Skansen z myślą o EURO 2012

Kibic w domu Łużyczanina

Elżbieta Berendt i Andrzej Dworak … Więcej

We wrocławskim Jarnołtowie kończy się budowa trzech... zabytkowych domów łużyckich. W ich wyposażeniu obiecał pomóc też jeden z okolicznych księży, choć ich właściciel prowadzi obok karczmę „Rzym”, w której zatrudnia Borutę.

Bo pan Boruta nie ma nic wspólnego z baśniowym czartem, ale stolarnią. Przy restauracji jest stale coś do zrobienia – wypełniają ją stare meble, obrazy i ryciny, na których widać, że tu, gdzie jest karczma „Rzym”, za Niemców też była karczma, z której korzystali chłopi wożący zboże do stojącego w pobliżu młyna - dziś w ruinie. Nieco dalej stał pałac. Piękny, ale rozebrano go po II wojnie światowej. Na odbudowę Warszawy.

Podobne losy przeszło Zatonie – urokliwie położona wieś koło Bogatyni, w której przed II wojną światową było 14 sklepów, spory kościół stojący na wzgórzu, plebania, nawet basen. W pobliżu są Czechy, kwitł handel. Spore domy, które tu stały, to dowód, że ludziom żyło się dostatnio.

No właśnie – stały. Pod koniec lat 70. XX wieku musiały ustąpić kopalni odkrywkowej węgla „Turów”. Piękne, przysłupowe domy łużyckie żal było rozbierać, a cóż dopiero zniszczyć. Belki, deski i framugi okien ponumerowano i przewieziono do Lubiąża koło Wołowa, gdzie miały dostać drugie życie. Bo Lubiąż to wieś z turystycznym potencjałem. Ogromne pocysterskie opactwo przyciąga jak magnes, w dodatku na skraju wsi stoi paltrak – jedyny wiatrak na Dolnym Śląsku, który jest przesuwany na szynach. Łużyckie chałupy plus paltrak – taki skansen miał rację bytu. Jego organizację powierzono wrocławskiemu Muzeum Narodowemu.

Zielone światło konserwatora

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit