Edukacyjna misja Katarzyny Sułkowskiej

Galicyjskie smaki magnesem dla gości Sądecczyzny

Katarzyna Sułkowska z Karczmy Galicyjskiej sama przebiera się za Cygankę i tańczy z gośćmi/ fot.: E. Tomczyk-Miczka

Kiedy Katarzyna Sułkowska zwyciężyła w ubiegłorocznym przetargu na prowadzenie Karczmy Galicyjskiej w nowosądeckim Miasteczku Galicyjskim, dla wszystkich było jasne, że jest to właściwa osoba na właściwym miejscu. Wielokrotna zwyciężczyni w licznych konkursach kulinarnych Małopolski, pani Kasia może poszczycić się niejedną nagrodą Małopolskiego Festiwalu Smaku oraz trofeami i dyplomami innych wydarzeń kulinarnych.

Przykłady? Podczas Międzynarodowych Targów „Agropromocja” w Nawojowej koło Nowego Sącza  nagrodzono kaczkę z pieca od Sułków, a podczas Małopolskiego Festiwalu Smaku - zupę szczawiową z wędzonką oraz „eliksir dobrego samopoczucia” z pokrzywy i mięty. Razem z mężem prowadziła gospodarstwo agroturystyczne „ U Sułków” w Wyskitnej. W jej domu goście byli zawsze rozpieszczani serwowaniem domowych potraw, przetworów i specjałów gospodarzy.

Karczma Galicyjska znajduje się w kompleksie skansenowskim Sądeckiego Parku Etnograficznego w Nowym Sączu. Jego najnowszą część, czyli Miasteczko Galicyjskie zbudowano przed kilku laty – ma być odzwierciedleniem centrum wielokulturowego miasteczka z ubiegłych stuleci, z ratuszem i karczmą pośrodku rynku, okolonego typowymi małomiasteczkowymi domami oferującymi rozliczne usługi. Jest tu apteka, atelier fotografa, fryzjer, magiel i warsztaty rzemieślników, jakich dziś już nie znajdziemy. Są też domy osadników niemieckich i drewniany kościółek. Sama Karczma Galicyjska jest repliką karczmy żydowskiej z Orawki.

- Specyfika otoczenia karczmy, czyli Miasteczko Galicyjskie wprowadza gości w klimat przełomu XIX i XX wieku oraz w czasy zaboru austriackiego, co przekłada się na kartę dań podawanych w karczmie – mówi Katarzyna Sułkowska. – To również wyzwanie dla nas, by przestrzegać lokalnych receptur, a jednocześnie zapoznawać gości z tradycjami kulturowymi mieszkających od wieków na naszym terenie narodowości.

Tabor cygański przyjechał

Karczma ma ambicje organizowania tematycznych imprez kulinarno-edukacyjnych. Odbywają się tu  jarmarki regionalne, warsztaty edukacyjne. Pani Katarzyna jest niezmordowana w swych pomysłach. Kipi wprost energią, którą zaraża współpracowników i osoby postronne. W lipcu zrealizowała jedną z takich idei – w Karczmie Miasteczka Galicyjskiego jeden z weekendów przebiegł pod hasłem „ Tabor Cygański w Miasteczku Galicyjskim”. Przez dwa dni w karcie dań królowały potrawy romskie, jak lamabaj, placek Ke Moro i kapuśniak madziarski, zespół przygrywał ogniste melodie, a Cyganki w barwnych strojach uczyły gości swoich tańców i wróżyły wśród dymu z ogniska. Współorganizatorem tego wydarzenia było Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. Na scenie występował zespół „Newodrom”, który przybył z Tarnowa, gdzie środowisko Romów jest bardzo prężne.

- Taki produkt turystyczny, w którym jednocześnie mieści się skansen, czyli struktura z założenia skierowana na historię oraz karczma z imprezami, będąca żywym odzwierciedleniem historycznego dziedzictwa, ma duże szanse na powodzenie wśród licznych gości przybywających do Małopolski. W tygodniu miasteczko odwiedzają zorganizowane grupy, głównie młodzieży szkolnej, a w weekendy zasiadają przed karczmą całe rodziny mieszkańców i wczasowiczów wypoczywających w okolicy - mówi Leszek Zegzda, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej, a jednocześnie Sądeczanin popierający utworzenie i budowę Miasteczka Galicyjskiego w czasach, gdy był radnym Województwa Małopolskiego.

Kraina syta i smakowita

„Wody, miody i ogrody...” - tak opisuje się ziemię sądecką ze względu na źródła wód mineralnych, sady owocowe pokryte kwiatami lub owocami, pasieki oferujące produkty pszczele, gospodarstwa agroturystyczne specjalizujące się w zielarstwie. Te elementy tworzą wizerunek krainy sytej i smakowitej.

- Mamy szczęście, że prowadzimy karczmę regionalną właśnie w tym miejscu, bo Sądecczyzna to smakowity zakątek regionu, jeden z najbardziej ulubionych przez turystów goszczących w Małopolsce - mówi Katarzyna Sułkowska. - Ale lokalne smaki to nie wszystko , nazwa „Miasteczko Galicyjskie” zobowiązuje, więc oprócz potraw kuchni lachowskiej, górali łąckich  czy kuchni pogórzańskiej staramy się przybliżać folklor narodów i grup etnicznych tworzących niegdyś wielokulturowy tygiel tej ziemi.To w końcu ważna misja do spełnienia związana z edukacyjną funkcją tego miejsca - wyjaśnia.

Przetarg, który Państwo Sułkowscy wygrali w marcu 2011 roku, był czwartym, bo poprzednie trzy nie przyciągnęły chętnych. Wymogi były specyficzne i trudne, bo dotyczyły nie tylko menu, ale również aranżacji wnętrza i strojów obsługi nawiązujących do charakteru obiektu. Umowa została zawarta do 30 września 2013 roku i zakładała, że gospoda będzie czynna w sezonie turystycznym, czyli od maja do końca września. Miesięczny czynsz wynegocjowano na około 12 tysięcy złotych. Jak dotychczas karczma tętni życiem, a co więcej, staje ważnym punktem na mapie wydarzeń kulturalnych regionu.

Elżbieta Tomczyk-Miczka

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit