Żołądek za przewodnika

Dobry przykład rodem z historycznej Wschowy

Rodzinny browar „Edi” działa od 1998 r. … Więcej

Przyjęła się już od paru lat dobra praktyka polegająca na tym, że na stoiskach miast i regionów turystycznych, obok publikacji promocyjnych ROT-ów, LOT-ów, samorządów, ofert hotelarzy i biur podróży – pojawiają się drobne upominki, a także lokalne produkty spożywcze, które można na miejscu degustować. Te wyróżniki małych ojczyzn z pewnością są jeśli nie głównym, to ważnym, dodatkowym magnesem przyciągającym turystów.

Dlatego też we wspomnianych broszurach i folderach, a także na stronach internetowych organizacji turystycznych nie brak odniesień kulinarnych. Są nazwy potraw i produktów, niekiedy pojawiają się przepisy. Turystów cieszy fakt, że ze smakami lokalnymi można zapoznawać się coraz częściej nie tylko na okolicznościowych festynach i w wybranych gospodarstwach agroturystycznych, ale także na co dzień, w miejscowych sklepach i otwartych ogólnodostępnych lokalach gastronomicznych.
Turystyka promuje więc – to bardzo słusznie – produkty lokalne. Od pewnego czasu zauważyć można też - godną szczególnej pochwały - tendencję odwrotną. Oto na festynie z okazji dorocznego Dnia Ziemi w Warszawie, moją uwagę zwróciła oferta małego browaru „Edi" z miasta Wschowa, położonego w województwie lubuskim, na pograniczu z Wielkopolską. Rodzina Wilków, będąca kontynuatorem piwowarskich tradycji miasta (od XVII wieku!), przygotowała mały folder promocyjny, którego treść powinna być wzorem dla innych twórców produktów lokalnych. Po pierwsze poznajemy niektóre tajniki produkcji wschowskiego piwa. Po drugie dowiadujemy się, że produkt ten nie jest dostępny w supermarketach, ani w sieci handlowej odległej od miejsca powstawania produktu. Aby spróbować tych smaków – trzeba tam pojechać. Po trzecie – i to z punktu widzenia polityki turystycznej najważniejsze – właściciele browaru postanowili zaprosić do przyjazdu do ich rodzinnego miasta. I tak z folderu wydanego przez browar dowiadujemy się o historii miasta, najcenniejszych obiektach, w tym o klasztorze Franciszkanów, lapidarium rzeźby, zabytkach wschowskiej starówki z ratuszem na czele.
To bardzo dobry przykład. Cieszą przypadki, gdy np. na targach prezentujących produkty spożywcze coraz odważniej kolportowane są materiały promocyjne przedstawiające atrakcje turystyczne miejsc, w których te produkty powstają. Czy takimi dobrymi drogami pójdą także inni?
Jan Paweł Piotrowski

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit