Marketing skansenu

Dawali fortunę za ul jezuitów

XIX-wieczny ul Arkadiusz Kurpiela … Więcej »

Na Dolnym Śląsku pszczelarze pracują tak ciężko, jak pszczoły, żeby przebić się ze swoim produktem. Bo konkurencja jest spora, a imprez, których tematem wiodącym jest miód i jego pochodne, bez liku. Ale Arkadiusz Kurpiel z Wambierzyc, znanego miejsca pielgrzymkowego, znalazł sposób, jak przyciągnąć na stoisko klientelę. Wozi ze sobą kompletny ul. Nie byle jaki – zabytkowy, z przydomowego skansenu.

Kłody, leżaki, stojaki, barcie, wiatrak – wylicza rodzaje uli w kolekcji. W sumie – 20 sztuk.

Ozdobą kolekcji jest „Bartek”. Tak Kurpielowie nazywają ul, który jest równie wielki, jak stary – może zmieścić się w nim kilka osób, liczy kilkaset lat. – Może nawet z pięćset – przypuszcza Arkadiusz Kurpiel. – Chcieli go kupić do skansenu pszczelarskiego w Kluczborku, dawali fortunę, ale ojciec nie sprzedał. Bo to prezent. Od księży jezuitów, którzy dawniej opiekowali się wambierzycką bazyliką.

Lekarze przyjeżdżają tu na kurację

„Bartek” stał na wambierzyckiej Kalwarii, potem w ogrodzie przy bazylice, ale zakonnicy usunęli go, gdy zaczęli przygotowywać plac Koronacyjny.
Eugeniusz Kurpiel, ojciec pana Arkadiusza, pochodził ze Lwowa – stamtąd po 1945 r. przywiózł do Wambierzyc pierwszy ul, słomiany. Ale pusty. Pszczelarstwem zajął się w 1961 r., gdy dostał pasiekę w... prezencie ślubnym.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit