Może dla wielu z nas stanie się On patronem wielkich i małych podróży

Śladami pewnego wędrowca

Jest takie zdjęcie, na którym widać krakowskiego biskupa Karola Wojtyłę siedzącego w lesie przed namiotem. Ten biskup wcale nie przypomina purpurata – ma na sobie lekką koszulę i wygodne, letnie spodnie. W skupieniu rozmawia z towarzyszem swoich wakacyjnych wędrówek. Na trawie rozstawione są kubki i menażki – właśnie trwa obozowe śniadanie albo obiad. Biskup-wędrowiec sięga po następny kęs najprostszej potrawy.

Jest inne zdjęcie, na którym widać biskupa Wojtyłę na nartach. Właśnie odpoczywa wsparty na kijkach. Ma na sobie dość siermiężny strój narciarski z lat 60. i równie ubogi plecak.

Są i inne podobne zdjęcia. I za każdym razem, kiedy je oglądam, odczuwam wielkie pragnienie, aby wejść w te fotografie, to znaczy wejść całym sobą w tamtą rzeczywistość, tak jak Alicja przeszła przez magiczne lustro. Pragnę usiąść na leśnej polanie przed namiotem, koło rozmawiających cicho profesorów KUL-u i Politechniki Krakowskiej (może mnie nie odgonią?), stanąć na nartach u boku owego narciarza z parcianym plecakiem (może nie będzie na mnie zły?), iść za nim w góry albo – kiedy indziej – płynąć wspólnie kajakiem po Łynie, Czarnej Hańczy, Brdzie czy Drawie (może nie każe mi biec brzegiem rzeki?).

Tak, to prawda – przede wszystkim idzie mi o to, żeby znaleźć się obok Niego, słuchać Jego słów, czuć Jego obecność. Wszakże w moim marzeniu jest też coś innego, coś jeszcze. Dzięki temu wędrowcowi i narciarzowi chcę po prostu być tam, w owych miejscach, których urodę przede mną odkrył. Chciałbym posmakować tych miejsc i przygód, które były Mu tak bliskie.

Nie sądzę, abym był odosobniony w owych marzeniach. Jestem pewien, że Wujek – jak krakowskiego biskupa nazywali dawni towarzysze jego kajakowych spływów i górskich wędrówek – pociągnął za sobą w polskie krajobrazy tysiące i tysiące ludzi, których nikt inny nie zmusiłby do wyruszenia z domu i bezpośredniego doświadczania barw, dźwięków i zapachów ziemi, tej ziemi.

A zatem biskup i papież z Krakowa – człowiek o tak ogromnej charyzmie – poprowadził za sobą rzesze ludzi nie tylko na drogi boże, ścieżki duchowe, lecz także na szlaki górskie, kajakowe i leśne. Sądzę, że to drugie uczynił zupełnie przypadkiem, niemal nieświadomie, bez specjalnej intencji i planu. Ale tak to właśnie jest, że ojciec, jeżeli jest dobry, swoim przykładem kształtuje wzory zachowań dzieci, ich sposoby przeżywania życia, także w wymiarze bardzo powszednim.

Dziś nie ma żadnych wątpliwości, że przykład biskupa Karola Wojtyły a potem papieża Jana Pawła II wpłynął i nadal wpływa na wzory codziennych zachowań społecznych. Myślę tu przede wszystkim o sposobach okazywania pomocy i szacunku chorym i sędziwym, serdeczności dzieciom, otwartości wyznawcom innych religii i odnoszenia się do siebie ludzi w rodzinie i poza nią. Wszelako myślę również o rzeczach całkiem zwykłych, takich jak uprawianie sportu lub czynnej turystyki. Z całą pewnością turystyczne pasje biskupa Krakowa i Rzymu wpłynęły na upodobania co najmniej trzech pokoleń Polaków.

Myślę, że dzięki Karolowi Wojtyle wielu z nas rozsmakowało się w krajobrazach naszego własnego kraju. Jego okres krakowski, który poznaliśmy po latach za pomocą rozmaitych relacji i fotografii, pomógł nam zainteresować się głębiej i bardzie pokochać Tatry i Podhale, Beskidy, Suwalszczyznę czy Mazury. Także w okresie watykańskim Papieża, ten rys – jakże silnie udzielającej się innym fascynacji urodą polskich ziem – był wyraźnie obecny. Wystarczy przypomnieć Jego kilkakrotne powroty w Tatry, pobyt nad Wigrami, czy barwną opowieść o beskidzkich szlakach, jaką snuł podczas liturgicznego spotkania z wiernymi w Starym Sączu w czerwcu 1999 roku.

Oczywiście okres rzymski miał dużo szersze oddziaływanie niż krakowski. Wzór papieża-wędrowca i w ogóle chrześcijanina jako człowieka drogi docierał już wtedy na wszystkie kontynenty. To przecież czas słynnych pielgrzymek papieskich do najdalszych zakątków kuli ziemskiej. Trasy owych peregrynacji stawały się szlakami nie tylko dla pielgrzymów, lecz później także dla rzesz zwykłych turystów, którzy pragnęli poznać miejsca odwiedzone przez Jana Pawła II. Dotyczy to też Polski. I do nas, dzięki charyzmie i legendzie Papieża, docierali i docierają ludzie z dalekich stron, aby poznać kraj człowieka, który zmienił historię świata. Kto wie, czy z czasem fakt, że to stąd pochodził Karol Wojtyła, nie stanie się jednym z głównych a może nawet głównym magnesem przyciągającym nad Wisłę turystów z całego globu.

Turystyka uprawiana przez Jana Pawła II miała oczywiście swój bardzo szczególny rys duchowy a nawet mistyczny. Kiedy patrzymy na zdjęcia Papieża w górach, widzimy, że spotyka się tam nie tylko i nie przede wszystkim z pięknem skał i wody. Kiedy obserwujemy Go na filmie, jak z różańcem w ręku kroczy kamienistą drogą, to wiemy, że na tym szlaku nie szuka wyłącznie wrażeń turysty wyczynowca.

Nie jest wykluczone, że to modlitewne podejście do drogi udzieliło się i będzie się jeszcze udzielać wielu innym ludziom wędrówki. Być może ten proces spotęguje się właśnie teraz, kiedy Jan Paweł II został zaliczony w poczet błogosławionych. Może dla wielu z nas stanie się On patronem wielkich i małych podróży w poszukiwaniu piękna świata i dyskretnego głosu jego Stwórcy.

Kiedy idę przez las, a szedłem nim właśnie dzisiaj, mimowolnie zerkam dookoła i pośród zieleni szukam znajomej postaci. Nie umiem powstrzymać nadziei, że ów pochylony lekko człowiek kroczy gdzieś, zupełnie niedaleko, albo siedzi na pniu drzewa i czyta. I spoglądam, czy wśród drzew nie stoi namiot, który znam ze starej fotografii. Oczywiście wiem, że to czysta niedorzeczność, wiem, że w moim lesie nigdy nie odnajdę ani tamtego namiotu, ani żadnych innych śladów białego pielgrzyma. Ale wiem też, że On zawsze będzie gdzieś w pobliżu, towarzysząc wszystkim wędrującym po ziemi, której piękno jest kształtem wiecznej miłości.

Marek Stokowski

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit