Latem uzdrowisko Lądek-Zdrój kwitnie, po sezonie - czeka na sezon

Dokapitalizowania (na razie) nie będzie, bo załoga go nie chce

Zbigniew Piotrowicz, prezes uzdrowiska Lądek-Długopole…Więcej »

Dwa dodatkowe obiekty musiało wydzierżawić uzdrowisko Lądek-Długopole w Lądku-Zdroju, żeby zakwaterować wszystkich chętnych kuracjuszy, więc prezes kurortu Zbigniew Piotrowicz zrobił wielkie oczy, gdy zapytaliśmy, jak sobie radzi w kryzysie.

Reklama zrobiła swoje. I szybka reakcja na relacje w mediach, które szeroko relacjonowały tegoroczne podtopienia, które wystąpiły w czerwcu i lipcu na ziemi kłodzkiej. Wyglądało, jakby ziemia kłodzka tonęła, a zalanych zostało kilka wsi mających marginalne znaczenie dla turystyki.

- Od razu daliśmy ogłoszenia, że Lądek-Zdrój w ogóle nie ucierpiał – mówi prezes Piotrowicz.

Duża frekwencja w uzdrowisku to wynik podpisania większych kontraktów m.in. z NFZ. Sporo jest też kuracjuszy komercyjnych. Latem można by więc podreperować budżet uzdrowiska, które po sezonie popada w marazm. Niestety, wąskim gardłem jest ograniczona liczba miejsc noclegowych, ale i ograniczenia w basenie z wodą „Jerzy”. To woda radoczynna, lecznicza, nadzór medyczny twierdzi, że wolno w niej kąpać się tylko z zalecenia lekarza. A basen „Wojciech” z wodą termalną ma ograniczoną przepustowość.

Lądek-Zdrój, najstarsze uzdrowisko na ziemiach polskich, potrzebuje dokapitalizowania. Świetność dawno ma za sobą, co widać gołym okiem, ale nie jest brane pod uwagę do prywatyzacji, bo nie chce tego załoga. Boi się zmian.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit