Pytamy dobrze poinformowanych

Kim naprawdę jest ambasador „N”

Intrygował swoją obecnością na konferencji prasowej Polski, Kraju Partnerskiego berlińskich ITB. Kim są kolejni z jego czwórki towarzyszy, którzy staną się wszechobecni w przestrzeni Berlina i na obszarze targów? 

Rąbka tajemnicy uchylił już wcześniej Tomasz Bagiński, pretendent do filmowego Oskara, dyrektor artystyczny Platige Image, firmy której powierzono zadanie opracowania sugestywnego wstępu inaugurującego targową prezentację Polski w trakcie ITB. Kierowany przezeń zespół młodych twórców wyszedł z pomysłem kampanii wolnej od ogranych wcześniej symboli, odniesień do barw narodowych i folkloru.

Zastąpiły je nowoczesność, nowe technologie, interaktywność, których współczesną metaforą jest grupa pięciu stworków wywodzących się z modnego trendu produkowanych z plastiku i winylu zabawek określanych wspólną nazwą Designer Toys.

- Te stworki są dziwne i szalone - przyznaje Bagiński nie kryjąc, że kojarzą się z Polską dość luźno. - Mimo to dostrzegamy na nich jednak wyraźną symbolikę piłkarską, czyli zbliżającego się Euro 2012. W marcu zetkną się z nimi berlińczycy, którym Toysy przedstawią się każde z osobna z imienia, choć działać będą w grupie. Zobowiązują je do tego ich jednoliterowe imiona - P, O, L, E, N, które - jak widzimy - układają się w słowo „Polska” czytane w języku Goethego.

Każdy z Toysów zaciekawia na swój sposób indywidualną odmiennością. Może być ona trudna do jednoznacznego zdefiniowania, wymaga wyobraźni i prawdopodobnie  będzie polem do daleko idących domysłów.

Aby je uprościć sięgnijmy po interpretację przedstawioną przez agencję MG NETWORK, zaangażowaną w działania PR podczas targów ITB, której udało się dotrzeć do źródła i uzyskać  informację od samych twórców. Oto ona:

A zatem kim są...?

„Do końca nie wiadomo. Może to dziwna przesyłka z kosmosu, a może odważny eksperyment w polskiej designerskiej fabryce. Jedno jest pewne - te stwory są bardzo szalone.

Czerpią energię z miejsc, które odwiedzają. Są pełne entuzjazmu i kompletnie nieprzewidywalne. Intrygują kształtem i wyrazistą kolorystyką. Wywodzą się z popularnego światowego trendu vinyl toys. W Polsce nigdy takich nie widziano. Jest ich pięcioro. Każdy inny i bardzo dziwny. Wszystkie razem bardzo przyjazne, ale i nieprzewidywalne. Dzisiaj są jeszcze z nami, ale już w marcu opanują Berlin.

Dodaj jako zakładke w Google Dodaj jako zakładke w Ms Live Dodaj jako zakładke w Wykop Dodaj jako zakładke w Gwar Dodaj jako zakładke w Digg Dodaj jako zakładke w Delicious Dodaj jako zakładke w Reddit