Po powodzi

Burmistrz Kazimierza dementuje nieprawdziwe informacje

Grzegorz Dunia, burmistrz Kazimierza Dolnego/ fot. Archiwum

Informacje o tym, że miejsca turystycznie najatrakcyjniejsze nie ucierpiały wskutek niedawnej powodzi z trudem przedostają się do serwisów informacyjnych. Przykładem jest przypadek Kazimierza nad Wisłą, którego burmistrz robi wszystko, aby odwołać ogłoszone w mediach ostrzeżenie przed zagrażającą miastu falą kulminacyjną. Na razie z niewielkim efektem.

 

Fala powodziowa nie wlała się do Kazimierza, nie poczyniła spustoszenia, nie doznały uszczerbku fasady uroczo fantazyjnych kamieniczek kazimierskiego zespołu zabytkowego ani podczas majowego, ani czerwcowego przyboru wody Wisły. Mimo to  wiele osób śledzących informacje w mediach pozostaje w przekonaniu, że powódź nie ominęła tego szczególnego miasta słynącego wdzięczną dla oka architekturą, historią i nazwiskami odwiedzających go z upodobaniem artystów.  Doszukując się przyczyn, można by wskazać dwie.

Apel przed feralnym weekendem

Pierwsza to pamiętny apel ogłoszony w mediach przez burmistrza Kazimierza Dolnego Grzegorza Dunię do turystów o odłożenie wizyty w mieście z powodu zagrożenia zbliżającą się falą kulminacyjną na Wiśle. Środki przekazu szeroko rozpowszechniły przestrogę burmistrza umieszczając ją w blokach informacyjnych wypełnionych doniesieniami o katastrofalnych w skutkach przypadkach przerwania wzdłuż rzek wałów przeciwpowodziowych. Wielu turystów ostrzeżenie wzięło do serca wykreślając  Kazimierz z czynionych planów wypoczynkowych do czasu, aż miasto upora się  z następstwami wysokiej wody. Dziś proporcjonalnie do niskiego stanu wód w rzekach opadły emocje a wraz z nimi  z czołówek serwisów informacyjnych zniknęły doniesienia z frontu walki z powodzią. Nie odwołany apel burmistrza Duni podziałał jednak na tyle silnie na wyobraźnię odbiorców, że - jak to bywa – zaczął żyć własnym życiem zniechęcając turystów do myśli odwiedzenia słynnej miejscowości. Niewielka u progu sezonu frekwencja przebywających w mieście gości nie nastraja optymistycznie właścicieli firm świadczących usługi turystyczne. Spadek obrotów jest źródłem krytycznych uwag pod adresem burmistrza za wykazaną, być może przesadną ostrożność i wyolbrzymienie przed kamerami niebezpieczeństwa, którego w istocie nie było.

- Rzeczywiście w pewnym momencie, przed nadchodzącym weekendem, kiedy zbliżała się fala kulminacyjna do Kazimierza, w trosce o tych wszystkich, którzy w Kazimierzu w ten weekend mogli przebywać, zaapelowałem, żeby przez tę jedną sobotę i niedzielę, kiedy mogliśmy się spodziewać najgorszego, do Kazimierza nie przyjeżdżać – wyjaśnia Grzegorz Dunia. - To była wyjątkowa sytuacja. Podczas tego feralnego weekendu fala była bardzo wysoka, ale wały wytrzymały. Kazimierzowi nic złego się nie stało. I to jest ważna informacja, którą chciałbym jak najczęściej powtarzać: ani podczas powodzi majowej, ani podczas drugiej powodzi czerwcowej miasto nie ucierpiało.

 

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit