City placement po małopolsku

Hollywoodzkie ambicje sądeckiego skansenu

Hollywoodzkie

Część Sądeckiego Parku Etnograficznego, jakim jest wzniesione przed czterema laty na obrzeżach Nowego Sącza Miasteczko Galicyjskie jest w zasadzie gotowym planem filmowym. Nic dziwnego, że realizuje się tu sporo filmów czy spektakli historycznych. W lipcu mieszkańcy Sącza byli świadkami kręconych tu scen do „Rewizora" Gogola, którą to sztukę znany aktor i reżyser Jerzy Stuhr przygotowuje dla Teatru Telewizji Polskiej.

Realizatorzy nie musieli wprowadzać wielkich scenograficznych zmian, bo sceneria miasteczka została starannie zrekonstruowana na podstawie planów galicyjskiej zabudowy sprzed dwóch stuleci. Leszek Zegzda, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej, a w przeszłości wiceprezydent Nowego Sącza i radny Sejmiku Województwa Małopolskiego, jako pomysłodawca Miasteczka Galicyjskiego podkreśla jego hollywoodzką rolę w regionie. Dużo teraz mówi się w turystyce o city placement, czyli promocji miejsc turystycznych poprzez wybór ich na plenery zdjęciowe, a to właśnie świetny przykład takich działań.

W Nowym Sączu gościła już niejedna ekipa filmowa i realizowano wiele znaczących obrazów kinematografii polskiej. Powstała tu duża część zdjęć, bo aż 20 minut filmu poświęconego Bronisławie Wajs, zatytułowanego „Papusza" w reżyserii Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Innym znanym tytułem, zawdzięczającym klimat „sądeckiemu Hollywood" jest film „Pod Mocnym Aniołem" Wojciecha Smarzowskiego. Tutaj także kręcono „Janosika" Agnieszki Holland. Mieszkańcy biorą na siebie role statystów: sprzedawców czy rzemieślników wystawiających towar lub oferujących usługi, najczęściej Żydów, lub targujących się o ceny chłopów.

Tchnienie historycznej Sądecczyzny

Sądecki Park Etnograficzny gromadzi na około 20-hektarowym obszarze 68 autentycznych obiektów prezentujących architekturę drewnianą i tradycyjną kulturę ludową historycznej Sądecczyzny, zgrupowanych w kilkunastu zespołach. Wśród nich jest 9 wielobudynkowych zagród chłopskich, 4 zagrody jednobudynkowe, XVII-wieczny dwór szlachecki, folwark dworski, XVIII-wieczna cerkiew łemkowska, fragment osady Cyganów Karpackich, luźno stojące budynki przemysłu wiejskiego (kuźnia, olejarnia, wiatraki itp.), mała architektura (kapliczki, krzyże przydrożne, studnie, pasieki, suszarnie owoców). Miasteczko Galicyjskie, w którym znajduje się 20 obiektów – rekonstrukcji, w odróżnieniu od pozostałych części Sądeckiego Parku Etnograficznego, stanowi przede wszystkim zaplecze konferencyjne, hotelowe, gastronomiczne, handlowe, a także wystawiennicze dla istniejącego muzeum skansenowskiego.

Jak za czasów „dobrego cysorza" Franciszka Józefa I

Beata Handzel zarządza miasteczkiem od trzech miesięcy. - Miasteczko Galicyjskie w Nowym Sączu to niezwykła przestrzeń muzealna, będąca filią Sądeckiego Parku Etnograficznego. Niezwykła, bo wizyta w tym miejscu przenosi nas o dziesiątki lat wstecz na rynek i uliczki, które oddają charakter małomiasteczkowej zabudowy dziewiętnastowiecznej Galicji. Obiekty odtworzono wiernie na podstawie starych planów, rycin i zachowanych rynków małopolskich miasteczek, miedzy innymi Starego Sącza, Czchowa, Lanckorony, Ciężkowic czy Krościenka i wyposażono zgodnie z historycznymi przekazami. Dzięki temu, przechadzając się po placu rynkowym otoczonym domami mieszczańskimi, przekraczając każdy próg, można w pełni poczuć klimat sprzed wieków – mówi nie kryjąc dumy. - Zapraszamy do Cesarsko-Królewskiej Gospody, Pokojów Gościnnych i Kawiarni Galicyjskiej – miejsca dla miłośników odkrywania tajemnic przeszłości i klimatycznych podróży w czasie. Będzie to podróż na austro-węgierską prowincję z okresu panowania „dobrego cysorza" Franciszka Józefa I, podróż śladami historii przy gwarze dobywającym się ze sklepików i rzemieślniczych pracowni, przepełniona zapachami wiedeńskiej kawy i korzennych przypraw, okraszona smakami galicyjskiej kuchni serwowanej w naszej Gospodzie.

Obok Miasteczka Galicyjskiego i sądeckiego skansenu na plany zdjęciowe „Rewizora" Jerzy Stuhr wybrał również Nowy i Stary Sącz, a także Barcice. Fakt, że niezwykły, kostką brukową wyłożony rynek Starego Sącza aż prosi się o uwiecznienie w kadrze, a jego podcieniowe domki ciasno okalające rynek, wśród których góruje klimatyczna, o kolonialnym wdzięku kawiarnia Marysieńka, wspominająca historię spotkania Sobieskiego z ukochaną żoną - mają rzadki urok. Zresztą to nie jedyne filmowe scenerie w okolicy. Swoje „pięć minut" miał też przed kilku laty zalew Klimkówka w tak zwanych Gorlickich Pieninach, który można rozpoznać na planie filmu „Ogniem i mieczem", gdzie doskonale udawał Dniepr, kiedy płynęły po nim kozackie łodzie „czajki".

Elżbieta Tomczyk-Miczka

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit