym powietrzem. Pół roku później ich rodacy Jean-François Pilâtre de Rozier i markiz d'Arlandes, wpisali swe nazwiska do historii awiacji, odbywając pierwszą podróż w gondoli balonu. Miłośnik literatury francuskiej, politolog Wiesław Pardyka wraz ze wspólnikiem, na co dzień pracownicy Zakładu Leczniczego „Uzdrowisko Nałęczów", są jednymi z pierwszych w regionie pilotów zamierzających świadczyć usługi turystycznych lotów widokowych nad Krainą Lessowych Wąwozów.

Kraina Lessowych Wąwozów widziana z wysokości kilometra lub dwóch

Balon, którym dowodzą jest największym statkiem powietrznym w Nałęczowie, lecz nie pierwszym, który wzbił się w niebo nad uzdrowiskiem. Wcześniej w celach promocyjnych balon zakupił Zakład Leczniczy. Skromniejszy, fiestowy balon, o pojemność około 2 tys. m sześciennych jest zdolny unieść lekką gondolę z trzema osobami na pokładzie. Nowy balon jest dwa razy większy i zabiera ich siedem.

Pasja aeronauty budziła się w obu młodych ludziach w atmosferze Międzynarodowych Zawodów Balonowych o Puchar SPA Nałęczów organizowanych co roku przez Zakład Leczniczy. W zawodach bierze udział ekipa Uzdrowiska startująca w firmowym balonie z logo nałęczowskiego Spa. Tę rzucająca się w oczy reklamę wykorzystuje się również w okresie pomiędzy zawodami. Ilekroć warunki atmosferyczne sprzyjają reklamowy aerostat przygotowywany jest do rejsu. Widzi się go nad Nałęczowem, Kazimierzem czy Lublinem. Stanowi atrakcję dla kuracjuszy i turystów. Jedni śledzą jego bezszelestny lot spacerując alejkami Parku Zdrojowego, inni (jeśli kardiolog nie odradza) decydują się na krótką podróż w bliskie przestworza. Wychylając z dreszczykiem emocji głowy nad burtą gondoli podziwiają Krainę Lessowych Wąwozów z wysokości kilometra lub dwóch.

Dwóch takich, z żyłką do baloniarstwa

Wzniesienie balonu w powietrze naturalnie niemało kosztuje, o czym wiedzą właściciele firm, którzy zdecydowali się na ten rodzaj reklamy zewnętrznej. Paliwo do ogrzania powietrza to nikła kwota rachunku. Po kieszeni uderza należność za obsługę.

Zakład Uzdrowiskowy posiadając własny balon zmuszony był do płacenia słonych rachunków pilotom aeroklubu wykonującym zlecenie sterowania powietrznym statkiem. Do czasu. - Widzieliśmy, że wśród pracowników Uzdrowiska są tacy z żyłką do baloniarstwa. Emanowała z nich pasja do tej dziedziny sportu. Zaproponowaliśmy, by poszli na szkolenie dla pilotów balonowych – mówi dyrektor ds handlu i marketingu Zakładu Leczniczego „Uzdrowisko Nałęczów" Andrzej Kozłowski.

Propozycję podchwyciło kilkunastu kandydatów na pilotów. Licencję uzyskało dwóch. Mimo, że nie chodzi o kwalifikacje pozwalające siąść za sterami F16, zgłębienie tajników baloniarstwa kosztuje sporo wysiłku i absorbuje wiele godzin. Nie wszystkim starcza czasu i wytrwałości, ale też dobrego zdrowia by zadowolić surowe wymagania komisji lekarskiej. W tym przypadku nie zabrakło uporu i konsekwencji. Po dwóch latach pomyślnie przeszli wymagane egzaminy.

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit